<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>RAWolucja (Raw food po polsku)</title>
	<atom:link href="/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://rawolucja.pl</link>
	<description>Blog o Raw food, Raw przepisy, surowa dieta</description>
	<lastBuildDate>Mon, 24 Dec 2012 15:26:34 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=4.2.14</generator>
	<item>
		<title>Wesołych, wegańskich Świąt! Do zobaczenia na wiosnę.</title>
		<link>http://rawolucja.pl/ogolne/wesolych-weganskich-swiat-do-zobaczenia-na-wiosne/</link>
		<comments>http://rawolucja.pl/ogolne/wesolych-weganskich-swiat-do-zobaczenia-na-wiosne/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 Dec 2012 14:44:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Monika]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=5754</guid>
		<description><![CDATA[Kochani, życzę Wam aby ten czas był pełen ciepłych uśmiechów, słów płynących prosto z serca i rodzinnej atmosfery. Skromnych prezentów pod choinką, ale tony radości. Mam nadzieję, że dodadzą blasku tym Świętom wegańskie anioły ;) Kilka takich wylądowało na mojej choince. Dla mnie ten czas zaczął się smutno. Wczoraj musiałam ...]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Kochani, życzę Wam aby ten czas był pełen ciepłych uśmiechów, słów płynących prosto z serca i rodzinnej atmosfery. Skromnych prezentów pod choinką, ale tony radości. Mam nadzieję, że dodadzą blasku tym Świętom wegańskie anioły ;) Kilka takich wylądowało na mojej choince. Dla mnie ten czas zaczął się smutno. Wczoraj musiałam pożegnać ukochanego psa Rudego (kilka jego zdjęć znajdziecie <a href="https://www.facebook.com/media/set/?set=a.224641797547990.68709.204599066218930&amp;type=3" target="_blank">tutaj</a>), ale gorąco wierzę, że będzie z nami zawsze.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Chciałam też poinformować, że robię sobie przerwę od blogowania. Muszę poukładać kilka ważnych spraw. Wrócę do pisania razem z pojawieniem się wiosny ;) Nadal będę umieszczała na <a href="https://www.facebook.com/RAWolucja" target="_blank">Facebooku</a> małe inspiracje, które towarzyszą mi na co dzień. Mam nadzieję, że nie zapomnicie o RAWolucji ;)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&#8222;Give a little more love this Christmas&#8221;.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/0N8axp9nHNU" height="350" width="425" frameborder="0"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rawolucja.pl/ogolne/wesolych-weganskich-swiat-do-zobaczenia-na-wiosne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pierwszy trening</title>
		<link>http://rawolucja.pl/trening/pierwszy-trening/</link>
		<comments>http://rawolucja.pl/trening/pierwszy-trening/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 Nov 2012 21:37:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Monika]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Trening]]></category>
		<category><![CDATA[p90x]]></category>
		<category><![CDATA[raw food]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowy trening]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=5735</guid>
		<description><![CDATA[Przyszedł czas na podniesienie poprzeczki. Do tej pory ćwiczyłam delikatnie &#8211; bodybalance, jogę, bieganie. Dało mi to dużą elastyczność. Jednak od jakiegoś czasu czuję, że mi to już nie wystarcza. Od najmłodszych lat trenowałam pływanie, chodziłam do szkoły sportowej. Dzień rozpoczynaliśmy o 6.30 dwoma godzinami treningu w wodzie. Po lekcjach ...]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Przyszedł czas na podniesienie poprzeczki. Do tej pory ćwiczyłam delikatnie &#8211; bodybalance, jogę, bieganie. Dało mi to dużą elastyczność. Jednak od jakiegoś czasu czuję, że mi to już nie wystarcza. Od najmłodszych lat trenowałam pływanie, chodziłam do szkoły sportowej. Dzień rozpoczynaliśmy o 6.30 dwoma godzinami treningu w wodzie. Po lekcjach spotykaliśmy się na ćwiczenia na &#8222;sucho&#8221;, potem kolejne dwie godziny w wodzie. Mimo tak dużego rygoru nie pamiętam bym odczuwała zmęczenie. Trenerzy często podkręcali nasze zaangażowanie poprzez zdrową rywalizacją. Gdzieś głęboko cały czas drzemie we mnie ten mały wojownik ;)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Dziś, właśnie przed chwilą, zakończyłam pierwszy trening P90X. Choć trening to może za duże słowo, większość czasu przeleżałam twarzą do maty lub próbując się podźwignąć na trzęsących mięśniach. Ale jak mówi mój nowy trener z komputera, Tony Horton: &#8222;Większość osób rezygnuje z dalszego wysiłku na długo przed tym niż powinno. Bo za bardzo boli, bo nie ma siły. Dlatego nigdy nie osiągają celu&#8221;.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Przygotowuję swoją dietę na taki wysiłek już od dłuższego czasu. Nie mam zbyt dużej praktyki w układaniu menu tego typu, jeśli więc chcielibyście podzielić się swoimi doświadczeniami to proszę, koniecznie to zróbcie! ;)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Moim celem jest przygotowanie do wspinaczki. Jednak apeluję do tych, którzy nie mają w tej chwili motywacji &#8211; nie czekajcie na kolejne kilka kilogramów, które wpadną po świątecznym obżarstwie! Zacznijcie swoją walkę o formę już dziś!</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zapraszam do obejrzenia jednej z najbardziej inspirujących transformacji na P90X.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/4z85Ik8bAcA" frameborder="0" width="425" height="350"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rawolucja.pl/trening/pierwszy-trening/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Chorzy na zdrowie</title>
		<link>http://rawolucja.pl/raw-food/chorzy-na-zdrowie/</link>
		<comments>http://rawolucja.pl/raw-food/chorzy-na-zdrowie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Nov 2012 22:27:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Monika]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Piękny umysł]]></category>
		<category><![CDATA[Raw Food]]></category>
		<category><![CDATA[chorzy na zdrowie]]></category>
		<category><![CDATA[obsesja jedzenia]]></category>
		<category><![CDATA[ortoreksja]]></category>
		<category><![CDATA[ortorektycy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=5712</guid>
		<description><![CDATA[Jak rozpoznać tę cienką granicę, która dzieli żarliwą troskę o zdrowie od stresującej obsesji? Na to pytanie odpowiada Olga Woźniak w artykule z miesięcznika &#8222;Zwierciadło&#8221; (polecam cały dodatek o zdrowiu z tego wydania): &#160; &#160; Wybieraj produkty organiczne, dokładnie przeżuwaj jedzenie, sprawdzaj zawartość konserwantów. Zimą jedz tylko dania gotowane, wiosną ...]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Jak rozpoznać tę cienką granicę, która dzieli żarliwą troskę o zdrowie od stresującej obsesji? Na to pytanie odpowiada Olga Woźniak w artykule z miesięcznika &#8222;Zwierciadło&#8221; (polecam cały dodatek o zdrowiu z tego wydania):</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><strong><span style="font-size: large;">Wybieraj produkty organiczne, dokładnie przeżuwaj jedzenie, sprawdzaj zawartość konserwantów. Zimą jedz tylko dania gotowane, wiosną surowe. To instrukcja prawidłowego odżywiania? Też. A dla niektórych pierwszy krok do obsesji.</span></strong></h1>
<p>&nbsp;</p>
<p>O tym, że nie jemy zdrowo, słyszeli chyba wszyscy. Więcej warzyw i owoców! &#8211; Mniej tłuszczów i węglowodanów! &#8211; apelują lekarze i dietetycy.</p>
<p>Istnieją wśród nas jednak i tacy, którzy są przodownikami w dziedzinie zdrowego odżywiania. Ich wysiłki znacznie przekraczają normę. Co więcej, dla niektórych to zdrowe odżywianie staje się prawdziwą obsesją, którą należy leczyć.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><strong><span style="font-size: large;">Być czystym</span></strong></h1>
