<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Jak przejść na Raw food (surową dietę) i nie zwariować?</title>
	<atom:link href="/raw-food/jak-przejsc-na-raw-food-surowa-diete-i-nie-zwariowac/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://rawolucja.pl/raw-food/jak-przejsc-na-raw-food-surowa-diete-i-nie-zwariowac/</link>
	<description>Blog o Raw food, Raw przepisy, surowa dieta</description>
	<lastBuildDate>Fri, 20 May 2011 10:27:23 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: Monika</title>
		<link>http://rawolucja.pl/raw-food/jak-przejsc-na-raw-food-surowa-diete-i-nie-zwariowac/#comment-365</link>
		<dc:creator>Monika</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 20 May 2011 08:25:25 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=741#comment-365</guid>
		<description>Niestety nie zawsze udaje mi się tak natychmiastowo odpowiedzieć :))
Jeśli chodzi o kiełki przez zdecydowaną większość są one uważane za ogromnie zdrowe. Niemniej dość ciekawą tezę wysnuł Gerson, który uważał, że kiełki zawierają białka, które ze względu na niepełną formę (bardzo młoda roślina) nie są dla ludzi przyswajalne i niektórym osobom podrażniają żołądek. Opisuje on kilku pacjentów, którym podał kiełki już po wyleczeniu z nowotworów terapią sokową, i u których rak się odnowił po właśnie wprowadzeniu kiełków. Jak zwykle w takich sytuacjach komu wierzyć? Sobie :) Jeśli organizm dobrze reaguje po zjedzeniu danego produktu wszystko jest ok. Jeśli daje różnego rodzaju sensacje, albo ktoś zwyczajnie nie lubi danej rzeczy, to nie wciskać jej sobie na siłę. Nawet jakby miała uznane przez wszystkich cudowne właściwości zdrowotne widocznie nie jest dla nas.
Nie do końca wiem co rozumiesz przez &quot;trujące związki będące naturalną ochroną&quot;. Masz na myśli inhibitory? Tyle tylko, że inhibitory wypłukuje się poprzez moczenie - odkiełkowanie (które też zachodzi w wodzie i które może mieć w ogóle miejsce bo inhibitory właśnie zostały wypłukane). Inhibitory to naturalne substancje, które chronią roślinę przed zbyt szybkim wykiełkowaniem. W naszym organizmie faktycznie blokują trawienie. Ale rośliny odkiełkowane siłą rzeczy nie mają już inhibitorów. Tak więc nie bardzo rozumiem :)
O strączkowych są bardzo różne opinie, jedni mówią, że niezdrowe, inni że super zdrowe itd. Ja uważam, że w diecie ważna jest przede wszystkim różnorodność i umiar. Jeżeli jemy czasami ciecierzycę, czasami soczewicę, czasami fasolkę kidney, a czasami nawet soję, której nie jestem fanką i nie mogę jej jeść ze względu na niedoczynność tarczycy a soja w większych ilościach zaburza działanie tego nawet zdrowego organu - wszystko jest w porządku. Natomiast jeżeli wybierzemy sobie kilka ultra zdrowych produktów i będziemy je stosować codziennie to prędzej czy później przedobrzymy. Ja jestem daleka od demonizowania jakichkolwiek naturalnych produktów. Zresztą tą różnorodność i umiar polecam także osobom które nie chcą odstawić produktów odzwierzęcych. W małych ilościach w połączeniu z dużą ilością warzyw i wyeliminowaniu cukru z diety można mieć dość optymalną dietę.
Jeśli chodzi o siemię i cyjanowodór. Siemię również poleca się moczyć, standardowo przynajmniej 8 godzin ze względu na wyżej wspomniane inhibitory (siemię jest nasionem więc to naturalne że je zawiera) oraz mykotoksyny wynikające z długiego terminu przechowywania, obecności różnego rodzaju grzybów i pleśni. Po tym wymoczeniu ziarna się w znacznym stopniu oczyszczają. Z tego co czytałam, wymoczone (również w zimnej wodzie) siemię nie powoduje cyjanogenezy. Ja powiem szczerze, że jeśli chodzi o ten temat to jestem dość sceptyczna. Wszystko zależy od wielkości spożycia. Gdyby faktycznie małe ilości cyjanowodorów zawarte w tych ziarnach wpływały tak źle (czy wręcz śmiertelnie) na nasz organizm mielibyśmy epidemię. To, że ktoś spożywa za dużą ilość danego produktu i przez to choruje, dla mnie nie jest dostatecznym dowodem, że produkt jest niezdrowy. Bardzo często występującym błędem podczas początków na Raw food jest zbyt duże spożycie tłuszczy. Ale czy to oznacza, że np avocado jest niezdrowe? To jest to o czym pisałam wyżej, przede wszystkim różnorodność i umiar. Z ultra zdrowymi produktami też można przedobrzyć. Jeżeli ktoś chce stosować siemię w dużych ilościach &quot;terapeutycznych&quot; to najczęściej kieruje się zasadami wyznaczonymi przez dr Budwig. A ona wykorzystuje cyjanogenezę (w połączeniu z aktywnymi związkami siarki) do leczenia wielu schorzeń, w tym nowotworów. Nie słyszałam, aby ktoś spożywając małe ilości siemienia łączył je ze specjalnymi owocami. Najczęściej jest to kwestia smaku. W przypadku dużych ilości odsyłam do źródła, czyli książek dr Budwig. To na co ja bym zwróciła uwagę jeśli mówimy o siemieniu to przede wszystkim, aby był dobrze przechowywany i eko. Dzięki temu unikniemy wielu szkodliwych substancji w ziarnie. No i moczyć, moczyć i jeszcze raz moczyć :)
Miłego dnia :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Niestety nie zawsze udaje mi się tak natychmiastowo odpowiedzieć :))<br />
