<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>RAWolucja (Raw food po polsku) &#187; Od czego zacząć?</title>
	<atom:link href="/category/od-czego-zaczac/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://rawolucja.pl</link>
	<description>Blog o Raw food, Raw przepisy, surowa dieta</description>
	<lastBuildDate>Mon, 24 Dec 2012 15:26:34 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=4.2.12</generator>
	<item>
		<title>Płatki śniadaniowe</title>
		<link>http://rawolucja.pl/od-czego-zaczac/platki-sniadaniowie/</link>
		<comments>http://rawolucja.pl/od-czego-zaczac/platki-sniadaniowie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Jun 2011 14:29:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Monika]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Od czego zacząć?]]></category>
		<category><![CDATA[czy płatki odchudzają]]></category>
		<category><![CDATA[jak wybrać zdrowe płatki śniadaniowe]]></category>
		<category><![CDATA[które płatki najzdrowsze]]></category>
		<category><![CDATA[płatki śniadaniowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=3262</guid>
		<description><![CDATA[W reklamach słyszymy, że dzięki nim schudniemy, a dzieciom zapewnimy &#8222;wzorowy start dnia&#8221;. Abyśmy się nie znudzili, producenci prześcigają się w tworzeniu najróżniejszych smaków i kształtów. Płatki to dziś jeden z najpopularniejszych sposobów na śniadanie &#8211; błyskawicznie się je przyrządza, są słodkie jak ciastka, a dzieci za nimi przepadają. Do ...]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W reklamach słyszymy, że dzięki nim schudniemy, a dzieciom zapewnimy &#8222;wzorowy start dnia&#8221;. Abyśmy się nie znudzili, producenci prześcigają się w tworzeniu najróżniejszych smaków i kształtów. Płatki to dziś jeden z najpopularniejszych sposobów na śniadanie &#8211; błyskawicznie się je przyrządza, są słodkie jak ciastka, a dzieci za nimi przepadają. Do tego są podobno bardzo zdrowe. Danie idealne? Niestety nie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Jak powstają płatki?</strong></p>
<p>Wytwarzane są z kukurydzy, pszenicy, owsa, jęczmienia, żyta lub ryżu kilkoma metodami:</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&#8211; tradycyjnie: pełne ziarna są najpierw gotowane, a następnie walcowane &#8211; przybierają wówczas kształt płatków. Dzięki opiekaniu w wysokiej temperaturze stają się kruche.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&#8211; maszynowo: przetworzone ciasto formuje się w kuleczki, poduszeczki czy muszelki. Następnie zatapia się je w słodkim syropie lub miodzie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&#8211; przez pęcznienie: gotuje się mieszankę mąk zbożowych, lekko suszy, a następnie gwałtownie &#8222;nadmuchuje&#8221;. Tak powstają lekkie kuleczki z otworem w środku, które następnie powleka się słodkościami.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&#8211; musli: to płatki z dodatkiem suszonych lub kandyzowanych owoców.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Przetworzone przemysłowo płatki nie są produkowane z pełnego ziarna, tylko z drobnych jego cząstek nazywanych grysem. Dlaczego pełne ziarno jest tak ważne? Ponieważ zawiera ono dużo błonnika pokarmowego oczyszczającego organizm z toksyn, usprawniającego przewód pokarmowy oraz dostarczającego naszemu ciału witamin i mikroelementów. Płatki z grysu są znacznie zubożone. Dlatego zamiast słodkich kuleczek w czekoladzie lepiej wybrać zwykłe płatki owsiane lub pełnoziarniste musli i dorzucić do nich garść pestek słonecznika, kilka orzechów, rodzynek, wkroić świeże owoce. Jeżeli używacie mleka to najlepiej wybrać 1,5 procentowe (witaminy A, E i D zawarte w mleku są rozpuszczalne w tłuszczach, więc odtłuszczone ich nie zawiera. Jednak mleko nie powinno mieć więcej niż 2 procent ponieważ zawiera tłuszcze nasycone – najbardziej szkodliwe). Natomiast gorąco zachęcam do dodania zamiast mleka pysznego musu bananowego &#8211; blendujemy 2 banany i pół szklanki wody, w połączeniu z np. avocado i łyżeczką kakao albo z surowym szpinakiem (szpinaku praktycznie nie czuć pod słodyczą banana) lub sezonowo z truskawkami bądź innymi owocami. Dużo smaczniejsze i zdrowsze! :)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>&#8222;Wzorowy start dnia&#8221;</strong></p>