<p>Do takich osób należał Amerykanin doktor Steven Bratman. To on w 1997 roku stworzył termin &#8222;ortoreksja&#8221; na określenie przypadłości, na którą cierpiał. Ortoreksja (z gr. orthos &#8211; &#8222;prawidłowy&#8221;, &#8222;prawy&#8221; i orexis &#8211; &#8222;pożądanie&#8221;, &#8222;pragnienie&#8221;) &#8211; co można wnioskować już z nazwy &#8211; jest bliską kuzynką anoreksji. Zarówno anorektycy, jak i ortorektycy mają obsesję na punkcie jedzenia. Odnoszą wrażenie, że sprawują absolutną władzę nad swoim sposobem odżywiania. Ci pierwsi myślą głównie o tym, by nie jeść za dużo (przy czym kategoria &#8222;za dużo&#8221; jest tu wysoce względna), drudzy skupiają się na takiej kompozycji swojej diety, by była maksymalnie zdrowa (komentarz do &#8222;zdrowa&#8221; analogiczny).</p>
<p>W przeciwieństwie jednak do anorektyków, którzy ukrywają swoją przypadłość, ortorektycy nieustannie komentują nowe trendy w zdrowym żywieniu. Dużo mówią o swojej diecie.</p>
<p>&#8211; Jeśli chcemy stwierdzić, czy cierpimy na ortoreksję, wystarczy zadać sobie proste pytanie: Czy bardziej skupiam się na przyjemności, którą daje jedzenie, czy na drobiazgowym analizowaniu składu posiłku &#8211; radzi dr Bratman.</p>
<p>Ortorektyk może być wegetarianinem, weganinem, fanem diety doktora Dukana czy testerem wielu diet. Ortoreksja zaczyna się niewinnie: na początku chcemy po prostu zmienić swoje nawyki żywieniowe. Motywacją może być chęć zgubienia kilku kilogramów, oczyszczenie organizmu czy pozbycie się alergii pokarmowej. Z czasem jednak może się zdarzyć, że myślenie o tym, co i jak jemy, zaczyna dominować w naszym życiu.</p>
<p>Anorektyk myśli, że wciąż jest za gruby, pragnie obsesyjnie schudnąć. Ortorektyk ma podobnego fisia na punkcie &#8222;oczyszczenia&#8221;. Z czasem do chęci bycia czystym i odtrutym zaczyna dorabiać ideologię. Jedzenie przybiera formę rytuału. Za niewielkie odstępstwo od diety taka osoba karze się zaostrzeniem rygorów, głodówkami. Ten kuchenny mistycyzm osiąga stan, w którym jego wyznawca spędza większość swego czasu na planowaniu, przygotowywaniu i spożywaniu posiłków.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><strong><span style="font-size: large;">Umarł na zdrowie</span></strong></h1>
<p>&#8211; Doszedłem do stanu, w którym odżywiałem się tylko organicznymi, lokalnymi produktami. Byłem restrykcyjnym wegetarianinem. Każdy kęs żułem 50 razy. Jadłem zawsze w ciszy i starałem się wstawać od stołu z poczuciem niepełnego żołądka. Czułem wyższość nad ludźmi objadającymi się pizzą i czipsami. Miałem poczucie, że choć jedna dziedzina mojego życia znajduje się pod moją całkowitą kontrolą &#8211; mówi dr Bratman. &#8211; Zacząłem unikać kontaktów towarzyskich, restauracji, wyjazdów, chyba że mogłem zabrać ze sobą własne pożywienie. Tknęło mnie, że chyba coś jest ze mną nie tak, gdy opuściłem znajomych, bo awokado, które miałem w kuchni, właśnie osiągnęło odpowiedni stan dojrzałości.</p>
<p>Te problemy są jednak niczym wobec zdrowotnych skutków obsesyjnej diety. Choć może zabrzmi to paradoksalnie, istnieją ofiary śmiertelne zdrowego odżywiania.</p>
<p>Zdarza się, że osoby obsesyjnie skupione na swojej diecie unikają określonych produktów, prowadzą oczyszczające głodówki. Bywa, że doprowadzają się do anemii, zaburzeń krążenia, uszkodzenia mięśnia sercowego, anoreksji.</p>
<p>Jedna z pacjentek dr Bratmana, chcąc wyeliminować ze swego jadłospisu wszystko, na co jest uczulona (by móc odstawić leki, które dawały nieprzyjemne efekty uboczne), doprowadziła do sytuacji, w której mogła jeść jedynie sześć produktów. Leki faktycznie nie były jej potrzebne, ale czy efekty uboczne jej nowego sposobu życia nie stały się bardziej dokuczliwe?</p>
<p>Zaburzenia dotyczące odżywiania, takie jak anoreksja, bulimia, a teraz także i ortoreksja, mają cechy nerwicy natręctw.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>A jednak nie przytrafia się to wszystkim, którzy dbają o zdrowy styl życia czy szczupłą sylwetkę. Czy są zatem osoby, którym łatwiej popaść w taki stan? Psychiatrzy oceniają, że pewne cechy osobowości predestynują do takich skłonności. Pedantyczność, dążenie do perfekcjonizmu, zamiłowanie do porządku, czystości, przesadne poczucie odpowiedzialności i obowiązku, sztywność zasad moralnych, wysoki poziom aspiracji &#8211; to wszystko może pchnąć nas w obsesję. Coraz częściej mówi się także o wpływie wychowania &#8211; na przykład wygórowanych oczekiwaniach rodziców wobec osiągnięć dziecka, jak również o uwarunkowaniach genetycznych.</p>
<p>Wyjście z obsesji jest bardzo trudne. Wymaga zwykle długotrwałej psychoterapii (kłopot z leczeniem ortorektyka jest także w tym, że odrzuca on wszelkie farmaceutyki jako zatruwające organizm i niszczące jego naturalny system odpornościowy). Nie chcę nikogo przekonywać, że dbanie o to, co się je, jest niebezpieczne i pozbawione sensu. Co to, to nie! Uważajmy jednak. Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu &#8211; mawiają mądrzy ludzie i tu to powiedzenie zdaje się pasować jak ulał.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rawolucja.pl/raw-food/chorzy-na-zdrowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Największe błędy na Raw food</title>
		<link>http://rawolucja.pl/raw-food/najwieksze-bledy-na-raw-food/</link>
		<comments>http://rawolucja.pl/raw-food/najwieksze-bledy-na-raw-food/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Nov 2012 12:34:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Monika]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Raw Food]]></category>
		<category><![CDATA[błędy na witarianizmie]]></category>
		<category><![CDATA[największe błędy na raw food]]></category>
		<category><![CDATA[raw food]]></category>
		<category><![CDATA[witarianizm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=5661</guid>
		<description><![CDATA[Raw food to ciekawe zjawisko. W teorii kolejna dieta, w praktyce zawartość talerza staje się często w witarianizmie trampoliną do rozwijania empatii, otwierania się na naturę i jej prawa, wsłuchiwania się w potrzeby własnego organizmu, postrzegania świata z perspektywy holistycznej. Wiele osób będących na Raw mocno podkreśla dobroczynny wpływ spożywania ...]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Raw food to ciekawe zjawisko. W teorii kolejna dieta, w praktyce zawartość talerza staje się często w witarianizmie trampoliną do rozwijania empatii, otwierania się na naturę i jej prawa, wsłuchiwania się w potrzeby własnego organizmu, postrzegania świata z perspektywy holistycznej. Wiele osób będących na Raw mocno podkreśla dobroczynny wpływ spożywania surowych warzyw i owoców nie tylko na ciało, ale także psychikę, emocje, a nawet wymiar społeczny. Z jednej strony jest to spowodowane faktem, iż organizm i umysł to nierozerwalna całość, z drugiej witarianizm  jest często postrzegany jako dość specyficzny system kulinarno-filozoficzny z elementami etyki. Ma to kilka zalet i jedną, moim zdaniem zasadniczą wadę na której się dzisiaj skupię &#8211; utrudnia obiektywne spojrzenie na realny wpływ Raw food na nasz organizm i korygowanie ewentualnych błędów.</p>
<p>Poniżej znajdziecie listę największych błędów na Raw food:</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><strong><span style="font-size: large;">1. Brak wyników</span></strong></h1>
<p>Kilka miesięcy temu byłam na warsztatach u dr. Preeti Agrawal, znanej z holistycznego podejścia do leczenia. Powiedziała ona: &#8222;Ludzie często spierają się o to, co jest skuteczniejsze &#8211; medycyna akademicka, naturalna, chińska, ayurvedyjska. Często również są tak zapatrzeni w jeden sposób, że nie dostrzegają iż jest on nieskuteczny. To system jest dla ludzi, a nie ludzie dla systemu. Łatwo zweryfikować każdą metodę &#8211; jeśli przynosi rezultaty to znaczy, że jest skuteczna. Jakie wtedy ma znaczenie czy jest to medycyna naturalna, czy akademicka? W starożytnych systemach takich jak ayurveda czy medycyna chińska nie ma opisanych leków na zaawansowane nowotwory bo wtedy leczyło się wcześniej dużo subtelniejsze objawy. Kiedy więc przychodzi do mnie pacjentka z rozległym guzem jak mogę jej polecić metodę na te pierwsze symptomy? Medycyna holistyczna to czerpanie ze wszystkich sposobów i wybieranie tego, który jest najskuteczniejszy dla naszego organizmu&#8221;.</p>