Jeśli chodzi o kiełki przez zdecydowaną większość są one uważane za ogromnie zdrowe. Niemniej dość ciekawą tezę wysnuł Gerson, który uważał, że kiełki zawierają białka, które ze względu na niepełną formę (bardzo młoda roślina) nie są dla ludzi przyswajalne i niektórym osobom podrażniają żołądek. Opisuje on kilku pacjentów, którym podał kiełki już po wyleczeniu z nowotworów terapią sokową, i u których rak się odnowił po właśnie wprowadzeniu kiełków. Jak zwykle w takich sytuacjach komu wierzyć? Sobie :) Jeśli organizm dobrze reaguje po zjedzeniu danego produktu wszystko jest ok. Jeśli daje różnego rodzaju sensacje, albo ktoś zwyczajnie nie lubi danej rzeczy, to nie wciskać jej sobie na siłę. Nawet jakby miała uznane przez wszystkich cudowne właściwości zdrowotne widocznie nie jest dla nas.<br />
Nie do końca wiem co rozumiesz przez &#8222;trujące związki będące naturalną ochroną&#8221;. Masz na myśli inhibitory? Tyle tylko, że inhibitory wypłukuje się poprzez moczenie &#8211; odkiełkowanie (które też zachodzi w wodzie i które może mieć w ogóle miejsce bo inhibitory właśnie zostały wypłukane). Inhibitory to naturalne substancje, które chronią roślinę przed zbyt szybkim wykiełkowaniem. W naszym organizmie faktycznie blokują trawienie. Ale rośliny odkiełkowane siłą rzeczy nie mają już inhibitorów. Tak więc nie bardzo rozumiem :)<br />
O strączkowych są bardzo różne opinie, jedni mówią, że niezdrowe, inni że super zdrowe itd. Ja uważam, że w diecie ważna jest przede wszystkim różnorodność i umiar. Jeżeli jemy czasami ciecierzycę, czasami soczewicę, czasami fasolkę kidney, a czasami nawet soję, której nie jestem fanką i nie mogę jej jeść ze względu na niedoczynność tarczycy a soja w większych ilościach zaburza działanie tego nawet zdrowego organu &#8211; wszystko jest w porządku. Natomiast jeżeli wybierzemy sobie kilka ultra zdrowych produktów i będziemy je stosować codziennie to prędzej czy później przedobrzymy. Ja jestem daleka od demonizowania jakichkolwiek naturalnych produktów. Zresztą tą różnorodność i umiar polecam także osobom które nie chcą odstawić produktów odzwierzęcych. W małych ilościach w połączeniu z dużą ilością warzyw i wyeliminowaniu cukru z diety można mieć dość optymalną dietę.<br />
Jeśli chodzi o siemię i cyjanowodór. Siemię również poleca się moczyć, standardowo przynajmniej 8 godzin ze względu na wyżej wspomniane inhibitory (siemię jest nasionem więc to naturalne że je zawiera) oraz mykotoksyny wynikające z długiego terminu przechowywania, obecności różnego rodzaju grzybów i pleśni. Po tym wymoczeniu ziarna się w znacznym stopniu oczyszczają. Z tego co czytałam, wymoczone (również w zimnej wodzie) siemię nie powoduje cyjanogenezy. Ja powiem szczerze, że jeśli chodzi o ten temat to jestem dość sceptyczna. Wszystko zależy od wielkości spożycia. Gdyby faktycznie małe ilości cyjanowodorów zawarte w tych ziarnach wpływały tak źle (czy wręcz śmiertelnie) na nasz organizm mielibyśmy epidemię. To, że ktoś spożywa za dużą ilość danego produktu i przez to choruje, dla mnie nie jest dostatecznym dowodem, że produkt jest niezdrowy. Bardzo często występującym błędem podczas początków na Raw food jest zbyt duże spożycie tłuszczy. Ale czy to oznacza, że np avocado jest niezdrowe? To jest to o czym pisałam wyżej, przede wszystkim różnorodność i umiar. Z ultra zdrowymi produktami też można przedobrzyć. Jeżeli ktoś chce stosować siemię w dużych ilościach &#8222;terapeutycznych&#8221; to najczęściej kieruje się zasadami wyznaczonymi przez dr Budwig. A ona wykorzystuje cyjanogenezę (w połączeniu z aktywnymi związkami siarki) do leczenia wielu schorzeń, w tym nowotworów. Nie słyszałam, aby ktoś spożywając małe ilości siemienia łączył je ze specjalnymi owocami. Najczęściej jest to kwestia smaku. W przypadku dużych ilości odsyłam do źródła, czyli książek dr Budwig. To na co ja bym zwróciła uwagę jeśli mówimy o siemieniu to przede wszystkim, aby był dobrze przechowywany i eko. Dzięki temu unikniemy wielu szkodliwych substancji w ziarnie. No i moczyć, moczyć i jeszcze raz moczyć :)<br />
Miłego dnia :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Kamil</title>
		<link>http://rawolucja.pl/raw-food/jak-przejsc-na-raw-food-surowa-diete-i-nie-zwariowac/#comment-359</link>
		<dc:creator>Kamil</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 18 May 2011 11:18:49 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=741#comment-359</guid>
		<description>Dziękuję za natychmiastową wręcz odpowiedź. Nie spodziewałem się jej aż tak nagle, a tu proszę, miłe zaskoczenie. Powiedz mi, co sądzisz o kiełkach? Mam również problem ze znalezieniem rzetelnych (bardziej naukowych) informacji na ich temat dlatego wolę się upewnić - jak na chwilę obecną trapi mnie sprawa zjadania całych nasion wraz z kiełkami. Dotychczas dowiedziałem się jedynie, że nie powinno zjadać się wykiełkowanych nasion roślin strączkowych ze względu na trujące związki będące ich naturalną ochroną  (popularne do kiełkowania ciecierzyca, fasola mung, soja, soczewica). W przypadku innych najpopularniejszych (lucerna, rzodkiewka, rzeżucha, brokuł) można śmiało je zjadać. Myślę, że kiełki maja potencjał aby stanowić doskonały fundament pod kolejny z Twoich artykułów. Jak nie spojrzeć... są to jedne z najbardziej wartościowych źródeł pożywienia - szczególnie w przypadku surowej diety.