<p>Płatki dla dzieci stanowią niemal połowę wszystkich płatków kupowanych w Polsce. I choć dietetycy ostrzegają, że czym krótsza droga żywności z pola na stół, tym jest ona zdrowsza, wybieramy płatki mocno przetworzone &#8211; dosładzane, czekoladowe, lepkie od &#8222;miodu&#8221;, w postaci kulek, muszelek lub &#8222;poduszkowców&#8221; &#8211; bo smakują i wyglądają jak słodycze (w istocie nimi są). Takie płatki zawierają ogromne ilości rafinowanego cukru, mają bardzo dużo kalorii (nawet więcej niż frytki, hamburger czy pizza), często &#8222;wzbogaca&#8221; się je ulepszaczami smaku (solą i tłuszczem). Nie mówiąc o emulgatorach, sztucznych barwnikach i konserwantach. Właściwie powinny znajdować się w sklepie obok słodyczy, a nie być reklamowane jako zdrowe śniadanie. Producenci dobrze wiedzą, że dzieci uwielbiają łakocie, więc by sprzedać jak najwięcej, sypią do płatków cukier, a potem tłumaczą, iż ich wyrób &#8222;wygląda i smakuje jak ciasteczka, ale to pyszne płatki śniadaniowe&#8221;. Mała zawartość błonnika (bo składają się z grysu, a nie pełnego ziarna) i duża ilość cukru działa jak zastrzyk energii, tyle, że na krótko. Cukier bardzo szybko trafia do krwi, wzrasta poziom insuliny, która go neutralizuje, co z kolei powoduje, że zaraz znowu pojawia się głód. Serwowanie słodkich, kalorycznych płatków na śniadanie to przyzwyczajanie dzieci do cukru od rana.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Niedawno na zlecenie brytyjskiego pisma konsumenckiego eksperci przebadali 275 rodzajów płatków dostępnych w Wielkie Brytanii i orzekli, że aż trzech czwartych zdecydowanie nie można określić jako zdrowe. Wiele z nich zawiera więcej tłuszczu niż kanapka z boczkiem i więcej kalorii niż baton czekoladowy. Według danych międzynarodowych organizacji zajmujących się otyłością (np. International Obesity Taskforce), 155 mln dzieci na całym świecie choruje na otyłość lub ma nadwagę. Statystyczny Polak zjada w ciągu roku przeszło kilogram płatków śniadaniowych. W sumie wydajemy na nie 60 mln zł rocznie, a ich sprzedaż ciągle rośnie. Daleko nam do Irlandii (na osobę przypada ok 8 kg) czy Anglii (prawie 6 kg). Jeśli chcemy dogonić wyspiarzy, róbmy to w zdrowym stylu, wybierając płatki pełnoziarniste.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>W płatkach przemysłowo przetworzonych jest również obecny akrylamid &#8211; substancja chemiczna powstająca w naturalny sposób w żywności podczas pieczenia, grillowania lub smażenia. Naukowcy podejrzewają ją o działanie rakotwórcze, a polscy badacze pod kierunkiem profesora Marka Naruszewicza odkryli ostatnio, że ma negatywny wpływ na serce i układ krążenia. Zaleca się mocne ograniczenie akrylamidu przede wszystkim w diecie dzieci.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Płatki &#8222;Fitness&#8221;, &#8222;fit&#8221; i &#8222;light&#8221;</strong></p>
<p>Wiele opakowań płatków jest przyozdobionych rysunkiem idealnie smukłej sylwetki i hasłami typu &#8222;lekki posiłek&#8221;. To zwykły chwyt reklamowy. Sprzedaż płatków śniadaniowych sugerujących ich wpływ na szczupłą sylwetkę rośnie w Polsce w zawrotnym tempie. Wystarczy jednak sprawdzić kaloryczność na opakowaniu. Takie produkty mają tyle samo kalorii (albo nawet więcej: 360-415 kcal), co podobne artykuły bez magicznego &#8222;fit&#8221; w nazwie i odpowiednio wyższej ceny. Wystarczy policzyć: średnia porcja (sześć łyżek) płatków to jakieś 240 kcal. Do tego szklanka mleka 2-procentowego &#8211; 100 kcal. Razem 340 kcal. Dużo.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Na zakupach</strong></p>