<p>Raw food ma dwa zasadnicze warianty. Podstawą diety mogą być zielone warzywa lub owoce. Wbrew pozorom to duża różnica. To nasz organizm, poprzez cykliczne badania lekarskie wskaże która z tych odmian (a może połączenie obu) jest dla nas najlepsza. O skuteczności którejkolwiek z nich nie świadczy liczba fanów lub guru. Największym błędem na Raw food jest sztywność poglądów wynikająca z dużego przywiązania do filozoficznego aspektu witarianizmu. Surowa dieta to przede wszystkim sposób odżywiania, ma przynosić wymierne efekty w postaci polepszających się wyników, wzrostu kondycji i samopoczucia. Dopasowujmy Raw food do naszego organizmu, a nie nasze ciało do witarianizmu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><strong><span style="font-size: large;">2. Tylko 100% się liczy</span></strong></h1>
<p>Naprawdę nie wiem ile razy jeszcze będę musiała to powtórzyć. Chyba to sobie wytatuuję ;p 100% na surowo jest konieczne podczas oczyszczania organizmu lub w trakcie wychodzenia z poważnej choroby. Jeśli myślimy o Raw food jako sposobie odżywiania na co dzień dużo skuteczniejsze może się okazać np. 70% surowego. Dlaczego? Bo będzie dużo mniej stresujące w utrzymaniu. Jak mówi Kris Carr, dieta to 50% sukcesu. Drugie 50% to nastawienie do tego, co się je, jak traktuje swoje ciało.</p>
<p>Drugim największym błędem jest przykładanie zbyt dużej wagi do tej części diety, która jest ugotowana. O Raw food mówimy od 70% surowego wzwyż. Jeśli tę ugotowaną część stanowią wegańskie potrawy przygotowywane w domu wszystko jest w najlepszym porządku. Te procentowe proporcje to kwestia indywidualnego doboru do naszego organizmu i samopoczucia.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><strong><span style="font-size: large;">3. Zbyt dużo tłuszczów</span></strong></h1>
<p>Od najmłodszych lat jesteśmy kodowani, że uczucie sytości to wyraźna ciężkość na żołądku. Myślę, że przezwyciężenie takiego myślenia to jedna z najtrudniejszych zmian na Raw food. Po zjedzeniu nawet bardzo dużej porcji warzyw nie odczujemy tego rodzaju ciężkości. Z jednej więc strony wiemy, że dostarczyliśmy naszemu organizmowi piękną porcję składników odżywczych, z drugiej &#8211; cóż, nadal jesteśmy głodni. Tłuszcz daje to uczucie sytości, dlatego wielu witarian przesadza z ilością orzechów, oleistych ziaren, oliw, avocado ( i deserów, chlebków, pizz na ich bazie). Niepostrzeżenie stają się one podstawą diety. Oczywiście tłuszcze roślinne są zdrowe i potrzebne. Jednak tak jak wszystko, w nadmiarze szkodzą.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><strong><span style="font-size: large;">4. Superfoodsy i suplementy</span></strong></h1>
<p>Guru Raw food często prowadzą zażarte dyskusje na temat wyższości tego sposobu odżywiania argumentując, iż jest on naturalny. Patrząc na ilość superfoodsów i suplementów jakie powinien zażywać szanujący się Raw foodowiec można poważnie zwątpić w tę tezę. Oczywiście jeśli wyniki badań wskazują jakieś niedobory warto się wspomóc naturalnym preparatem (jednocześnie modyfikując dietę!) Niemniej trzeba pamiętać, że superfoodsy i suplementy to zamiennik, często bardzo drogi, składników które spokojnie znajdziemy w surowych warzywach i owocach. Zanim więc zdecydujemy się na któryś z preparatów zastanówmy się czy faktycznie go potrzebujemy.</p>
<p>Wyjątkiem jest oczywiście B12.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><strong><span style="font-size: large;">5. Jestem na Raw food bo jem Raw czekoladę</span></strong></h1>
<p>Myślę, że ten problem w dużo większym stopniu dotyczy witarian w Stanach niż w Polsce bo u nas tego typu produkty są nadal bardzo drogie, niemniej Raw food jest ostatnio coraz bardziej modne więc wszystko przed nami ;p Nie chciałabym być źle zrozumiana &#8211; absolutnie nie uważam za złą sytuację kiedy ktoś od czasu do czasu zje Raw batonika czy Raw krakersy. Zdaję sobie również sprawę, że w początkowym okresie przechodzenia na witarianizm lub w podróży takie produkty mogą się okazać niezbędne. Niemniej powinien to być wyłącznie dodatek, urozmaicenie menu opartego na surowych warzywach i owocach.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><strong><span style="font-size: large;">6. Muszę zostać Raw szefem kuchni</span></strong></h1>
<p>Kiedy startowałam z Raw Tygodniem miałam poważną zagwozdkę. Czy pokazać przepisy wykwintne, skomplikowane, które jednocześnie będą dużo ciekawsze. Czy opublikować faktyczny, codzienny jadłospis licząc, że proste sałatki kogoś zainteresują. Wybrałam to drugie. Wiele osób zafascynowanych spektakularnymi przepisami myśli, że witarianizm tak właśnie wygląda. Próbując na co dzień sprostać przepisom Raw szefów kuchni spędza długie godziny na przygotowywaniu posiłków. Aby Raw food było komfortowe w utrzymaniu warto ułożyć codzienne menu ze smacznych, ale łatwych w przygotowaniu przepisów, od czasu do czasu urozmaicając je bardziej skomplikowanymi potrawami lub wyjściem do Raw restauracji.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><strong><span style="font-size: large;">7. Dieta moim przeznaczeniem, celem życia i pasją</span></strong></h1>
<p>Raw food to naprawdę fascynująca przygoda. Można badać np. metody uprawy warzyw i owoców, albo działanie własnego metabolizmu, że nie wspomnę o teoriach spiskowych. Niemniej zmiana diety, nawet na najzdrowszą na świecie, jest tylko (aż) pierwszym krokiem. Bazą do rozwoju całościowego. Dlatego kiedy jesteśmy już zadowoleni z wyników badań i kondycji własnego organizmu warto zrobić trochę miejsca na inne zainteresowania lub równie ważne pytania.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Cheers ;)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rawolucja.pl/raw-food/najwieksze-bledy-na-raw-food/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Uciec z ubojni dusz&#8221; część 1 i 2</title>
		<link>http://rawolucja.pl/piekny-umysl/uciec-z-ubojni-dusz-czesc-1/</link>
		<comments>http://rawolucja.pl/piekny-umysl/uciec-z-ubojni-dusz-czesc-1/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Oct 2012 19:21:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Monika]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Piękny umysł]]></category>
		<category><![CDATA[jak pracować w korporacji]]></category>
		<category><![CDATA[jak przetrwać w korporacji]]></category>
		<category><![CDATA[korporacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=5525</guid>
		<description><![CDATA[Gorąco polecam obszerne fragmenty artykułu Roberta Siewiorek, który ukazał się w Gazecie kilka tygodni temu. Oby więcej takich tekstów w mainstreamowych mediach! &#160; &#8222;Tysiące ludzi spędzają życie w pracy, której nie znoszą, by móc kupić rzeczy, których nie potrzebują, żeby zrobić wrażenie na ludziach, których nie lubią. Dosyć! &#160; [&#8230;] ...]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Gorąco polecam obszerne fragmenty artykułu Roberta Siewiorek, który ukazał się w Gazecie kilka tygodni temu. Oby więcej takich tekstów w mainstreamowych mediach!</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">&#8222;Tysiące ludzi spędzają życie w pracy, której nie znoszą, by móc kupić rzeczy, których nie potrzebują, żeby zrobić wrażenie na ludziach, których nie lubią. Dosyć!</span></h1>
<p>&nbsp;</p>
<p>[&#8230;]</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="font-size: large;"><strong>W pałacach korporacji</strong></span></p>