Obecnie badam również wszelkie artykuły na temat siemienia lnianego i zawartych w nim związków cyjanowodoru szkodliwego dla zdrowia - dlatego, że moczone siemię lniane zmiksowane za pomocą blendera z owocami daje coś w rodzaju glutowatego (słowo nie brzmi zachęcająco) musu - zachowując przy tym wartości siemienia dostajemy pyszny owocowy deser. Mam za to problem z określeniem konkretnych owoców, które w kontakcie z tym związkiem neutralizują jego szkodliwe działanie (na chwilę obecną wiem tylko o papai, a neutralizacja poprzez wysoką temperaturę zniszczyłaby chociażby omega-3 zawarte w siemieniu). Pozdrawiam serdecznie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dziękuję za natychmiastową wręcz odpowiedź. Nie spodziewałem się jej aż tak nagle, a tu proszę, miłe zaskoczenie. Powiedz mi, co sądzisz o kiełkach? Mam również problem ze znalezieniem rzetelnych (bardziej naukowych) informacji na ich temat dlatego wolę się upewnić &#8211; jak na chwilę obecną trapi mnie sprawa zjadania całych nasion wraz z kiełkami. Dotychczas dowiedziałem się jedynie, że nie powinno zjadać się wykiełkowanych nasion roślin strączkowych ze względu na trujące związki będące ich naturalną ochroną  (popularne do kiełkowania ciecierzyca, fasola mung, soja, soczewica). W przypadku innych najpopularniejszych (lucerna, rzodkiewka, rzeżucha, brokuł) można śmiało je zjadać. Myślę, że kiełki maja potencjał aby stanowić doskonały fundament pod kolejny z Twoich artykułów. Jak nie spojrzeć&#8230; są to jedne z najbardziej wartościowych źródeł pożywienia &#8211; szczególnie w przypadku surowej diety.</p>
<p>Obecnie badam również wszelkie artykuły na temat siemienia lnianego i zawartych w nim związków cyjanowodoru szkodliwego dla zdrowia &#8211; dlatego, że moczone siemię lniane zmiksowane za pomocą blendera z owocami daje coś w rodzaju glutowatego (słowo nie brzmi zachęcająco) musu &#8211; zachowując przy tym wartości siemienia dostajemy pyszny owocowy deser. Mam za to problem z określeniem konkretnych owoców, które w kontakcie z tym związkiem neutralizują jego szkodliwe działanie (na chwilę obecną wiem tylko o papai, a neutralizacja poprzez wysoką temperaturę zniszczyłaby chociażby omega-3 zawarte w siemieniu). Pozdrawiam serdecznie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Monika</title>
		<link>http://rawolucja.pl/raw-food/jak-przejsc-na-raw-food-surowa-diete-i-nie-zwariowac/#comment-358</link>
		<dc:creator>Monika</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 18 May 2011 08:29:26 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=741#comment-358</guid>
		<description>Witaj Kamil. Dziękuję za odwiedziny :)
Jeśli chodzi o blender to ma w pewnym stopniu znaczenie zasada dotycząca zwykłych sokowirówek. Czyli szybkie obroty, cięcie powoduje &quot;gubienie&quot; części najdelikatniejszych składników odżywczych - enzymów i witamin. Piszę, że w pewnym stopniu dotyczy to blenderów ponieważ blendery nie są aż tak szybkie jak sokowirówki. Niestety nie unikniemy tego jeśli chcemy zrobić koktajl. Natomiast czytałam kilka razy, że najbardziej nie poleca się blendowania zielonego soku (z liści). Podobno on właśnie traci najwięcej składników odżywczych w tym procesie. Pozdrawiam :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witaj Kamil. Dziękuję za odwiedziny :)<br />
Jeśli chodzi o blender to ma w pewnym stopniu znaczenie zasada dotycząca zwykłych sokowirówek. Czyli szybkie obroty, cięcie powoduje &#8222;gubienie&#8221; części najdelikatniejszych składników odżywczych &#8211; enzymów i witamin. Piszę, że w pewnym stopniu dotyczy to blenderów ponieważ blendery nie są aż tak szybkie jak sokowirówki. Niestety nie unikniemy tego jeśli chcemy zrobić koktajl. Natomiast czytałam kilka razy, że najbardziej nie poleca się blendowania zielonego soku (z liści). Podobno on właśnie traci najwięcej składników odżywczych w tym procesie. Pozdrawiam :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Kamil</title>
		<link>http://rawolucja.pl/raw-food/jak-przejsc-na-raw-food-surowa-diete-i-nie-zwariowac/#comment-357</link>
		<dc:creator>Kamil</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 18 May 2011 08:20:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=741#comment-357</guid>
		<description>Witam. Przede wszystkim dziękuję za wspaniałe źródło wiedzy na temat surowej diety. Następnie chciałbym tylko zapytać jak miksowanie owoców blenderem wpływa na ich wewnętrzne &quot;życie&quot;. Czy w jakiś sposób negatywnie wpływa na enzymy/wartości/dostępność składników dla organizmu ludzkiego? Nie potrafię, mimo usilnych prób, znaleźć w sieci odpowiedzi na to pytanie, także zgłaszam się do specjalistki. Miłego dnia.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam. Przede wszystkim dziękuję za wspaniałe źródło wiedzy na temat surowej diety. Następnie chciałbym tylko zapytać jak miksowanie owoców blenderem wpływa na ich wewnętrzne &#8222;życie&#8221;. Czy w jakiś sposób negatywnie wpływa na enzymy/wartości/dostępność składników dla organizmu ludzkiego? Nie potrafię, mimo usilnych prób, znaleźć w sieci odpowiedzi na to pytanie, także zgłaszam się do specjalistki. Miłego dnia.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Monika</title>
		<link>http://rawolucja.pl/raw-food/jak-przejsc-na-raw-food-surowa-diete-i-nie-zwariowac/#comment-328</link>
		<dc:creator>Monika</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 06 May 2011 12:42:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=741#comment-328</guid>
		<description>Robert ja bardzo dziękuję za dyskusję, bynajmniej nie czuję się krytykowana i nie uważam, by to co piszesz negowało moją wiedzę. To naprawdę super, że poświęcasz czas by zaprezentować obszerniej swój punkt widzenia.
Jeśli chodzi o domyślność zbilansowania diety to cóż... z tego co zauważyłam w rozmowach z ludźmi to najmniej rozpatrywana sprawa. Mamy tendencję do tego by działać w systemie zero jedynkowym, albo uwielbiamy medycynę konwencjonalną i ślepo wierzymy, albo zachłystujemy się alternatywą i olewamy wszelkie zasady.
Ja też mam znajomych którzy odżywiają się McDonaldzie, piją Colę litrami, na obiady żrą batoniki itd. Kiedyś szczerze mówiąc się wkurzałam - dlaczego oni mogą sobie tak olewać, a ja muszę uważać na każdy kęs który wkładam do ust. Dziś wiem, że wszystko jest do czasu. Jedni mają silniejszy organizm, inni słabszy, ale przy takiej &quot;diecie&quot; prędzej czy później, zawsze coś &quot;wyskakuje&quot;.
Jeśli chodzi o temat białka: Robert Young podaje, że w 70 % składamy się z wody, 20% tłuszczu, 7 % białka, 1-2 % witamin i minerałów i 0,5-1 % cukru. Wg. oficjalnych zaleceń białko nie powinno stanowić więcej niż 8 % dziennego zapotrzebowania energetycznego. Wielokrotnie też czytałam, że to co opisujesz na temat szkodliwego wpływu białka, dotyczy białka zwierzęcego. Zawiera ono dużo więcej kwasów siarczkowych niż białko roślinne. A wraz ze wzrostem zawartości siarczanów w diecie następuje szereg bardzo niekorzystnych reakcji które częściowo wymieniłeś. Ważna jest też koncentracja białka - to zwierzęce jest bardzo skondensowane, przez co nasz organizm ma problem bo w jednej porcji dostaje często od razu nadmiar.