<p>&#8211; Koniecznie przeczytaj informacje na opakowaniu. Sprawdź kaloryczność (niektóre płatki zawierają 400 kcal w 100 g) i ilość błonnika (im więcej, tym lepiej &#8211; zazwyczaj 3 g, a nawet 7 g).</p>
<p>&#8211; Uważaj na cukier (i inne jego postacie, np. syrop glukozowo-fruktozowy). Niedawno w 32 krajach  na 5 kontynentach  czasopisma i organizacje konsumenckie skontrolowały płatki śniadaniowe. W teście brał udział również nasz &#8222;Świat Konsumenta&#8221;, który wytypował osiem produktów z polskich sklepów. Płatki najgorzej wypadły w badaniach na zawartość cukru &#8211; miały go 20-34 procent. Część z nich zawierała też zbyt mało błonnika, wspomagającego pracę jelit i przedłużającego uczucie sytości.</p>
<p>&#8211; Do płatków dodawane są także inne całkowicie zbędne substancje: tłuszcze trans, sól, mleko w proszku (tłuszcz i cholesterol), konserwanty, emulgatory, sztuczne barwniki i aromaty.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Na początek więc najlepszym wyborem są płatki pełnoziarniste, niesłodzone, bez zbędnych dodatków. A w połączeniu z musem bananowym z avocado, surowym szpinakiem, czy owocami sezonowymi zamiast mleka, stanowią zdrowe i pyszne śniadanie. Życzę udanych zakupów :)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #999999;">Źródła:</span></p>
<p><span style="color: #999999;">Katarzyna Bosacka „Poradnik konsumenta, czyli na co zwracać uwagę robiąc zakupy”.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rawolucja.pl/od-czego-zaczac/platki-sniadaniowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mleko &#8211; wszystko co chcesz wiedzieć, ale boisz się zapytać</title>
		<link>http://rawolucja.pl/dieta-przejsciowa/mleko-wszystko-co-chcesz-wiedziec-ale-boisz-sie-zapytac/</link>
		<comments>http://rawolucja.pl/dieta-przejsciowa/mleko-wszystko-co-chcesz-wiedziec-ale-boisz-sie-zapytac/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Jun 2011 11:00:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Monika]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Dieta przejściowa]]></category>
		<category><![CDATA[Od czego zacząć?]]></category>
		<category><![CDATA[czy mleko jest zdrowe]]></category>
		<category><![CDATA[czym zastąpić mleko]]></category>
		<category><![CDATA[mleko]]></category>
		<category><![CDATA[wapń w roślinach]]></category>
		<category><![CDATA[wegetariańskie białko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=2638</guid>
		<description><![CDATA[Od najmłodszych lat słyszymy, że picie mleka jest niezbędne dla dobrego zdrowia. Ma zapewnić nam białe zęby i silne kości. Stworzyliśmy niezliczoną ilość produktów o najróżniejszych smakach, konsystencjach i kolorach. Ale czy mleko na pewno jest zdrowe? Zawiera dużo wapnia (od 1 000 do 1 200 mg/l), białka, magnezu, fosforu ...]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Od najmłodszych lat słyszymy, że picie mleka jest niezbędne dla dobrego zdrowia. Ma zapewnić nam białe zęby i silne kości. Stworzyliśmy niezliczoną ilość produktów o najróżniejszych smakach, konsystencjach i kolorach. Ale czy mleko na pewno jest zdrowe? Zawiera dużo wapnia (od 1 000 do 1 200 mg/l), białka, magnezu, fosforu i potasu, a także witaminy A, D, E i B. Jednak czy ma znaczenie fakt, że mleko krowie jest dla cieląt, a nie dla ludzi? Przecież krowy dają mleko by wykarmić swoje potomstwo, a nie dlatego, że tak zwyczajnie mają &#8211; chodzą sobie po pięknych, alpejskich pastwiskach i z nudów produkują mleko o idealnym składzie dla wszystkich. W hodowli masowej krowy co jakiś (krótki) czas są zapładniane, aby były mleczne. A więc mięso cielęce jest &#8222;produktem ubocznym&#8221; przemysłu mleczarskiego. Nie będę się w tym miejscu zagłębiała w wymiar etyczny &#8211; wpis ten kieruję do osób rozpoczynających dietę przejściową, więc nie ma sensu obciążanie dodatkowymi, negatywnymi emocjami.