<p>Warszawa, czwarta nad ranem. Andrzej, prezes dużej firmy, wysłał maila do swego szefa: &#8222;Piotrze, w sprawie raportu, który dla Ciebie piszę, zgłoszę się jutro przed południem. Chcę obgadać parę świeżych pomysłów&#8221;. Odpowiedź nadeszła błyskawicznie: &#8222;Andrzeju, dzięki serdeczne. Idź spać&#8221;.</p>
<p>Dziś Andrzej zapewne uważa, że się opłaciło: jest jednym z ostatnich, którzy w upadającej firmie ocalili posadę. Przetrwał, bo należy do nowej klasy pracowników, których w ostatnich dziesięcioleciach wyhodowały korporacje &#8211; współczesnych kamerdynerów, dzięki elektronice dyspozycyjnych o każdej porze dnia i nocy. Reprezentuje nową klasę ludzi, których domy przestały być sanktuarium prywatności, a stały się służbówkami w pałacach korporacji. I których bliscy &#8211; nieważne czym się zajmują &#8211; są co najwyżej rodzinami służących.</p>
<p>Andrzej należy do rzeszy tych, na których barkach korporacje odbudowały feudalne relacje między ludźmi.</p>
<p>Shawn Achor, prezes firmy konsultingowej Good Think inc. i wykładowca psychologii pozytywnej na Harvardzie, tak opisuje filozofię systemu korporacyjnego: &#8222;Większość firm i szkół wierzy w ten sam przepis na sukces: im ciężej będziesz pracował, tym większy sukces osiągniesz. A im większy będzie ten sukces, tym będziesz szczęśliwszy. Tyle że to fałszywy przepis. (&#8230;) Ilekroć odnosisz sukces, podświadomie podnosisz poprzeczkę tego, co będziesz uznawał za sukces w przyszłości. Dlatego poczucie szczęścia oparte na tej logice nigdy nie nadchodzi&#8221;.</p>
<p>Ale nie nadchodzi także dlatego, że staliśmy się zakładnikami wyobrażeń, jakie mamy na temat siebie samych. Tak uważa m.in. Dalton Conley, dziekan wydziału nauk społecznych na Uniwersytecie Nowego Jorku, autor książki  &#8222;Elsewhere, U.S.A.&#8221; (Gdzie indziej, USA), nazwanej przez &#8222;Los Angeles Times&#8221; m.in. książką o &#8222;rozmywaniu granic między tym, co prywatne, a tym, co publiczne, i komercjalizacji wszystkiego&#8221;.</p>
<p>Według Conleya większość z nas przecenia własną niezbędność dla firm. A to powoduje, że mamy do czynienia z samospełniającą się przepowiednią: &#8222;Jeśli wciąż jesteś dostępny, oczekuje się od ciebie, byś dostępny był&#8221;. To oczekiwanie traktujesz potem jako dowód, że miałeś rację: byłeś niezbędny.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><span style="font-size: large;">Życie w rozpaczy</span></strong></p>
<p>Tyle, że to tylko złudzenie, próba zagłuszenia lęku i poczucia braku kontroli nad własnym losem. &#8211; Tysiące ludzi wiodą życie w niemej rozpaczy, spędzając długie, męczące godziny w pracy, której nie znoszą, by móc kupić rzeczy, których nie potrzebują &#8211; po to, żeby zrobić wrażenie na ludziach, których nie lubią &#8211; mówi Marsh.</p>
<p>Korporacje, które udoskonaliły ten system w stopniu dotąd niespotykanym, stały się &#8222;ubojniami dusz&#8221;. Idylliczny sen Marsha o dniu powszednim &#8211; z seksem przeplatającym się z pracą, spotkaniami z bliskimi, rozrywką i sportem &#8211; jest swego rodzaju utopijną ucieczką przed apokalipsą.</p>
<p>Dlaczego wolny czas stał się największą ofiarą produktywności, choć miał być jej najcenniejszym darem? Przez system. Pracujemy bez opamiętania, bo zmuszają nas do tego wymagania ekonomii &#8211; ogłosiła na początku lat 90. Juliet B. Schor, ekonomistka z Harvardu, autorka książki &#8222;The Overworked American&#8221; (Przepracowany Amerykanin, 1993).</p>
<p>&#8222;Bez względu na to, jak dużo masz, nie poczujesz się dobrze, jeśli Jones z sąsiedztwa ma więcej&#8221; &#8211; pisze. Mechanizm działa tak: 1) pracodawca oczekuje, że będziesz dłużej pracował, i ci za to płaci; 2) zapłata nakręca twój głód rzeczy: kupujesz telewizor, samochód, dom; 3) luksus staje się dla ciebie artykułem pierwszej potrzeby; 4) zadłużasz się, bo musisz nadążyć za Jonesami z sąsiedztwa; 5) wracasz do pracodawcy, by znów nie dać się zostawić Jonesom w tyle i móc spłacać długi.</p>
<p>Dlatego pracodawcy, zarabiając na tym, że ścigasz własny ogon, wolą (oszczędnie) dać ci premię lub podwyżkę niż więcej wolnego czasu. Formuła &#8222;czas to pieniądz&#8221; oznacza w tym przypadku zamianę czasu na pieniądze. &#8222;Pracowanie &#8211; wydawanie stało się potężną dynamiką powstrzymującą nas od bardziej zrelaksowanego stylu życia&#8221; &#8211; konkluduje Schor.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><span style="font-size: large;">Gdy dom staje się pracą</span></strong></p>
<p>Problem w tym, że morderczy wyścig Jonesów i Smithów nie jest jedynie wypadkową rywalizacji, zawiści i pychy. Jest także czymś, bez czego współczesnych Jonesów ani Smithów w ogóle by nie było. Prof. John Stutz, ekspert w dziedzinie wpływu konsumpcji na człowieka, ekonomię i środowisko, podaje parę powodów, dla których w rozwiniętych społeczeństwach nawet bogaci nie pracują mniej, by cieszyć się życiem: &#8222;W mobilnym społeczeństwie takim jak nasze istnieje potrzeba ciągłego konstruowania i dekonstruowania własnej osobowości. Konsumpcja &#8211; wybór domu, samochodu, ubrań itp. &#8211; odgrywa w tym procesie ważną rolę. Konsumpcja związana z pozycją społeczną nie wynika z głębokiego niedostatku, głodu, pragnienia, ale raczej służy kreowaniu przewagi&#8221;.</p>
<p>Daliśmy się wprząc w kierat pracy karmiącej konsumpcję, bo tylko tak możemy udowodnić, że jesteśmy coś warci. Mnogość zdobytych dóbr niczego tu nie zmienia i nie służy otwarciu jakiejś upragnionej przestrzeni wolności i odpoczynku.</p>
<p>A może istota rzeczy tkwi nie w przymusie, lecz wdobrowolnym wyborze tego, co bardziej nam odpowiada? –zastanawia się Arlie Hochschild, socjolożka z Berkeley, w książce „The Time Bind. When Work Becomes Home and Home Becomes Work” (Zmora czasu. Kiedy praca staje się domem, a dom pracą, 1997). Przecież dlatego spędzamy życie w pracy, bo tego chcemy. Praca stała się dla nas źródłem większej przyjemności niż dom i rodzina. Została „udomowiona” –mamy w niej przyjaciół, obchodzimy urodziny, nawiązujemy romanse.</p>
<p>To dlatego właśnie dom stał się jeszcze jednym miejscem pracy. W nim też zaczęły obowiązywać prawa profesjonalizacji czy kompresji etatów, przez co część opiekuńczych funkcji przejmują zawodowe opiekunki do dzieci czy terapeuci. Miarą wartości rodzicielstwa jest dziś nie to, jak dużo rodzice spędzają czasu z dziećmi, ale jak dobrze – dzięki pracy rodziców –tym dzieciom się powodzi. W zamian oczekujemy od dzieci, jak od pracowników, wydajności: ich czas pracy ma być efektywnie wykorzystany.</p>
<p>Nasze relacje z bliskimi ubożeją proporcjonalnie do rozwoju więzi z kolegami z pracy, a z czasem stają się kadłubowe i toksyczne. Dzieci są nadąsane i małomówne, rodzice rozżaleni, dziadkowie uciążliwi.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="font-size: large;"><strong>Pracolaks</strong></span><br />
Dawno się już zatarły granice między pracą a rozrywką. Dalton Conley ukuł nawet specjalny neologizm, który brzmi równie złowieszczo co Orwellowska „myślozbrodnia”. To „weisure” –zbitka dwóch pojęć: „work” (praca) i „leisure” (czas wolny, relaks). Dziś nie ma wypoczynku w stanie czystym –jest „pracolaks” lub „odpopraca”: odbieranie służbowych SMS-ów podczas spaceru z dziećmi, służbowe maile z łóżka&#8230;<br />
Żyjemy w Społeczeństwie Gdzie Indziej – twierdzi Conley – bez dawnej tożsamości. Tradycyjne wartości (rodzina, dom, obyczaje) zostały w nim zduszone. W tym świecie rozrywka jest dla biednych (bogaci nie marnują na nią czasu), razem są te rodziny, które do siebie „tekstują”, a dzieci to inwestycja. Nie potrafimy już porządnie odpoczywać, bo podświadomie traktujemy odpoczynek jako próżniactwo. Relaks jest usprawiedliwiony tylko wówczas, gdy w jego trakcie zrobimy coś „pożytecznego”.</p>