W mojej opinii kolega RawTrucker przesadził z tłuszczem. Nawet z tym najzdrowszym można przedobrzyć (jak ze wszystkim).
Miłego dnia :)
Monika</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Robert ja bardzo dziękuję za dyskusję, bynajmniej nie czuję się krytykowana i nie uważam, by to co piszesz negowało moją wiedzę. To naprawdę super, że poświęcasz czas by zaprezentować obszerniej swój punkt widzenia.<br />
Jeśli chodzi o domyślność zbilansowania diety to cóż&#8230; z tego co zauważyłam w rozmowach z ludźmi to najmniej rozpatrywana sprawa. Mamy tendencję do tego by działać w systemie zero jedynkowym, albo uwielbiamy medycynę konwencjonalną i ślepo wierzymy, albo zachłystujemy się alternatywą i olewamy wszelkie zasady.<br />
Ja też mam znajomych którzy odżywiają się McDonaldzie, piją Colę litrami, na obiady żrą batoniki itd. Kiedyś szczerze mówiąc się wkurzałam &#8211; dlaczego oni mogą sobie tak olewać, a ja muszę uważać na każdy kęs który wkładam do ust. Dziś wiem, że wszystko jest do czasu. Jedni mają silniejszy organizm, inni słabszy, ale przy takiej &#8222;diecie&#8221; prędzej czy później, zawsze coś &#8222;wyskakuje&#8221;.<br />
Jeśli chodzi o temat białka: Robert Young podaje, że w 70 % składamy się z wody, 20% tłuszczu, 7 % białka, 1-2 % witamin i minerałów i 0,5-1 % cukru. Wg. oficjalnych zaleceń białko nie powinno stanowić więcej niż 8 % dziennego zapotrzebowania energetycznego. Wielokrotnie też czytałam, że to co opisujesz na temat szkodliwego wpływu białka, dotyczy białka zwierzęcego. Zawiera ono dużo więcej kwasów siarczkowych niż białko roślinne. A wraz ze wzrostem zawartości siarczanów w diecie następuje szereg bardzo niekorzystnych reakcji które częściowo wymieniłeś. Ważna jest też koncentracja białka &#8211; to zwierzęce jest bardzo skondensowane, przez co nasz organizm ma problem bo w jednej porcji dostaje często od razu nadmiar.<br />
W mojej opinii kolega RawTrucker przesadził z tłuszczem. Nawet z tym najzdrowszym można przedobrzyć (jak ze wszystkim).<br />
Miłego dnia :)<br />
Monika</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Robert</title>
		<link>http://rawolucja.pl/raw-food/jak-przejsc-na-raw-food-surowa-diete-i-nie-zwariowac/#comment-324</link>
		<dc:creator>Robert</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 04 May 2011 19:08:53 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=741#comment-324</guid>
		<description>Witajcie. 
Moniko, odpowiadam po kolei:
1. Czy mam zniszczony układ pokarmowy - na szczęście raczej nie, choć jak czasami sobie wspomnę to ogarnia mnie przerażenie jak czasami jadałem. Niezdrowo, kawa, tytoń, czekolady, Cola, tłuste mięsa i zero &quot;zieleniny&quot;. 
2. Przyzwyczajenia - oj mnóstwo, ale myślę że silna wola przezwycięża.
3.Pierwsze 4 dni były masakryczne a do tego odstawienie KAWY, co samo w sobie jest swoistym detoksem. Ale warto. 
4. Co do filmiku tego kolesia z &quot;buszu&quot; to się zgadzam w 100%. Najlepszym wyjściem jest oczywiście stopniowa zamiana &quot;śmieciowego jedzenia na zdrowe i pożywne&quot; - dokładnie jak Ty to opisałaś. Jednak ja jak już coś robię to radykalnie od początku do końca, heheeee - taka moja natura.
5. No właśnie, ludzie są tak podatni na to co czytają i oglądają, że bez zastanowienia &quot;łykają wszystko jak pelikan&quot;. Raz dieta Atkinsa, raz Dukana, Kopenhadzka no i Małyszowa. Tak jak napisałaś: &quot;Bardzo wiele osób przechodząc na Raw i zachłystując się naturalnością tej diety głosi pogląd, że ludzie dawniej nie liczyli kalorii ani białek i byli bardzo zdrowi. Sporo osób na Raw ma źle zbilansowaną dietę i w efekcie niedobory, a z niektórymi produktami „przedobrza”&quot; - oczywiście zgadzam się z tym też w 100%, ale pisząc poprzednio myślałem że dobrze zbilansowane i różnorodne jedzenie jest / powinno być tak oczywiste że nie wspominałem o tym. A może w tym tkwi sedno każdej diety ???
Mam znajomych którzy odżywiają się w MC, piją Cole, jedzą batoniki, ciastka i liczą kalorie i powiem Ci że im to nawet wychodzi. Zawsze mieszczą się w normie. Kalorie, białko, tłuszcze - no prawie, węglowodany - no cóż, z pewnością nie liczą batoników i ciastek. 
Dzisiaj policzyłem co zjadłem: 1100 kcal, białko 30 g. Nie wypisuje reszty bo Vit i Min. ponad normę. Tłuszcz tylko z orzechów, sezamu i słonecznika. Piszę o białku bo to drugi, po wodzie, najważniejszy element dostarczany organizmowi.  Ludzki organizm składa się w 65% z wody i w 25% z białka. Organizm człowieka nie potrafi magazynować białka.
Nie jest ono zamieniane na węglowodany (chyba,że nie ma ich w pożywieniu), ani na tłuszcze. Nadmiar białka jest rozkładany w wątrobie i wydalany przez nerki jako mocznik. Staje się to przyczyną nadmiernej pracy tych narządów. Nadmiar białka przyczynia się do zmian destrukcyjnych tkanki nerkowej i pogorszenia funkcjonowania nerek. Z moczem wydalane są składniki mineralne, m.in. wapń. Im więcej spożywamy białka, tym bardziej narażamy się na powstanie
i rozwój osteoporozy. Poza tym wapń, tracony z moczem, powoduje formowanie się bolesnych kamieni nerkowych. 
