<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>RAWolucja (Raw food po polsku) &#187; Wygrali z rakiem</title>
	<atom:link href="/category/wygrali-z-rakiem/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://rawolucja.pl</link>
	<description>Blog o Raw food, Raw przepisy, surowa dieta</description>
	<lastBuildDate>Mon, 24 Dec 2012 15:26:34 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=4.2.12</generator>
	<item>
		<title>Antyrakowy dekalog Krzysztofa Krauze</title>
		<link>http://rawolucja.pl/warto-przeczytac/antyrakowy-dekalog-krzysztofa-krauzego/</link>
		<comments>http://rawolucja.pl/warto-przeczytac/antyrakowy-dekalog-krzysztofa-krauzego/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 May 2011 13:42:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Monika]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Warto przeczytać]]></category>
		<category><![CDATA[Wygrali z rakiem]]></category>
		<category><![CDATA[dekalog antyrakowy]]></category>
		<category><![CDATA[jak wyzdrowiec]]></category>
		<category><![CDATA[jak zwyciezyc raka]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Krauze]]></category>
		<category><![CDATA[Wygrać z rakiem]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=593</guid>
		<description><![CDATA[Inspirujący wywiad w którym Krzysztof Krauze, reżyser &#8222;Długu&#8221;, &#8222;Mojego Nikifora&#8221; i &#8222;Placu Zbawiciela&#8221;, opowiada historię swoich czteroletnich zmagań z nowotworem prostaty. Polecam. &#8222;Był luty 2006 r. Zrobiłem na pamiątkę kilka autoportretów na tle oszronionych drzew, potem dałem sobie wyciąć prostatę, naświetliłem się i uwierzyłem, że będzie dobrze. Dziś wiem, że ...]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Inspirujący wywiad w którym Krzysztof Krauze, reżyser &#8222;Długu&#8221;, &#8222;Mojego Nikifora&#8221; i &#8222;Placu Zbawiciela&#8221;, opowiada historię swoich czteroletnich zmagań z nowotworem prostaty. Polecam.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>&#8222;Był luty 2006 r. Zrobiłem na pamiątkę kilka autoportretów na tle oszronionych drzew, potem dałem sobie wyciąć prostatę, naświetliłem się i uwierzyłem, że będzie dobrze. Dziś wiem, że to była ucieczka w krainę baśni o cudownym uzdrowieniu.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Prostatę  obchodziłem dookoła, nie zajrzałem nawet do internetu. Bardziej niż  raka bałem się na wakacjach rekina. Lekarze też nie zawracali sobie mną  głowy. Nikt nie wziął za moje leczenie najmniejszej odpowiedzialności.  Nie wyłączając mnie samego.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Szczęśliwa gwiazda świeciła  mi aż do ubiegłego roku. W październiku okazało się, że mam przerzuty w  kościach. W kręgach, żebrach, stawach biodrowych. I jeśli natychmiast  nie zacznę się leczyć, jeśli nie zmienię stosunku do swojej choroby,  każdy następny rok będzie cudem darowany. Teraz już nie chodziło o  komfort życia, gra toczyła się o samo życie. Czym grozi przerzut do  kręgosłupa? Kompresją kręgów, przerwaniem rdzenia&#8230; Barwnym, za to krótkim życiem na morfinie.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Rozpocząłem leczenie. Kilka  tygodni później życie wyrzuciło mnie na brzeg Oceanu Indyjskiego, w  Durbanie, w RPA. Przyjechałem tu pisać scenariusz, ale rak szybko to  skorygował &#8211; terapia rozpoczęta w Polsce okazała się nieskuteczna.  Pojawiły się nowe przerzuty. Onkolog, który się tu mną zajął, Polak dr  Waldemar Szpak, zaproponował ścieżkę, której nie przewidywały żadne  procedury. Podjęliśmy leczenie, którego nie zrefundowałby żaden  ubezpieczyciel. Ani w Polsce, ani w RPA, ani w USA. Po upływie pół roku mogę powiedzieć, że założyliśmy chorobie kaganiec.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>To wszystko stało się możliwe, ponieważ znaleźli się ludzie,  którzy przyszli mi z pomocą. Jedni użyczyli mi mieszkania, inni wsparli  mnie finansowo. I to było pierwsze, zupełnie niezwykłe doświadczenie z  rakiem: odkryłem, jak wielu mam przyjaciół! To Wy ocaliliście mi życie.  