<p>Ten świat „weisure” i Społeczeństwa Gdzie Indziej XIV Dalajlama opisał jako rzeczywistość, w której „mamy większe domy, lecz mniejsze rodziny; więcej wygód, ale mniej czasu”; „więcej wiedzy, lecz mniej rozumu; więcej ekspertów i więcej problemów”. I jeszcze: „To czas fast foodów i powolnego trawienia; wysokich mężczyzn i małych charakterów. Wielkich korzyści i płytkich związków. To czas, w którym dużo jest w oknie, ale nic w pokoju”.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><span style="font-size: large;">Gdy szef jest bęcwałem</span></strong></p>
<p>Jeśli postrzegasz swoje miejsce pracy jako nieprzyjazne, a szefa jako niekompetentnego czy uciążliwego idiotę, możesz szybciej umrzeć – ostrzega Anna Nyberg ze sztokholmskiego Karolinska Institutet w„The Impact of Managerial Leadership on Stress and Health Among Employees” (Wpływ kierownictwa na stres i zdrowie pracowników, 2009). Odkryła ona, że taka sytuacja może wywołać anginę, bóle w klatce piersiowej, zawał, a nawet przedwczesną śmierć. Co ciekawe, ten zabójczy wpływ kiepskich liderów jest niezależny od dochodów podwładnych, ich pozycji społecznej, obciążenia pracą, palenia, braku ćwiczeń fizycznych, a nawet stwierdzonych chorób serca. Wniosek: bęcwał na stanowisku jest zagrożeniem w stanie czystym.</p>
<p>Choć nie wszystko można zwalić na bęcwałów. Zbyt długa praca może wykańczać cię niezależnie od szefa. Dwa lata temu Marianna Wirtanen z Fińskiego Instytutu Pracy w Helsinkach opublikowała wyniki badań, którym w latach 1990-2000 poddała 6 tys. Brytyjczyków i Brytyjek od 31. do 60. roku życia. Ci, którzy pracowali po 10-11 godz. dziennie, byli o 60 proc. bardziej narażeni na choroby serca i przedwczesną śmierć niż pracujący w normalnym wymiarze. Wirtanen odkryła też, że modelowy pracuś ofiarnik jest młodym mężczyzną o ponadprzeciętnych kwalifikacjach zawodowych.</p>
<p>Z wiekiem odporność takich ludzi na skutki zawodowych niepowodzeń słabnie. Daniel G. Sullivan, szef badań w Banku Rezerw Federalnych Chicago, i Till von Wachter, ekonomista z Columbia University, przeanalizowali dane dotyczące robotników z fabryk w Pensylwanii w latach 70. i 80. Odkryli, że śmiertelność wśród tych z dużym stażem pracy, którzy zostali zwolnieni, była od 50 do 100 proc. wyższa niż wśród osób, które posadę zachowały. Dlatego m.in. stres wywołany utratą pracy jest traktowany przez psychologów jako doświadczenie równie traumatyczne jak rozwód czy śmierć ukochanej osoby.</p>
<p>Paradoksalnie jednak zachowanie posady wcale nie załatwia sprawy &#8211; i to nawet gdy szef był znośny, a godziny pracy do przyjęcia. Psychicznie i fizycznie może cię bowiem wyniszczyć już sam strach o to, że możesz pracę stracić. Sarah A. Burgard z Uniwersytetu Michigan nazwała to zjawisko &#8222;czekaniem na but, który cię wykopie&#8221;.</p>
<p>Tak wygląda wolnorynkowa karykatury Heideggerowskiego pojęcia życia jako &#8222;bycia ku śmierci&#8221;. Powszechna dziś definicja sukcesu prowadzi do tego, że &#8211; jak zauważa Marsh &#8211; &#8222;wygrywa ten, kto w chwili śmierci ma najwięcej kasy&#8221;.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="font-size: large;"><strong>Nie bądź sierotą </strong></span><br />
Jak się ratować? Marsh uważa, że ocalić się możemy tylko my sami: „Jeśli sam nie zaprojektujesz swego życia, zrobi to za ciebie ktoś inny, tyle że cudza definicja równowagi między pracą a życiem może ci się nie spodobać”. Nie powinieneś powierzać jakości swego życia firmom, bo one są tak zorganizowane, by wyciągnąć z ciebie, ile się da.</p>
<p>Na meblowanie nam życia przez firmy nie powinniśmy się godzić z jeszcze jednego powodu. Jeśli wierzyć Jeremy’emu Rifkinowi, autorowi głośnej książki „End of Work” (Koniec pracy, 1995), trwająca właśnie trzecia rewolucja przemysłowa, która buduje totalnie zautomatyzowaną i produkcyjnie superwydajną gospodarkę, zakończy się „erą postrynkową”. A w niej większość z nas nie będzie miała pracy lub będzie jej miała mało. Już więc choćby z tego względu nie powinniśmy uzależniać się od pracy pojętej jako świat ostateczny. Niedługo bowiem wielu z nas może zostać sierotami epoki postrynkowej. Ludzie o zredukowanej prywatności, niemający mocnego emocjonalnego oparcia w życiu pozazawodowym, zniosą tę sytuację szczególnie ciężko.</p>
<p>Dla Marsha kluczowa w walce o ocalenie jest równowaga: teraz więcej czasu dla siebie – na emeryturze więcej pracy. I dbałość o sferę emocjonalną, intelektualną, duchową – a nie tylko zapisanie się na siłownię, co jest dziś powszechnym pomysłem pracoholików na „zadbanie o siebie”.</p>
<p>Najważniejsze jest to, jak gospodarujesz własną uwagą –to klucz do równowagi i spełnienia. Dlatego wiedź życie skupione –postuluje w książce „Rapt” („Skupienie”, 2009) Winifred Gallagher, amerykańska psycholożka. Technologia i presja pracy osłabiają naszą zdolność do koncentracji, a to wiedzie ku poczuciu rozproszenia życia, niepanowania nad nim. Zbyt intensywne funkcjonowanie w dwóch środowiskach gasi w nas zdolność do refleksyjnego myślenia, bez której jesteśmy bezbronni wobec poważnych problemów. Jeśli chcesz się uratować – zatrzymaj się, skoncentruj na rzeczach w twoim życiu naprawdę istotnych.</p>
<p>Shawn Achor określa takie działanie jako zwalczanie w sobie „kulturalnego ADHD” – czyli wykształconego w nas (w dużym stopniu przez pracę) zwyczaju wykonywania wielu zadań w tym samym czasie. I podpowiada podobne jak Gallagher rozwiązanie – medytację i skupienie się na jednej sprawie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="font-size: large;"><strong>Szczęście z dłubania w marmurze </strong></span><br />
Bardziej radykalną, choć idealistyczną wersję postulatu dbania o siebie jako ucieczki od niewoli pracy i konsumpcji wysuwają lord Robert Skidelsky, emerytowany wykładowca ekonomii politycznej, oraz jego syn Edward, filozof. Właśnie ukazała się ich książka „How Much is Enough? Money and the Good Life” (Jak dużo znaczy dosyć? Pieniądze i dobre życie). Uważają oni, że człowiek żyje po to, by prowadzić „aktywność bez nominalnego końca”. I że kluczem do przywrócenia sensu pracy i uwolnienia w ludziach energii jest zapewnienie im godnej egzystencji, by mogli bez przeszkód oddawać się swoim pasjom. „Rzeźbiarz zaabsorbowany cięciem marmuru – piszą – nauczyciel pochłonięty przekazywaniem złożonych idei, muzyk walczący z materią muzyki, naukowiec badający tajemnice przestrzeni i czasu – tacy ludzie nie mają innego celu, niż robić dobrze to, co już robią”.</p>
<p>Każdy obywatel powinien więc otrzymywać od państwa płacę lub posag kapitałowy w chwili narodzin – na tyle duże, by mógł pracować zarobkowo tylko na pół etatu. Ryzyko, że ludzie marnowaliby pieniądze np. na hulaszcze życie, byłoby „ograniczane przez ograniczenie wydatków do określonych, akceptowanych celów (jak edukacja)”. Szkoły uczyłyby ludzi, jak spędzać wolny czas. Nadmierną konsumpcję poskramiałby progresywny podatek, więc ludzie, zamiast zaharowywać się na śmierć dla kolejnego auta, koncentrowaliby się na swych pasjach.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="font-size: large;"><strong>Kairos, czas doskonały</strong></span><br />
Chronos był brodatym starcem o bujnych lokach. Kairos, choć młody, zza bujnej grzywki<br />
świecił łysiną. Starożytni Grecy wierzyli, że komu uda się go za tę grzywkę złapać (a było<br />
to arcytrudne, bo Kairos mijał człowieka w mgnieniu oka), ten będzie miał szczęście.<br />
Dlatego ten mały bożek uosabiał też alternatywny w stosunku do Chronosa wymiar czasu. Chronos był czasem linearnym, Kairos – osobnym, własnym dla każdego człowieka. Czasem, w którym każdy z nas przeżywa swoje szczęście. Doskonałym.</p>
<p>Norweg Geir Berthelsen, który pod koniec lat 90. założył Światowy Instytut Powolności,<br />
think tank promujący alternatywny wobec postmodernistycznej kultury rywalizacji i wydajności styl życia, właśnie na osiągnięciu równowagi między chronosem a kairosem opiera swą koncepcję szczęścia. Kluczem do równowagi między życiem a pracą są według niego właściwe proporcje między czasem wspólnym a czasem, który mamy tylko dla siebie. Jeśli ten czas dla siebie odzyskasz, odnajdziesz spokój i równowagę.</p>