Osobiście staram się teraz - przez 4-6 tygodni oczyścić organizm z toksyn, złogów, kamieni w jelicie itp. Więc przez ten okres spożycie białka w &quot;ilościach książkowych&quot; oczywiście nie jest zalecany, choćby dlatego żeby odciążyć nerki i pozwolić organizmowi spalać stare i zniszczone komórki zamieniając je na aminokwasy. Białka są tym bardziej wartościowe, im bardziej proporcje tworzących je aminokwasów zbliżone są dla
potrzeb organizmu. Mięso jest powszechnie uznawane za posiadające właśnie takie idealne proporcje. Jednak
jest to błędne przekonanie, gdyż, ze względu na niedobór waliny, metioniny i tryptofanu, białko pochodzące z mięsa jest przyswajalne tylko w około 65%. Znacznie lepiej, bo niemal w 100%, jest przyswajalne
białko jaj, niewiele gorzej mleka, serów i twarogów. Dopiero następne w kolejności jest mięso, a tuż za nim soja. Trzeba jeszcze wspomnieć, że owoce zawierają wprawdzie tylko niewielkie ilości białek (2 – 5 g w 100
g produktu, w porównaniu do 20 g w 100 g soi i mięsa), ale za to przyswajalnych niemal w 100%.  Oczywiście % przyswojonego białka, tak jak wspominasz, jest zależny od &quot;udrożnienia&quot; naszego układu trawiennego.
WHO zaleca jako normę  35 gramów
białka dziennie. Brytyjski Departament Zdrowia określa przeciętne dzienne zapotrzebowanie na białko na 36 g dla kobiet i 44 g dla mężczyzn.
Zakładając że nasz organizm jest w miarę &quot;czysty&quot; i przyswaja % białka tak ja napisałem wyżej to przykładowo zaabsorbowanie 40 g czystego białka przez organizm wymaga zjedzenia 65 g białka zwierzęcego - co już jest bardzo bliskie zalecanym normom tabelarycznym. A teraz dla owoców / zieleniny ( pomijamy orzechy i nasiona ). Owoce średni 2-5 g, zielenina 1-3 g co daje średnio 3 g / 100g produktu. Przy przyswajalności na poziomie 95-100 % należało by zjeść dziennie 1,4 - 1,5 owoców / warzyw, co myślę nie jest niczym przesadnym. 
A co do jakości białka, wystarczy przykładowo połączyć brokuł z  szpinakiem i  kiwi, zrobić z tego smootisa (hehe) i cieszyć się lepszą odżywką proteinową niż kolesie koksiarze z siłowni. 
6. Ten kolega RawTrucker, który doznał wylewu i paraliżu - oczywiście nawet RAW nie ochroni przed tym części osób. Istnieje zawsze 5-10% ludzi którzy pomimo najlepszych nawyków żywieniowych będą chorować, a z czym przesadził w swojej diecie - nie mam pojęcia. 
7. A co do małp - to była mała dygresja, oczywiście nie jesteśmy małpami. hehe :)
Moniko, nie zrozum mnie źle, nie myśl że przez to co piszę chcę w jakiś sposób negować twoją wiedzę. Z ciekawością czytam Twoje wpisy i bardzo je doceniam. Jednak to co wyżej opisałem jest moją opinią co do tematu białka. 
Pozdrawiam. 3majcie się cieplutko.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witajcie.<br />
Moniko, odpowiadam po kolei:<br />
1. Czy mam zniszczony układ pokarmowy &#8211; na szczęście raczej nie, choć jak czasami sobie wspomnę to ogarnia mnie przerażenie jak czasami jadałem. Niezdrowo, kawa, tytoń, czekolady, Cola, tłuste mięsa i zero &#8222;zieleniny&#8221;.<br />
2. Przyzwyczajenia &#8211; oj mnóstwo, ale myślę że silna wola przezwycięża.<br />
3.Pierwsze 4 dni były masakryczne a do tego odstawienie KAWY, co samo w sobie jest swoistym detoksem. Ale warto.<br />
4. Co do filmiku tego kolesia z &#8222;buszu&#8221; to się zgadzam w 100%. Najlepszym wyjściem jest oczywiście stopniowa zamiana &#8222;śmieciowego jedzenia na zdrowe i pożywne&#8221; &#8211; dokładnie jak Ty to opisałaś. Jednak ja jak już coś robię to radykalnie od początku do końca, heheeee &#8211; taka moja natura.<br />
5. No właśnie, ludzie są tak podatni na to co czytają i oglądają, że bez zastanowienia &#8222;łykają wszystko jak pelikan&#8221;. Raz dieta Atkinsa, raz Dukana, Kopenhadzka no i Małyszowa. Tak jak napisałaś: &#8222;Bardzo wiele osób przechodząc na Raw i zachłystując się naturalnością tej diety głosi pogląd, że ludzie dawniej nie liczyli kalorii ani białek i byli bardzo zdrowi. Sporo osób na Raw ma źle zbilansowaną dietę i w efekcie niedobory, a z niektórymi produktami „przedobrza”&#8221; &#8211; oczywiście zgadzam się z tym też w 100%, ale pisząc poprzednio myślałem że dobrze zbilansowane i różnorodne jedzenie jest / powinno być tak oczywiste że nie wspominałem o tym. A może w tym tkwi sedno każdej diety ???<br />
Mam znajomych którzy odżywiają się w MC, piją Cole, jedzą batoniki, ciastka i liczą kalorie i powiem Ci że im to nawet wychodzi. Zawsze mieszczą się w normie. Kalorie, białko, tłuszcze &#8211; no prawie, węglowodany &#8211; no cóż, z pewnością nie liczą batoników i ciastek.<br />
Dzisiaj policzyłem co zjadłem: 1100 kcal, białko 30 g. Nie wypisuje reszty bo Vit i Min. ponad normę. Tłuszcz tylko z orzechów, sezamu i słonecznika. Piszę o białku bo to drugi, po wodzie, najważniejszy element dostarczany organizmowi.  Ludzki organizm składa się w 65% z wody i w 25% z białka. Organizm człowieka nie potrafi magazynować białka.<br />
Nie jest ono zamieniane na węglowodany (chyba,że nie ma ich w pożywieniu), ani na tłuszcze. Nadmiar białka jest rozkładany w wątrobie i wydalany przez nerki jako mocznik. Staje się to przyczyną nadmiernej pracy tych narządów. Nadmiar białka przyczynia się do zmian destrukcyjnych tkanki nerkowej i pogorszenia funkcjonowania nerek. Z moczem wydalane są składniki mineralne, m.in. wapń. Im więcej spożywamy białka, tym bardziej narażamy się na powstanie<br />
i rozwój osteoporozy. Poza tym wapń, tracony z moczem, powoduje formowanie się bolesnych kamieni nerkowych.<br />