Dziękuję.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Pracuję i leczę się. Rozpocząłem kolejny cykl  chemii. Codziennie maszeruję siedem kilometrów z kijami do nordic  walking. Ćwiczę na siłowni, pływam. Blokada testosteronu, którą  przechodzę, niszczy mięśnie. Muszę je odbudować &#8211; one trzymają kręgosłup  osłabiony przerzutami. Naszkicowałem kilka scenariuszy filmowych,  przeczytałem górę książek. Wiele moich wyobrażeń o raku się nie  sprawdziło. Sporo jednak się nauczyłem &#8211; o chorobie i o sobie samym.  Chcę się z wami tą wiedzą podzielić.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>1. Badaj się &#8211; choć trudno w to uwierzyć, nie jesteś nieśmiertelny</strong></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Lęk przed chorobą nie może odebrać ci zdrowego rozsądku. Rak  wykryty w końcowej fazie może być nieuleczalny. Jeśli palisz, żyjesz w  stresie, którego nie potrafisz rozładować, jesz byle jak, byle gdzie i  byle szybciej, nie uprawiasz sportu poza wyścigami na trzypasmówce do  Gdańska, jeśli w twojej rodzinie były przypadki raka &#8211; zbadaj się.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Badanie PSA, którego podwyższony poziom sygnalizuje raka  prostaty, kosztuje w prywatnej klinice 70 zł. Warto, wierz mi, ja  zbadałem się za późno. Nie z oszczędności. Po prostu trudno uwierzyć, że  przyplącze ci się przewlekła albo nieuleczalna choroba. A jednak&#8230;</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Na udział w katastrofie lotniczej masz szansę jak jeden do  trzech milionów, na zachorowanie na raka prostaty jak jeden do trzy,  milion razy większą. Nie ekscytuj się katastrofami w mediach, a zajmij  się swoim własnym życiem.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Brak odzewu polskich kobiet na  bezpłatne badania mammograficzne jest prawdziwą narodową tragedią. Tu  trzeba postawić krzyż, a nie przed Pałacem Prezydenckim.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>2. Rak to nie wyrok</strong></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Panuje opinia, że rak to wyrok śmierci. Zła, myląca, bardzo  szkodliwa opinia. Rak nie musi skończyć się śmiercią! To, czy umrzesz,  zależy od ciebie, od twojej woli przeżycia. Jesteś dla siebie Panem  Bogiem. To brzmi jak herezja, ale żeby przeżyć, musisz odrodzić się w  nowej wierze. W wierze w niewyczerpaną siłę własnej woli.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Jeśli usłyszałeś od lekarza: &#8222;To jest rak&#8221;, od tego momentu twoim  głównym wrogiem nie jest rak, ale rozpacz. Twój strach i niepewność.  Jeśli lekarz mówi ci: &#8222;Zostało panu niewiele życia, radzę uporządkować  sprawy&#8221; &#8211; nie wierz mu! Znane są przypadki ludzi, którzy wyszli z raka,  choć byli tak beznadziejnym stanie, że kontrolowali już tylko swój  oddech. Od tego, jak myślisz, zależy 75 proc. terapii. Operacje,  naświetlenia, chemia, terapia hormonalna, to &#8222;tylko&#8221; pozostałe 25 proc.  Jak inaczej wytłumaczyć, że jeden pacjent umiera po trzech miesiącach, a  drugi z taką samą diagnozą, w takim samym stanie&#8230; po kilkunastu  latach, na zupełnie inną chorobę?</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Zapamiętaj, ty  decydujesz, czy będziesz żył. Nie lekarz, nie rak. Ty! Kieruj się  nadzieją. Jest taka lekarska anegdota: Jeśli pacjent uprze się żeby żyć,  medycyna jest bezradna. Wszystko zależy od tego, czy rozdmuchasz iskrę  nadziei, czy zapali się płomieniem, który oświetli ci przyszłość.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Wiele rodzajów raka jest dziś całkowicie uleczalnych.  Naświetlenia i chemia, których wszyscy boją się jak ognia, są dziś dużo  lepiej wycelowane niż kiedyś. Mają nieporównywalnie mniej skutków  ubocznych. Medycyna czyni olbrzymie postępy. Przyjmij je z  wdzięcznością. Patrz na stojak z kroplówkami jak na drzewo życia.