<p>Szczur korporacyjny jest stworzeniem, które żyje tylko w czasie linearnym. By móc kiedyś<br />
po faustowsku krzyknąć: „Trwaj, chwilo, jesteś wieczna!” –musisz wpierw zrozumieć, że nie jesteś szczurem, a życie to nie wyścig. Inaczej jedyną perspektywą, jaka pozostanie na twoim horyzoncie, będzie wygrana w wyścigu. A tu rzeczy mają się tak, jak skomentowała je swego czasu amerykańska aktorka komediowa Lily Tomlin: „Problem z wyścigiem szczurów polega na tym, że nawet jeśli wygrasz, wciąż jesteś szczurem”.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="font-size: large;"><strong>Co zrobić z wolną nocą?</strong></span><br />
Leslie A. Perlow, psycholożka z Harvardu, poddała testowi na niezależność od korporacji sześciu uczestników takiej gonitwy –pracoholików z Boston Consulting Group. Każdy miał<br />
wybrać jedną noc w tygodniu (od godz. 18 do rana), podczas której byłby elektronicznie nieosiągalny dla szefów i współpracowników. Tej nocy miał robić cokolwiek, byle tylko nie pracować i nie myśleć o pracy.</p>
<p>Okazało się jednak, że mimo zgody szefów część badanych wcale nie miała ochoty<br />
na uwolnienie ze smyczy. – Jeden powiedział mi nawet, że nie wiedziałby, co z taką wolną<br />
nocą zrobić – przyznała Perlow. Zadbała więc o jeszcze jeden zawór bezpieczeństwa: gdyby sprawa w firmie wymagała zaangażowania akurat któregoś z uczestników eksperymentu, miał on zostać niezwłocznie o tym zawiadomiony.</p>
<p>Wtedy nastąpił przełom –w pracoholików wstąpił nowy duch: nie tylko chętnie skorzystali z okazji, by w tygodniu mieć jedną noc „off”, ale zaczęli być bardziej twórczy, poczuli przypływ energii i satysfakcji z pracy. Byli bardziej zaangażowani, rozmowni i chętniej<br />
wyznaczali sobie priorytety. Zaczęli też myśleć o tym, jak podnieść własną produktywność.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="font-size: large;"><strong>Bycie „off” się opłaca</strong></span><br />
Pod wpływem takich odkryć coraz więcej prezesów firm zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że jeśli pozwolić pracownikom na więcej prywatności, na bycie poza zasięgiem, ich produktywność nie zmaleje, lecz wzrośnie.</p>
<p>Na początku 2012r. Volkswagen zawarł porozumienie z grupą swoich pracowników, którzy używali służbowych telefonów BlackBerry. Zgodnie z umową serwer przesyłający do nich<br />
maile zatrzymywano pół godziny po zakończeniu zmiany i włączano pół godziny przed roz-<br />
poczęciem zmiany następnego dnia.</p>
<p>– Czy to już trend? – zastanawiał się „New York Times” na wieść o tym eksperymencie. Wiele wskazuje na to, że jeszcze nie trend, ale już konieczność.</p>
<p>Tony Schwartz, prezes Energy Project –firmy, która pomaga przedsiębiorstwom w radzeniu sobie z przeładowaniem informacjami – tak skomentował sprawę na łamach „NYT”: „Każda rozważna organizacja zdaje sobie sprawę, że to problem, z którym musimy sobie poradzić”. I zasugerował, byśmy na początek, np. rano, kiedy jesteśmy najbardziej produktywni, nie odbierali komórek i nie czytali maili przez, powiedzmy, półtorej godziny&#8230;</p>
<p>Kto wie, może warszawska firma Andrzeja nie stałaby dziś na krawędzi plajty, gdyby jego szef, zamiast czytać po nocach maile od nadgorliwych podwładnych, od czasu do czasu przeczytał Tołstoja.&#8221;</p>
<p><strong><br />
</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rawolucja.pl/piekny-umysl/uciec-z-ubojni-dusz-czesc-1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Raw Tydzień (Lato): Dzień siódmy</title>
		<link>http://rawolucja.pl/raw-food/raw-tydzien-lato-dzien-siodmy/</link>
		<comments>http://rawolucja.pl/raw-food/raw-tydzien-lato-dzien-siodmy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 02 Sep 2012 20:55:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Monika]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Raw Food]]></category>
		<category><![CDATA[przepisy raw food]]></category>
		<category><![CDATA[przepisy witariańskie]]></category>
		<category><![CDATA[raw food]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=5472</guid>
		<description><![CDATA[Siódme menu letniego Raw Tygodnia wygląda następująco: &#160; &#160; Śniadanie: Koktajl figowy. Kilka świeżych fig 2 dojrzałe banany ogórek &#160; Figi obieramy ze skórki i blendujemy z bananami i ogórkiem na gładką konsystencję. &#160; &#160; Lunch do pracy: Sałatka owocowa. Kilka dużych liści sałaty plaster arbuza banan jabłko brzoskwinia sok ...]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Siódme menu letniego Raw Tygodnia wygląda następująco:</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">Śniadanie:</span></h1>
<h1><span style="font-size: large;">Koktajl figowy.</span></h1>
<p><img src="/wp-content/uploads/55.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>Kilka świeżych fig</p>
<p>2 dojrzałe banany</p>
<p>ogórek</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Figi obieramy ze skórki i blendujemy z bananami i ogórkiem na gładką konsystencję.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">Lunch do pracy:</span></h1>
<h1><span style="font-size: large;">Sałatka owocowa.</span></h1>
<p><img src="/wp-content/uploads/55b.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>Kilka dużych liści sałaty</p>
<p>plaster arbuza</p>
<p>banan</p>
<p>jabłko</p>
<p>brzoskwinia</p>
<p>sok z 1/2 cytryny</p>
<p>2 łyżki mleczka kokosowego (z puszki)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Sałatę układamy na talerzu, obsypujemy pokrojonym arbuzem, bananem, jabłkiem i brzoskwinią. Sok z cytryny mieszamy z mleczkiem kokosowym i tak przygotowanym sosem doprawiamy sałatkę.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">Przekąska:</span></h1>
<p><img src="/wp-content/uploads/55c.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">Obiad:</span></h1>
<h1><span style="font-size: large;">Sałatka z pikantnym tofu<br />
</span></h1>
<p><img src="/wp-content/uploads/55d.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>Mix sałat &#8211; roszponki, lodowej, dębowej, masłowej</p>
<p>1/2 kostki tofu pikantnego</p>
<p>pomidor malinowy</p>
<p>kilka suszonych pomidorów</p>
<p>2 ogórki małosolne</p>
<p>rozmaryn</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Sałaty układamy na talerzu, dodajemy pokrojone tofu, pomidory i ogórki. Przyprawiamy rozmarynem.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">Kolacja:</span></h1>
<h1><span style="font-size: large;"><img src="/wp-content/uploads/55e.jpg" alt="" width="543" height="363" /></span></h1>
<p><span style="font-size: large;"><span style="font-size: small;">Sok z jarmużu, szpinaku, pietruszki i brokuła ;))</span><br />
</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rawolucja.pl/raw-food/raw-tydzien-lato-dzien-siodmy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Raw Tydzień (Lato): Dzień szósty</title>
		<link>http://rawolucja.pl/raw-food/raw-tydzien-lato-dzien-szosty/</link>
		<comments>http://rawolucja.pl/raw-food/raw-tydzien-lato-dzien-szosty/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 01 Sep 2012 11:50:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Monika]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Raw Food]]></category>
		<category><![CDATA[przepisy raw food]]></category>
		<category><![CDATA[przepisy witariańskie]]></category>
		<category><![CDATA[raw food]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=5401</guid>
		<description><![CDATA[Szóste menu letniego Raw Tygodnia wygląda następująco: &#160; &#160; &#160; Śniadanie: Koktajl malinowy. 2 banany ogórek garść malin &#160; Składniki blendujemy na gładką konsystencję. Klasyczny przepis &#8211; bardzo Was zachęcam do korzystania z ostatnich letnich owoców. &#160; &#160; &#160; Lunch do pracy: Sałatka z młodym brokułem i pistacjami. Kilka kwiatów ...]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Szóste menu letniego Raw Tygodnia wygląda następująco:</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">Śniadanie:</span></h1>