Osobiście staram się teraz &#8211; przez 4-6 tygodni oczyścić organizm z toksyn, złogów, kamieni w jelicie itp. Więc przez ten okres spożycie białka w &#8222;ilościach książkowych&#8221; oczywiście nie jest zalecany, choćby dlatego żeby odciążyć nerki i pozwolić organizmowi spalać stare i zniszczone komórki zamieniając je na aminokwasy. Białka są tym bardziej wartościowe, im bardziej proporcje tworzących je aminokwasów zbliżone są dla<br />
potrzeb organizmu. Mięso jest powszechnie uznawane za posiadające właśnie takie idealne proporcje. Jednak<br />
jest to błędne przekonanie, gdyż, ze względu na niedobór waliny, metioniny i tryptofanu, białko pochodzące z mięsa jest przyswajalne tylko w około 65%. Znacznie lepiej, bo niemal w 100%, jest przyswajalne<br />
białko jaj, niewiele gorzej mleka, serów i twarogów. Dopiero następne w kolejności jest mięso, a tuż za nim soja. Trzeba jeszcze wspomnieć, że owoce zawierają wprawdzie tylko niewielkie ilości białek (2 – 5 g w 100<br />
g produktu, w porównaniu do 20 g w 100 g soi i mięsa), ale za to przyswajalnych niemal w 100%.  Oczywiście % przyswojonego białka, tak jak wspominasz, jest zależny od &#8222;udrożnienia&#8221; naszego układu trawiennego.<br />
WHO zaleca jako normę  35 gramów<br />
białka dziennie. Brytyjski Departament Zdrowia określa przeciętne dzienne zapotrzebowanie na białko na 36 g dla kobiet i 44 g dla mężczyzn.<br />
Zakładając że nasz organizm jest w miarę &#8222;czysty&#8221; i przyswaja % białka tak ja napisałem wyżej to przykładowo zaabsorbowanie 40 g czystego białka przez organizm wymaga zjedzenia 65 g białka zwierzęcego &#8211; co już jest bardzo bliskie zalecanym normom tabelarycznym. A teraz dla owoców / zieleniny ( pomijamy orzechy i nasiona ). Owoce średni 2-5 g, zielenina 1-3 g co daje średnio 3 g / 100g produktu. Przy przyswajalności na poziomie 95-100 % należało by zjeść dziennie 1,4 &#8211; 1,5 owoców / warzyw, co myślę nie jest niczym przesadnym.<br />
A co do jakości białka, wystarczy przykładowo połączyć brokuł z  szpinakiem i  kiwi, zrobić z tego smootisa (hehe) i cieszyć się lepszą odżywką proteinową niż kolesie koksiarze z siłowni.<br />
6. Ten kolega RawTrucker, który doznał wylewu i paraliżu &#8211; oczywiście nawet RAW nie ochroni przed tym części osób. Istnieje zawsze 5-10% ludzi którzy pomimo najlepszych nawyków żywieniowych będą chorować, a z czym przesadził w swojej diecie &#8211; nie mam pojęcia.<br />
7. A co do małp &#8211; to była mała dygresja, oczywiście nie jesteśmy małpami. hehe :)<br />
Moniko, nie zrozum mnie źle, nie myśl że przez to co piszę chcę w jakiś sposób negować twoją wiedzę. Z ciekawością czytam Twoje wpisy i bardzo je doceniam. Jednak to co wyżej opisałem jest moją opinią co do tematu białka.<br />
Pozdrawiam. 3majcie się cieplutko.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Monika</title>
		<link>http://rawolucja.pl/raw-food/jak-przejsc-na-raw-food-surowa-diete-i-nie-zwariowac/#comment-322</link>
		<dc:creator>Monika</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 04 May 2011 11:04:12 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=741#comment-322</guid>
		<description>Cześć Robert :)) Gratuluję przejścia na Raw, trzymam kciuki :)) Mam pytanie, mieszkasz w Polsce? Bo w Polsce to nie jest najlepszy moment na surowe. Cieszę się, że należysz do osób które nie mają jeszcze zniszczonego układu pokarmowego przez przetworzone jedzenie i najwidoczniej nie masz też uzależnień pokarmowych. Na tyle na ile rozmawiam z ludźmi to rzadkość, co za tym idzie tak łagodne przejście na surowe w ciągu tygodnia to wręcz niezwykłe. Oby tak dalej! Niestety większość z nas po tygodniu czuje się fatalnie, ale każdy ma swoją drogę :))
Zgadzam się (jak zresztą napisałam w artykule) że najbardziej optymalne proporcje to 80% surowego (zasadowego) i 20% gotowanego (kwasowego). Także ze względu na bardzo ważną różnorodność w diecie. Tutaj jest ciekawy filmik na ten temat: http://www.youtube.com/watch?v=WCRn8iwnBRs&amp;feature=player_embedded
Natomiast jeśli chodzi o normy dotyczące białka, węglowodanów itd. ja osobiście nie zgadzam się z takim podejściem do tego tematu jak opisałeś. Bardzo wiele osób przechodząc na Raw i zachłystując się naturalnością tej diety głosi pogląd, że ludzie dawniej nie liczyli kalorii ani białek i byli bardzo zdrowi. Sporo osób na Raw ma źle zbilansowaną dietę i w efekcie niedobory, a z niektórymi produktami &quot;przedobrza&quot;. Tutaj jest tego przykład, człowiek na Raw dostał wylewu i zawału serca: http://www.youtube.com/watch?v=Q104Z-M0aJ8&amp;feature=player_embedded Pamiętajmy o tym, że każda dieta musi być przede wszystkim zbilansowana, nawet Raw. Piszesz, że normy zostały stworzone dla przetworzonego jedzenia. Ja uważam, że to tylko część prawdy - normy te zostały stworzone dla organizmów żywionych przetworzonym żywieniem. A nasze organizmy przyzwyczajone do przetworzonego jedzenia w ciągu jednego dnia nie wchłaniają więcej składników odżywczych jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wiele osób ma nawet na trwałe upośledzony system wchłaniania przez zbyt długą dietę pokarmów sztucznie dosładzanych i przetworzonych. Dlatego ja osobiście uważam, że powinniśmy brać pod uwagę normy. Z czasem organizm nasyca się wartościami odżywczymi i potrzebujemy ich mniej, ale zanim to nastąpi (a jest to w zależności od nadwyrężenia kondycji organizmu proces, czasami długotrwały) nie popadajmy w skrajności. Potem też warto sprawdzać odpowiedni bilans by nie &quot;przedobrzać&quot;.