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>W Polsce łatwo się raka wystraszyć. Kiedy wchodzi się do centrum  onkologicznego, choćby na warszawskim Ursynowie, wchodzi się do  czyśćca! Labirynt kolejek, zrezygnowani, zagubieni, wyczerpani czekaniem  pacjenci. Brak elementarnego współczucia wyrażony choćby brakiem  zwykłych krzeseł. Odbyt polskiej służby zdrowia. W takich momentach  przypomina mi się nasz Sejm i myślę bez satysfakcji, że jedna trzecia  parlamentarzystów przejdzie przez ten odbyt. A jeśli palą, to co drugi.  Takie są statystyki. Przejdą zamienieni w Bezimiennych i Zrozpaczonych.  Może wtedy przypomną sobie, że kiedyś zagłosowali za brakiem reformy, za  świętym partyjnym spokojem.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Z drugiej strony, kiedy  czytam raport NIK-u o wielomilionowych kontraktach zawieranych pomiędzy  lekarzami a firmami farmaceutycznymi, mam wrażenie, że istnieje silne  lobby, które nie chce zmian, blokuje je wszelkimi dostępnymi sposobami.  Jeśli lekarz testujący lek dla firmy farmaceutycznej dostaje 4,5 tys.  euro &#8222;od łba&#8221;, a wszystko odbywa się na darmowym szpitalnym łóżku, to  czy taki lekarz będzie szedł w awangardzie zmian?</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>3. Nie szukaj najlepszego lekarza &#8211; szukaj dobrego</strong></p>
<p><strong><br />
 </strong></p>
<p>Każdy, kto się leczy, szuka jak najlepszego lekarza. Najlepiej &#8211; profesora.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Pułapka polega na tym, że profesor nigdy nie ma czasu. Typowy  polski obrazek to taki właśnie profesor w rozwianym fartuchu, a za nim  dziesięciu asystentów. Pierwszy raz spotykasz się z nim &#8211; później  widujesz już tylko tych asystentów.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Niektórzy uważają, że  trzeba unikać profesorów, a chodzić do lekarzy, którzy dopiero robią  karierę i którym jeszcze na czymś zależy. Tak mam w RPA. Mój onkolog nie  jest profesorem. Może dzięki temu zawsze ma dla mnie czas, a jeśli  dzwonię, a nie może odebrać &#8211; zaraz oddzwania. Nawet w środku nocy.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Profesor więc czy doktor? Trudno rozstrzygnąć, to sprawa  ludzkich charakterów. Wychowania, odpowiedzialności, zawodowego etosu.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Niezależnie jednak, kogo wybierzesz, nie idź sam. Idź z żoną,  przyjacielem. Weź sąsiada, kogokolwiek, tylko nie idź sam. Jesteś  zdenerwowany, przestraszony i będziesz zapamiętywać to, co najmniej  ważne. Najczęściej to, co chciałbyś usłyszeć. Włącz magnetofon.  Odsłuchaj to potem na spokojnie. Załóż notatnik, w którym będziesz  zapisywał historię choroby. Zabiegi, leki, spostrzeżenia. I  najważniejsze: pytania do lekarza. Dzięki temu notesowi weźmiesz sprawy w  swoje ręce. Przejmiesz dowodzenie.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>4. Zasięgaj drugiej opinii</strong></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Masz do niej prawo. W Polsce lekarz może się za coś takiego  obrazić. Niech się obraża. Tu chodzi o Twoje życie. Musisz nauczyć się  asertywności.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>W RPA &#8222;second opinion&#8221; to norma. Ale tutaj  rynek medyczny w dużej części jest oparty na prywatnych firmach. A że  pieniądze idą za pacjentem &#8211; lekarz, który źle leczy, nic nie zarobi. Za  błędy lekarskie rozlicza rynek. Każdy lekarz zrobi więc wszystko, by  ustrzec się pomyłki.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Marzę, że doczekam się w Polsce  czasów, kiedy lekarze będą zabiegać o pacjentów, a nie pacjenci ustawiać  się pod gabinetami z kopertami w rękach. Z taksówkami się udało, nie  tracę więc nadziei.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Ta druga opinia, może nawet trzecia,  to drugi lub trzeci lekarz. Wybierz tego, do którego poczułeś zaufanie.  