<h1><span style="font-size: large;">Koktajl malinowy.</span></h1>
<p><img src="/wp-content/uploads/44.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>2 banany</p>
<p>ogórek</p>
<p>garść malin</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Składniki blendujemy na gładką konsystencję. Klasyczny przepis &#8211; bardzo Was zachęcam do korzystania z ostatnich letnich owoców.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">Lunch do pracy:</span></h1>
<h1><span style="font-size: large;">Sałatka z młodym brokułem i pistacjami.</span></h1>
<p><img src="/wp-content/uploads/44b.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>Kilka kwiatów brokuła</p>
<p>1/2 główki sałaty dębowej</p>
<p>kabaczek żółty</p>
<p>duży pomidor malinowy</p>
<p>kilka pistacji solonych</p>
<p>1/2 cytryny</p>
<p>oliwa z oliwek</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Brokuły przygotowujemy na parze tak, aby były al dente. Sałatę układamy na talerzu, obsypujemy pokrojonym kabaczkiem i pomidorem, oprószamy posiekanymi pistacjami i polewamy sosem z oliwy i cytryny. Gotowe :)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">Przekąska:</span></h1>
<p><img src="/wp-content/uploads/44c.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">Obiad:</span></h1>
<h1><span style="font-size: large;">Zupa dyniowa &#8222;Genialna&#8221; i sałatka włoska</span></h1>
<p><img src="/wp-content/uploads/44d.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>Zupa (3 porcje):</p>
<p>Duża dynia hokkaido</p>
<p>3 marchewki</p>
<p>przyprawa warzywno-ziołowa najlepiej Bio Avena</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Sałatka:</p>
<p>1/2 główki sałaty dębowej</p>
<p>1/3 sałaty lodowej</p>
<p>duży pomidor malinowy</p>
<p>1/2 cebuli czerwonej</p>
<p>kilka czarnych oliwek</p>
<p>oliwa z oliwek z suszonych pomidorów</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Przepis na zupę jest bardzo prosty, ale dzięki przyprawie jest ona niezwykle aromatyczna. Uwielbiam zupę dyniową i często eksperymentuję ze składnikami. Dla mnie ten przepis jest póki co the best ;) Wykonanie: dynię kroimy na kawałki razem ze skórką, wyjmujemy pestki i razem z marchewką oraz 1-2 łyżkami przyprawy gotujemy aż dynia zacznie się rozpadać. Bardzo ważna jest ilość wody &#8211; powinno jej być jak najmniej, tylko tyle aby składniki były zanurzone. Kiedy dynia jest już miękka, wszystkie składniki blendujemy, ewentualnie jeszcze doprawiamy, podajemy z natką pietruszki.</p>
<p>Sekretem smaku jest przyprawa. Jak wiecie nie lubię polecać konkretnych produktów, niemniej muszę przyznać, że jestem zachwycona warzywno-ziołową przyprawą Bio Aveny. Dodaje ona potrawie smak bulionu warzywnego i ma bardzo dobry skład: warzywa suszone (marchew, pietruszka korzeń, cebula, seler korzeń), sól (morska/kamienna), zioła suszone (pietruszka nać, koper, seler nać, lubczyk). Wszystkie roślinne składniki są eko.</p>
<p><img src="/wp-content/uploads/44dd.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Sałatkę przygotowujemy układając na talerzu sałatę dębową, dodajemy pokrojoną sałatę lodową, pomidora, cebulę i oliwki. Skrapiamy oliwą aromatyzowaną suszonymi pomidorami. Pamiętamy o odpowiednich proporcjach? ;) Raw food to minimum 70% surowego więc zadbajcie by do 1 porcji zupy, były minimum 3 porcje sałaty. Wg. miary objętościowej.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Bardzo polecam Wam to danie, zupa jest naprawdę wyjątkowa, a w połączeniu z sałatką włoską zyskuje odrobinę pikanterii ;) Smacznego!</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">Kolacja:</span></h1>
<h1><span style="font-size: large;">Sałatka orzechowo &#8211; cytrynowa<br />
</span></h1>
<p><img src="/wp-content/uploads/44e.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>Kilka liści sałaty</p>
<p>kilka liści młodego szpinaku</p>
<p>1 słodkie jabłko</p>
<p>3-4 świeżo łuskane orzechy laskowe</p>
<p>plasterek cytryny</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Sałatę i szpinak układamy na talerzu, dodajemy pokrojone jabłko, oprószamy posiekanymi orzechami, skrapiamy sokiem z cytryny.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rawolucja.pl/raw-food/raw-tydzien-lato-dzien-szosty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Raw Tydzień (Lato): Dzień piąty</title>
		<link>http://rawolucja.pl/raw-food/raw-tydzien-lato-dzien-piaty/</link>
		<comments>http://rawolucja.pl/raw-food/raw-tydzien-lato-dzien-piaty/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 31 Aug 2012 20:38:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Monika]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Raw Food]]></category>
		<category><![CDATA[przepisy raw food]]></category>
		<category><![CDATA[raw food]]></category>
		<category><![CDATA[raw przepisy]]></category>
		<category><![CDATA[witariańskie przepisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=5368</guid>
		<description><![CDATA[Piąte menu letniego Raw Tygodnia wygląda następująco: &#160; &#160; Śniadanie: Koktajl aroniowy. Kilka liści szpinaku garść aronii 2 dojrzałe banany 1 łyżka miodu lub odrobinę stewii 2/3 szkl. wody &#160; Szpinak blendujemy dłuższą chwilę na gładką masę. Następnie dodajemy aronię, banany i miód/stewię. Gotowe. Aronia choć cierpka jest baaardzo wartościowym ...]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Piąte menu letniego Raw Tygodnia wygląda następująco:</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">Śniadanie:</span></h1>
<h1><span style="font-size: large;">Koktajl aroniowy.</span></h1>
<p><img src="/wp-content/uploads/33.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>Kilka liści szpinaku</p>
<p>garść aronii</p>
<p>2 dojrzałe banany</p>
<p>1 łyżka miodu lub odrobinę stewii</p>
<p>2/3 szkl. wody</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Szpinak blendujemy dłuższą chwilę na gładką masę. Następnie dodajemy aronię, banany i miód/stewię. Gotowe. Aronia choć cierpka jest baaardzo wartościowym owocem. Myślę, że w tym przepisie posmakuje każdemu ;)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">Lunch do pracy:</span></h1>
<h1><span style="font-size: large;">Sałatka z mango.</span></h1>
<p><img src="/wp-content/uploads/33a.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>Kilka liści sałaty</p>
<p>duże, koniecznie dojrzałe mango</p>
<p>kilka winogron</p>
<p>wiórki kokosowe</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Składniki układamy na talerzu i oprószamy wiórkami.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;"> Przekąska:</span></h1>
<p><img src="/wp-content/uploads/33b.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>Kilka orzechów laskowych. Koniecznie tegorocznych!</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">Obiad:</span></h1>
<h1><span style="font-size: large;">Łódeczki paprykowe<br />
</span></h1>
<p><img src="/wp-content/uploads/33c.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>3 papryki</p>
<p>kilka liści sałaty</p>
<p>1/2 avocado</p>
<p>2 marchewki</p>
<p>kilka suszonych pomidorów</p>
<p>oliwa z oliwek</p>
<p>suszony rozmaryn</p>
<p>sól morska</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Z papryk usuwamy gniazda nasienne i w tak przygotowanych łódkach układamy sałatę oraz pokrojone w słupki avocado, marchewki. Dodajemy suszone pomidory, skrapiamy oliwą, przyprawiamy. I wypływamy na apetyczny ocean smaku ;p</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">Kolacja:</span></h1>
<h1><span style="font-size: large;">Sałatka &#8222;Maliny jak lukrowane&#8221;</span></h1>
<p><img src="/wp-content/uploads/33d.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>Kilka liści sałaty</p>
<p>1/2 kabaczka</p>
<p>kilka malin</p>
<p>1/2 cytryny</p>