Porównania ze zwierzętami w mojej opinii też nie są właściwe. Jeżeli pod względem chemicznym różnica między życiem a śmiercią jest mniej więcej taka jak różnica między wodą mineralną a destylowaną to jaka jest różnica jeżeli nasze dna zmienia się &quot;tylko&quot; o jeden gen?

Pozdrawiam wiosennie :)
Monika</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Cześć Robert :)) Gratuluję przejścia na Raw, trzymam kciuki :)) Mam pytanie, mieszkasz w Polsce? Bo w Polsce to nie jest najlepszy moment na surowe. Cieszę się, że należysz do osób które nie mają jeszcze zniszczonego układu pokarmowego przez przetworzone jedzenie i najwidoczniej nie masz też uzależnień pokarmowych. Na tyle na ile rozmawiam z ludźmi to rzadkość, co za tym idzie tak łagodne przejście na surowe w ciągu tygodnia to wręcz niezwykłe. Oby tak dalej! Niestety większość z nas po tygodniu czuje się fatalnie, ale każdy ma swoją drogę :))<br />
Zgadzam się (jak zresztą napisałam w artykule) że najbardziej optymalne proporcje to 80% surowego (zasadowego) i 20% gotowanego (kwasowego). Także ze względu na bardzo ważną różnorodność w diecie. Tutaj jest ciekawy filmik na ten temat: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=WCRn8iwnBRs&#038;feature=player_embedded" rel="nofollow">http://www.youtube.com/watch?v=WCRn8iwnBRs&#038;feature=player_embedded</a><br />
Natomiast jeśli chodzi o normy dotyczące białka, węglowodanów itd. ja osobiście nie zgadzam się z takim podejściem do tego tematu jak opisałeś. Bardzo wiele osób przechodząc na Raw i zachłystując się naturalnością tej diety głosi pogląd, że ludzie dawniej nie liczyli kalorii ani białek i byli bardzo zdrowi. Sporo osób na Raw ma źle zbilansowaną dietę i w efekcie niedobory, a z niektórymi produktami &#8222;przedobrza&#8221;. Tutaj jest tego przykład, człowiek na Raw dostał wylewu i zawału serca: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=Q104Z-M0aJ8&#038;feature=player_embedded" rel="nofollow">http://www.youtube.com/watch?v=Q104Z-M0aJ8&#038;feature=player_embedded</a> Pamiętajmy o tym, że każda dieta musi być przede wszystkim zbilansowana, nawet Raw. Piszesz, że normy zostały stworzone dla przetworzonego jedzenia. Ja uważam, że to tylko część prawdy &#8211; normy te zostały stworzone dla organizmów żywionych przetworzonym żywieniem. A nasze organizmy przyzwyczajone do przetworzonego jedzenia w ciągu jednego dnia nie wchłaniają więcej składników odżywczych jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wiele osób ma nawet na trwałe upośledzony system wchłaniania przez zbyt długą dietę pokarmów sztucznie dosładzanych i przetworzonych. Dlatego ja osobiście uważam, że powinniśmy brać pod uwagę normy. Z czasem organizm nasyca się wartościami odżywczymi i potrzebujemy ich mniej, ale zanim to nastąpi (a jest to w zależności od nadwyrężenia kondycji organizmu proces, czasami długotrwały) nie popadajmy w skrajności. Potem też warto sprawdzać odpowiedni bilans by nie &#8222;przedobrzać&#8221;.<br />
Porównania ze zwierzętami w mojej opinii też nie są właściwe. Jeżeli pod względem chemicznym różnica między życiem a śmiercią jest mniej więcej taka jak różnica między wodą mineralną a destylowaną to jaka jest różnica jeżeli nasze dna zmienia się &#8222;tylko&#8221; o jeden gen?</p>
<p>Pozdrawiam wiosennie :)<br />
Monika</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Robert</title>
		<link>http://rawolucja.pl/raw-food/jak-przejsc-na-raw-food-surowa-diete-i-nie-zwariowac/#comment-319</link>
		<dc:creator>Robert</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 03 May 2011 19:04:12 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=741#comment-319</guid>
		<description>Witam, minął tydzień odkąd ponownie jestem RAW - no tak na 80%.  I tak jak poprzednio nie mam jak do tej pory najmniejszych problemów z przejściem na jedzenie zieleniny. Od pierwszego dnia wyeliminowałem : cukier i słodycze w każdej postaci, kawę, nabiał i mięsa. Powiem jedno: jest FANTASTYCZNIE. Napisałem że RAW w 80%, bo jak słusznie zapytała Beata, część pożywienia musimy niestety ugotować. Ale myślę że 20-30 % gotowanego jedzenia co drugi-trzeci dzień nie jest żadną przeszkodą do zdrowia. Jeśli chodzi o białko, to podobnie jak z liczeniem kalorii i dzisiejszymi normami żywieniowymi.  Normy te są opracowane dla pożywienia martwego / gotowanego. Samo zjedzenie białka w ilości 100 - 200 g \ dziennie wcale nie jest wykładnikiem tego że dostarczyliśmy organizmowi odpowiednią dla niego dawkę.  Ale jeśli maszyneria ( enzymy, vitaminy, minerały itd. ) przetwarzająca dostarczone białko nie działa prawidłowo to nawet spożywanie codziennie roślin strączkowych nic nie &quot;wniesie&quot; w nasz organizm. Poprzednim razem, gdy przez 2 lata byłem zjadaczem &quot;zieleniny&quot; praktykowałem coś takiego: białko co 3 dni. Raz były to strączkowe, raz np. kasza gryczana, innym razem nasiona np. sezamu, zboża itp. Pracowałem w tym czasie fizycznie. Straciłem wiele kilogramów ale zarazem moje mieśnie rosły.  Ostatnimi czasy czytałem wiele o zwierzętach i przyrodzie, a największą uwagę zwróciłem na małpy - np. szympansy. Taka małpka nic nie gotuje a pomimo tego rośnie, ma świetną muskulaturę. Praktycznie u żadnego zwierzaka żyjącego w przyrodzie nie stwierdza się nowotworów, cukrzycy, anemi, miażdżycy i próchnicy. 
My ludzie, jako jedyny gatunek  na ziemi gotujemy nasze pożywienie, liczymy kalorie itp. itd.