To jedyne kryterium. Zaufanie jest nicią, która wyprowadzi cię z  labiryntu choroby. Nie zerwij jej, lekarz ma prawo do pomyłki, nie  skreślaj go natychmiast. Wymagaj od niego tyle, ile wymagasz od siebie.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>5.  Nie zadowalaj się diagnozą urologa, chirurga, nefrologa ani nikogo, kto  nie jest specjalistą od raka. Jeżeli masz raka &#8211; idź do onkologa</strong></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Mojego raka odkrył mój przyjaciel chirurg urolog. Nie chciał  mnie operować (nawet auto kumplowi jest niezręcznie sprzedawać, mogą być  pretensje i reklamacje do końca życia), więc skierował mnie do znanego  profesora, mistrza skalpela. Gdyby inny mój przyjaciel, radiolog, go  odkrył, pewnie by mi założył izotop i naświetlał. Każdy ciągnie w swoją  stronę.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Znany profesor urolog wyciął mi prostatę. Czy  potrzebnie? Nie wiem. Tu w RPA by mi jej nie usunęli. Przy moich  wynikach badań uznano, że komórki raka przeskoczyły gruczoły i dostały  się już do krwi. Taka operacja to poważne okaleczenie i osłabienie  odporności. Nie wygrzebałem się z tego do dziś. A komórki raka zawijały  czekoladki w sreberka, już gnieździły się w kościach.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Profesor chirurg dał mi na nową drogę życia list polecający do znajomego  radiologa w centrum onkologii na Ursynowie. Radiolog mnie naświetlił.  Przy okazji &#8222;usmażył&#8221; mi pęcherz, czyli zmniejszył go dwukrotnie, bo  zamiast siedem tygodni, naświetlał mnie pięć. Zapewne NFZ popędzał, kolejki do radioterapii są przecież olbrzymie, maszyny zwykle stare, awaryjne, przestoje wielogodzinne.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Każdy wykonał w zasadzie, co do niego należało, tylko z chwilą  kiedy zamykały się za mną drzwi zapominał, że ktoś taki jak pacjent K.  istnieje. Żaden z nich nie zadzwonił, nawet przez zwykłą ciekawość.  &#8222;Proces&#8221; Kafki.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>I mogę to zrozumieć, w Polsce system  leczenia buduje mur pomiędzy lekarzem a pacjentem. Opowiadała mi  przyjaciółka, że przyłapała swego lekarza w centrum na Ursynowie, jak  próbował zabarykadować się przed nią w toalecie. Lekarz, który &#8222;nie  rozpoznaje&#8221; na korytarzu własnego pacjenta, to standard. Tego chyba uczą  już w Akademiach Medycznych&#8230;</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>W ręce onkologa trafiłem dopiero kiedy się okazało, że mam nowe przerzuty. Stanowczo za późno. W RPA.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Nareszcie ktoś znalazł czas, żeby wszystko po kolei mi  wytłumaczyć, miałem prawo robić notatki, nagrywać. Nareszcie ktoś wziął  odpowiedzialność za moje leczenie. Więcej, doktor Szpak zmotywował mnie,  żebym wziął w tym aktywny udział. To jemu zawdzięczam, że ćwiczę,  pływam.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>6. Nie odtrącaj rodziny i bliskich</strong></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Ja na początku powiedziałem Joannie, mojej żonie, że z czym jak z  czym, ale z rakiem to będę sobie radził sam. To jest mój własny  scenariusz i film. I  to był wielki błąd. Bardzo niemądre słowa. Zachowałem się jak  bohaterowie &#8222;Długu&#8221;, którzy też myśleli, że sami dadzą sobie radę z  szantażystą. I stracili wszystko, z rodziną włącznie.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Musisz w leczenie włączyć rodzinę, przyjaciół. Nie ukrywaj swojej  choroby. Ludzie, którzy nas otaczają, jeśli mają nam pomóc, muszą  wiedzieć, co się dzieje. Jeśli ich wykluczymy, po &#8222;ochronnym okresie  współczucia&#8221; przyjdą zniecierpliwienie, irytacja, gniew. To jest podobny  syndrom jak w rodzinie alkoholika. Choruje cała rodzina.