<p>1 łyżka miodu lub odrobinę stewii</p>
<p>1 łyżka mleczka kokosowego (z puszki)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Sałatę układamy na talerzu, dodajemy pokrojonego kabaczka, oprószamy malinami. Sok z cytryny, miód/stewię i mleczko kokosowe mieszamy i polewamy sałatkę. Smacznego!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rawolucja.pl/raw-food/raw-tydzien-lato-dzien-piaty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Raw Tydzień (Lato): Dzień czwarty</title>
		<link>http://rawolucja.pl/raw-food/raw-tydzien-lato-dzien-czwarty/</link>
		<comments>http://rawolucja.pl/raw-food/raw-tydzien-lato-dzien-czwarty/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Aug 2012 21:18:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Monika]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Raw Food]]></category>
		<category><![CDATA[raw food]]></category>
		<category><![CDATA[raw przepisy]]></category>
		<category><![CDATA[witariańskie przepisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=5336</guid>
		<description><![CDATA[Czwarte menu letniego Raw Tygodnia wygląda następująco: &#160; &#160; Śniadanie: Koktajl melonowy. 1/2 melona żółtego 1 ogórek 1 banan 4 łyżki płatków owsianych. &#160; Składniki blendujemy dłuższą chwilę aż do uzyskania gładkiej konsystencji. &#160; &#160; Lunch do pracy: Kolba kukurydzy i sałatka winogronowa. Kolba eko kukurydzy kilka liści sałaty lodowej ...]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Czwarte menu letniego Raw Tygodnia wygląda następująco:</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">Śniadanie:</span></h1>
<h1><span style="font-size: large;">Koktajl melonowy.</span></h1>
<p><img src="/wp-content/uploads/RawTydzien16.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>1/2 melona żółtego</p>
<p>1 ogórek</p>
<p>1 banan</p>
<p>4 łyżki płatków owsianych.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Składniki blendujemy dłuższą chwilę aż do uzyskania gładkiej konsystencji.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1></h1>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">Lunch do pracy:</span></h1>
<h1><span style="font-size: large;">Kolba kukurydzy i sałatka winogronowa.</span></h1>
<p><img src="/wp-content/uploads/RawTydzien17.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>Kolba eko kukurydzy</p>
<p>kilka liści sałaty lodowej</p>
<p>kilka winogron</p>
<p>1 małe, kwaśne jabłko</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Kolbę gotujemy i układamy na talerzu razem z pokrojoną sałatą, winogronami i jabłkiem.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">Przekąska:</span></h1>
<p>Kilka śliwek.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">Obiad:</span></h1>
<h1><span style="font-size: large;">Raw gołąbki na szpinakowej sałatce.</span></h1>
<p><img src="/wp-content/uploads/RawTydzien19.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>100 g ugotowanej mieszanki ziaren &#8211; brązowego ryżu i różnego rodzaju soczewicy</p>
<p>kilka dużych liści sałaty masłowej</p>
<p>garść liści młodego szpinaku</p>
<p>1/2 główki sałaty dębowej</p>
<p>2 duże pomidory malinowe</p>
<p>1 słodka gruszka</p>
<p>tradycyjna mieszanka przypraw &#8211; suszona marchewka, pietruszka, cebula, koper, nać pietruszki, lubczyk, sól morska</p>
<p>zioła prowansalskie</p>
<p>sos sojowy</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Mieszankę ziaren gotujemy z tradycyjnymi przyprawami.</p>
<p><img src="/wp-content/uploads/RawTydzien18.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>Następnie zawijamy w liście sałaty i jeśli zajdzie taka potrzeba przytrzymujemy wykałaczkami. Doprawiamy kilkoma kroplami oleju sojowego. Podajemy z sałatką ze szpinaku, sałaty, pomidorów i gruszki. Przyprawiamy ziołami prowansalskimi.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">Kolacja:</span></h1>
<p><span style="font-size: large;">Avocado i sok marchwiowy</span></p>
<p>Jedno ;)</p>
<p><img src="/wp-content/uploads/RawTydzien20.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Bon appetit! ;)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rawolucja.pl/raw-food/raw-tydzien-lato-dzien-czwarty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Raw Tydzień (Lato): Dzień trzeci</title>
		<link>http://rawolucja.pl/raw-food/raw-tydzien-lato-dzien-trzeci/</link>
		<comments>http://rawolucja.pl/raw-food/raw-tydzien-lato-dzien-trzeci/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 29 Aug 2012 21:36:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Monika]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Raw Food]]></category>
		<category><![CDATA[raw food]]></category>
		<category><![CDATA[raw przepisy]]></category>
		<category><![CDATA[witariańskie przepisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=5308</guid>
		<description><![CDATA[Trzecie menu letniego Raw Tygodnia wygląda następująco: &#160; &#160; &#160; Śniadanie: Koktajl nektarynkowy. 3 dojrzałe nektarynki kilka liści sałaty 1 duży ogórek 1 banan 1/2 szkl. wody &#160; Wszystkie składniki blendujemy dłuższą chwilę aż do uzyskania gładkiej konsystencji. &#160; &#160; &#160; Lunch do pracy: Kromki dyni z zieloną sałatką. Kawałek ...]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Trzecie menu letniego Raw Tygodnia wygląda następująco:</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">Śniadanie:</span></h1>
<h1><span style="font-size: large;">Koktajl nektarynkowy.</span></h1>
<p><img src="/wp-content/uploads/RawTydzien10.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>3 dojrzałe nektarynki</p>
<p>kilka liści sałaty</p>
<p>1 duży ogórek</p>
<p>1 banan</p>
<p>1/2 szkl. wody</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Wszystkie składniki blendujemy dłuższą chwilę aż do uzyskania gładkiej konsystencji.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">Lunch do pracy:</span></h1>
<h1><span style="font-size: large;">Kromki dyni z zieloną sałatką.<br />
</span></h1>
<p><img src="/wp-content/uploads/RawTydzien111.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>Kawałek młodej dyni</p>
<p>kilka liści sałaty lodowej</p>
<p>kilka winogron</p>
<p>1 kiwi</p>
<p>sok z 1/2 limonki</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Dynię kroimy na plastry i układamy na talerzu razem z sałatą, winogronami i kiwi. Skrapiamy sokiem z limonki. Z tak przygotowanej dyni możemy też zrobić kanapki, smarując przyprawionym &#8222;masłem&#8221; z avocado i dodając np. pokrojone pomidory. Smacznego!</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">Przekąska:</span></h1>
<p><img src="/wp-content/uploads/RawTydzien12.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Arbuz. Ok, przemysłowe ilości arbuza ;)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">Obiad:</span></h1>
<h1><span style="font-size: large;">Brokuły na parze z sałatką &#8222;do pary&#8221;.<br />
</span></h1>
<p><img src="/wp-content/uploads/RawTydzien13.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>Kilka kwiatów brokuła</p>
<p>kilka liści sałaty dębowej</p>
<p>1/2 żółtej papryki</p>
<p>2 ogórki</p>
<p>1/2 kabaczka</p>
<p>oliwa z oliwek</p>
<p>zioła prowansalskie, sól morska</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Brokuły przygotowujemy na parze tak, aby były al dente. Sałatę układamy na talerzu, obsypujemy pokrojoną papryką, ogórkami i kabaczkiem, skrapiamy oliwą i doprawiamy przyprawami.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<h1><span style="font-size: large;">Kolacja:</span></h1>
<p>3 banany oraz sok z jarmużu, sałaty i jabłek.</p>
<p><img src="/wp-content/uploads/RawTydzien14.jpg" alt="" width="543" height="363" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Cheers ;)</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rawolucja.pl/raw-food/raw-tydzien-lato-dzien-trzeci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