Polecam stronke: http://nutritiondata.self.com/</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam, minął tydzień odkąd ponownie jestem RAW &#8211; no tak na 80%.  I tak jak poprzednio nie mam jak do tej pory najmniejszych problemów z przejściem na jedzenie zieleniny. Od pierwszego dnia wyeliminowałem : cukier i słodycze w każdej postaci, kawę, nabiał i mięsa. Powiem jedno: jest FANTASTYCZNIE. Napisałem że RAW w 80%, bo jak słusznie zapytała Beata, część pożywienia musimy niestety ugotować. Ale myślę że 20-30 % gotowanego jedzenia co drugi-trzeci dzień nie jest żadną przeszkodą do zdrowia. Jeśli chodzi o białko, to podobnie jak z liczeniem kalorii i dzisiejszymi normami żywieniowymi.  Normy te są opracowane dla pożywienia martwego / gotowanego. Samo zjedzenie białka w ilości 100 &#8211; 200 g \ dziennie wcale nie jest wykładnikiem tego że dostarczyliśmy organizmowi odpowiednią dla niego dawkę.  Ale jeśli maszyneria ( enzymy, vitaminy, minerały itd. ) przetwarzająca dostarczone białko nie działa prawidłowo to nawet spożywanie codziennie roślin strączkowych nic nie &#8222;wniesie&#8221; w nasz organizm. Poprzednim razem, gdy przez 2 lata byłem zjadaczem &#8222;zieleniny&#8221; praktykowałem coś takiego: białko co 3 dni. Raz były to strączkowe, raz np. kasza gryczana, innym razem nasiona np. sezamu, zboża itp. Pracowałem w tym czasie fizycznie. Straciłem wiele kilogramów ale zarazem moje mieśnie rosły.  Ostatnimi czasy czytałem wiele o zwierzętach i przyrodzie, a największą uwagę zwróciłem na małpy &#8211; np. szympansy. Taka małpka nic nie gotuje a pomimo tego rośnie, ma świetną muskulaturę. Praktycznie u żadnego zwierzaka żyjącego w przyrodzie nie stwierdza się nowotworów, cukrzycy, anemi, miażdżycy i próchnicy.<br />
My ludzie, jako jedyny gatunek  na ziemi gotujemy nasze pożywienie, liczymy kalorie itp. itd.<br />
Polecam stronke: <a href="http://nutritiondata.self.com/" rel="nofollow">http://nutritiondata.self.com/</a></p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Monika</title>
		<link>http://rawolucja.pl/raw-food/jak-przejsc-na-raw-food-surowa-diete-i-nie-zwariowac/#comment-316</link>
		<dc:creator>Monika</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 02 May 2011 09:49:49 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=741#comment-316</guid>
		<description>Cześć Beata, na temat zapotrzebowania na białko oraz gdzie i w jakich ilościach można znaleźć białko roślinne pisałam w poście: http://rawolucja.pl/dieta-przejsciowa/mleko-wszystko-co-chcesz-wiedziec-ale-boisz-sie-zapytac/ (ostatni akapit). Nie musisz oczywiście codziennie jeść strączkowych :) Na temat Raw food zimą pisałam tutaj: http://rawolucja.pl/raw-food/raw-food-zima-warzywa-ekologiczne-kontra-lokalne/ Rośliny strączkowe suszone, podobnie jak orzechy i nasiona, nie są szkodliwe jeżeli się je przed spożyciem wymoczy w wodzie (przynajmniej 8 godzin). A potem ja osobiście polecam ich ugotowanie (chociaż tutaj szkoły są różne, bo wiadomo, że gotowanie obniża pH i powoduje leukocytozę pokarmową po spożyciu posiłku, jednak gotowanie wspomaga proces oczyszczania wyżej wymienionych produktów z inhibitorów, w które nasiona, orzechy i strączkowe są zaopatrzone by zbyt szybko nie wykiełkowały. A w naszym organizmie inhibitory te zaburzają enzymy trawienne.) A te z puszki są rzeczywiście niezdrowe, są przetworzone, mają niskie pH i są dodatkowo nasycone chemią w postaci konserwantów, barwników itd.
Pozdrawiam,
Monika</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Cześć Beata, na temat zapotrzebowania na białko oraz gdzie i w jakich ilościach można znaleźć białko roślinne pisałam w poście: <a href="/dieta-przejsciowa/mleko-wszystko-co-chcesz-wiedziec-ale-boisz-sie-zapytac/" rel="nofollow">http://rawolucja.pl/dieta-przejsciowa/mleko-wszystko-co-chcesz-wiedziec-ale-boisz-sie-zapytac/</a> (ostatni akapit). Nie musisz oczywiście codziennie jeść strączkowych :) Na temat Raw food zimą pisałam tutaj: <a href="/raw-food/raw-food-zima-warzywa-ekologiczne-kontra-lokalne/" rel="nofollow">http://rawolucja.pl/raw-food/raw-food-zima-warzywa-ekologiczne-kontra-lokalne/</a> Rośliny strączkowe suszone, podobnie jak orzechy i nasiona, nie są szkodliwe jeżeli się je przed spożyciem wymoczy w wodzie (przynajmniej 8 godzin). A potem ja osobiście polecam ich ugotowanie (chociaż tutaj szkoły są różne, bo wiadomo, że gotowanie obniża pH i powoduje leukocytozę pokarmową po spożyciu posiłku, jednak gotowanie wspomaga proces oczyszczania wyżej wymienionych produktów z inhibitorów, w które nasiona, orzechy i strączkowe są zaopatrzone by zbyt szybko nie wykiełkowały. A w naszym organizmie inhibitory te zaburzają enzymy trawienne.) A te z puszki są rzeczywiście niezdrowe, są przetworzone, mają niskie pH i są dodatkowo nasycone chemią w postaci konserwantów, barwników itd.<br />
Pozdrawiam,<br />
Monika</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Beata</title>
		<link>http://rawolucja.pl/raw-food/jak-przejsc-na-raw-food-surowa-diete-i-nie-zwariowac/#comment-311</link>
		<dc:creator>Beata</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 01 May 2011 17:04:31 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=741#comment-311</guid>
		<description>Witam Moniko;) Chcę przejść częściowo na rawfood, ale nie mogę znaleźć informacji  na temat jak mam zaspokoić zapotrzebowanie organizmu na białko. Ile mam spożywać dziennie roślin strączkowych/ orzechów/ nasion? Czy muszę codziennie jeść strączkowe?  I co z zimą, co wtedy jeść? Suszone rośliny strączkowe są szkodliwe, a tym bardziej te z puszki. Prosiłabym o odpisanie też na email.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam Moniko;) Chcę przejść częściowo na rawfood, ale nie mogę znaleźć informacji  na temat jak mam zaspokoić zapotrzebowanie organizmu na białko. Ile mam spożywać dziennie roślin strączkowych/ orzechów/ nasion? Czy muszę codziennie jeść strączkowe?  I co z zimą, co wtedy jeść? Suszone rośliny strączkowe są szkodliwe, a tym bardziej te z puszki. Prosiłabym o odpisanie też na email.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