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Przewlekła, nieuleczalna choroba prowokuje trudne pytania i podsuwa  bezlitosne, niesprawiedliwe, najczęściej pochopne odpowiedzi. Dlaczego  mnie się to przydarzyło? Czyja to wina, że jestem chory? I zaczyna się  piekło, o którym począwszy od Jean-Paul Sartre&#8217;a wiadomo, że to piekło  to inni: rodzina, współpracownicy, sąsiad, którego pies narobił na twoją  wycieraczkę.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Dlatego buduj więzi. Poświęć innym choćby  dziesięć minut dziennie, to niezły sposób na walkę z depresją. Depresją,  która krzepi twojego raka lepiej niż cukier.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>7. Szukaj wsparcia</strong></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Poszukaj psychoonkologa. Pomoże ci ułożyć się ze światem. Pomoże  zobaczyć w raku coś więcej niż przewlekłą chorobę. Choć to dziwnie  zabrzmi: odkryje ci drugą, tę dobrą twarz choroby. Rak to nie tylko  straty, to także zyski. Pod warunkiem, że przebudujesz swoje życie.  Paradoksalnie, choroba bywa najlepszym lekarzem. Tylko musisz nauczyć  się śmiać, kiedy chcesz płakać. Ktoś obliczył, że 90 proc. naszych  chorób to niespełnione pragnienia.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Poszukaj grupy  wsparcia &#8211; ludzi w twoim położeniu, gotowych podzielić się  doświadczeniem. Statystyki wskazują, że stopień całkowitych wyleczeń w  przypadku kobiet z rakiem piersi jest o połowę wyższy, jeżeli należały  one do grupy wsparcia.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Uważaj jednak na fałszywych  doradców. 96 proc. pacjentów, którzy przeżyli raka, rozpoczynali i  kończyli program terapeutyczny oferowany przez medycynę konwencjonalną.  Musisz być bardzo ostrożnym co do cudownych leków, których akwizytorzy  mówią, że łyżeczka dziennie zastąpi radioterapię razem z chemią.  Zachowaj zdrowy rozsądek. Wiem, że to trudne, rozpacz podpowiada szalone  strategie. Na niczym się tak dobrze nie zarabia, jak na ludzkim lęku.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>8. Bądź gotów dużo w swoim życiu zmienić</strong></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Z rakiem jest jak z każdą inną chorobą, są tylko dwie formy  leczenia: to, co wzrosło, musi zostać zmniejszone, a to, co się  zmniejszyło, trzeba zwiększyć. Co wzrosło? Liczba komórek rakowych. Co  się zmniejszyło? Odporność twojego organizmu, która umożliwiła mnożenie  się komórek raka.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>W 30 proc. odpowiada za to palenie, w  35 proc. nieodpowiednie odżywianie, w 10 proc. czynniki dziedziczne, w 5  proc. otyłość i brak ruchu.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Ja po czterdziestu latach  rzuciłem papierosy. Z dnia na dzień. Palenie zwiększa przyrost komórek  rakowych o połowę. I wiesz co? Cała chemia, blokada testosteronu, to  jest nic w porównaniu z dwiema paczkami papierosów, które wypalałem  (plus stres, zarwane noce, alkohol i często dużo złych myśli i słów).  Chemia w porównaniu do tego jest śmiechu warta. Chemię to ja miałem  przez czterdzieści lat, od czasu pierwszej fajki.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>W  następnej kolejności zabrałem się za mięśnie. Puściłem maszynę w ruch.  Wyniki badań pokazują, że czynniki odgrywające ważną rolę w zwalczaniu  raka są bezpośrednio stymulowane przez ćwiczenia. Modyfikują naszą  równowagę hormonalną, zmniejszają nadmiar estrogenów i testosteronu,  ograniczają poziom cukru we krwi.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Zmieniłem wreszcie  dietę. Zacząłem odżywiać się świadomie. Jem produkty nieprzetworzone,  unikam czerwonego mięsa. Proteiny czerpię z ziaren, roślin strączkowych,  warzyw. Czasami pozwalam sobie na ryby. Nie używam cukru, tłuszczy  zwierzęcych. Sięgnąłem w tej sprawie po literaturę: &#8222;Dieta w walce z  rakiem&#8221; Richarda Beliveau i Denisa Gingrasa, &#8222;Antyrak&#8221; Davida  Servan-Schreibera. Zacząłem studiować dietę makrobiotyczną. Może zrobię  krok w tę stronę.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Pracuję też nad swoim charakterem. To w  nim ukryty jest klucz do wyzdrowienia. Co z tego, że pływałeś godzinę,  jeśli przez tę godzinę nie mogłeś wyrzucić z głowy kłótni z żoną albo  urazy do szefa? Co ci po makrobiotycznej diecie, jeśli z nerwów masz  ochotę wymiotować?</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Sporządź listę tego, co Cię osłabia,  przyjrzyj się sobie uważnie. Zdiagnozuj się. Może to lęk, może gniew,  zazdrość? Pełne miłości relacje z rodziną, przyjaciółmi, krewnymi,  współpracownikami wzmacniają nas. Ich brak pogrąża nas w samotności i  rozpaczy. Czy potrafisz wybaczać? Czy nosisz latami urazy w sercu?  Umiesz być wdzięczny? Tolerancyjny?</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Być może potrzebny  jest ci przewodnik, który pogodzi cię z sobą samym i ze światem. Ścieżek  jest wiele. Święte księgi, guru, medytacja, duchowi mistrzowie z  pewnością ci pomogą, pozwolą oszczędzić czas. Jednak ostatni fragment  drogi, kiedy dokonasz prawdziwego wglądu w siebie, musisz pokonać sam, o  własnych siłach. Nieuleczalna, przewlekła choroba to podróż powrotna,  podczas której budzisz się ze snu życia zmysłowego.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>9. Pytaj, szukaj, drąż</strong></p>
<p><strong><br />
 </strong></p>
<p>Mogę powiedzieć, że w moim wypadku pewnie lekarze nie zrobili  wszystkiego, co mogli i powinni. Ale ja też zrobiłem o wiele za mało. Z  rakiem nie ma tak, że przychodzi pacjent do lekarza i mówi: &#8222;Niech mnie  pan leczy&#8221;. Rak wymaga kreatywności.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Dieta, ruch i  panowanie nad swymi emocjami to trzy najważniejsze ścieżki do  ozdrowienia. Na każdej z nich jest miejsce na nowe pomysły,  eksperymenty, odkrycia. Mądrze jedz, ćwicz, rozciągaj ciało, zapisz się  na jogę. Medytuj, żeby zapanować nad umysłem, wizualizuj, że pozbywasz  się ostatniej komórki raka.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Sięgnij do przeszłości, ale  nie po to, żeby szukać winnych. Zastanów się, co osłabiło twój system  immunologiczny, że rak mógł się rozwinąć. Jak reagowałeś na tamte  toksyczne sytuacje? Czy dzisiaj potrafisz zachować się inaczej? Zapisz  to w swoim notesie.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>10. Myśl pozytywnie!</strong></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Rak to przede wszystkim wyzwanie. Ci, co z niego wyszli, mówią,  że nigdy by się tak nie przebudowali wewnętrznie, gdyby nie choroba.  Każda książka napisana przez osobę, która z niego wyszła, kończy się  słowami: &#8222;Jestem wdzięczny&#8221;.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Nie traktuj raka jak wroga,  raczej spójrz jak na przyjaciela. Dzięki niemu rzuciłeś palenie,  zacząłeś się ruszać, zmieniłeś stosunek do bliskich. Dziś doceniasz  czas, który ci ofiarowują. Zacząłeś się racjonalnie odżywiać. Rak  nauczył cię wytrwałości, wzmocnił twoją wolę, zbudował więzi z innymi  ludźmi, pomógł dokonać wglądu w siebie samego. Nauczył cię kochać i  rozpoznawać miłość, oddzielać ziarno od plew. Nauczył cenić chwilę.  Cieszyć się z drobiazgów. Przysporzył ci przyjaciół. I tak na to trzeba  patrzeć! Bądź mu wdzięczny!&#8221;</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="color: #c0c0c0;"><span style="font-size: small;">Wysłuchał w Durbanie Witold Szabłowski</span></span></p>
<p style="text-align: left;"><span style="color: #c0c0c0;"><span style="font-size: small;">Foto by Paweł Małecki / Agencja Gazeta</span></span></p>
<p style="text-align: left;"><span style="color: #c0c0c0;"><span style="font-size: small;">Źródło: Gazeta Wyborcza</span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rawolucja.pl/warto-przeczytac/antyrakowy-dekalog-krzysztofa-krauzego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