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>A zatem co tak dokładnie oznacza stwierdzenie, że mleko jest dla cieląt, a nie dla ludzi? Po pierwsze dużą ilość hormonów, które są niezbędne dla młodych krów, ale w organizmie człowieka prowadzą do dysfunkcji i poważnych schorzeń &#8211; szczególnie u dzieci. Każdy łyk mleka zawiera 11 różnych substancji wspomagających wzrost oraz 35 różnych hormonów. Dlaczego aż tyle? Ponieważ 2/3 mleka pochodzi od ciężarnych krów, a 1/3 od krów które niedawno urodziły. Są to okresy, w których poziom estrogenu i innych hormonów jest rekordowo wysoki. Często powtarzanym hasłem marketingowym jest stwierdzenie, że mleko pomaga rosnąć. Cóż, hormon IGF-1 u cieląt faktycznie przyspiesza wzrost, ale u ludzi, nawet nieduże jego spożycie, powoduje zwiększone ryzyko zachorowania na raka. Więc w pierwszej kolejności przyjrzyjmy się własnym nawykom żywieniowym i ilości mleka jaką spożywamy pod różnymi postaciami (nie tylko z nabiałem).</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Drugą niezwykle istotną sprawą jest stan zdrowia krów w hodowli przemysłowej. Krowy mleczne są tak schorowane, przez zbyt dużą eksploatację organizmu spowodowaną licznymi ciążami, że co trzecia ma zapalenie gruczołu mlecznego. Bolące i opuchnięte wymiona obficie wydzielają ciałka ropne, których znaczna część trafia potem do mleka &#8211; dopuszcza się aż 400 milionów ciałek ropnych na jeden litr mleka. Zabiegi hodowców mające na celu poprawić stan zdrowia krów poprzez podawanie im leków i antybiotyków (zamiast polepszenia ich warunków bytowych, zwiększenia przestrzeni, dostępu do pastwiska i chociaż okresowo świeżej trawy), powoduje obecność w mleku dodatkowych, &#8222;farmaceutycznych&#8221; substancji. Dlatego jeżeli już musimy pić mleko &#8211; sięgnijmy po ekologiczne. Krowy w certyfikowanych gospodarstwach są dużo lepiej traktowane i co za tym idzie, dają zdrowsze mleko. Najlepiej więc znaleźć rolnika ekologicznego w swojej okolicy i od niego zamawiać bezpośrednio, unikając w ten sposób kosmicznych marż nakładanych przez sieciowe sklepy eko.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Producenci niemal jak mantrę powtarzają nam, że mleko jest kluczowe dla naszego zdrowia ze względu na zawartość wapnia. Faktycznie zawiera go dużo, dla dzieci &#8211; nawet za dużo. Mleko zawiera bardzo skondensowaną ilość wapnia ponieważ cielęta osiągają dojrzałość fizyczną w czasie krótszym niż rok. Dlatego porównując skład mleka krowiego i kobiecego łatwo zauważyć, że krowie zawiera 4 razy więcej wapnia i blisko 3 razy więcej białka. Co oznacza, że niemowlęta i małe dzieci nie potrzebują aż tak dużo tych składników &#8211; podawanie im znacznych ilości mleka krowiego może doprowadzić m.in. do odkładania się wapnia w nerkach. Wielkim paradoksem jest też fakt, że nawet spora ilość wapnia w mleku nie pomoże osobie, która spożywa dużo białka zwierzęcego i co za tym idzie siarczanów, ponieważ organizm, aby je wydalić zużywa wapń &#8211; jeśli wyczerpie się ten z pokarmu, pobiera go z kości. Dlatego w krajach gdzie spożycie białka zwierzęcego jest wysokie, proporcjonalnie wzrasta również wskaźnik zachorowań na osteoporozę. Mleko jest też kwasotwórcze, jego pH waha się między 6,5 &#8211; 6,7.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Robiąc zakupy pamiętajmy, że mleko 0% tłuszczu nie zawiera też witamin A, E i D (bo witaminy te są rozpuszczalne w tłuszczach). Najlepiej wybrać 1,5%, nie więcej, ponieważ mleko zawiera tłuszcze nasycone &#8211; najbardziej szkodliwe.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Wybierajmy mleko świeże, czyli pasteryzowane w temperaturze niższej niż 71,7 stopni C, ponieważ zawiera ono więcej witaminy i kwasu foliowego, w odróżnieniu od mleka UHT (Ultra Hight Temperature), gdyż jest ono sterylizowane (także z witamin) w temperaturze nie niższej niż 135 stopni C.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Uważajmy na hasła typu &#8222;bez konserwantów&#8221; &#8211; żadne mleko ich nie ma; &#8222;bez sztucznych dodatków&#8221; &#8211; do mleka niczego się nie dodaje; &#8222;naturalne&#8221;, &#8222;z najczystszych terenów Polski&#8221; &#8211; jeśli na opakowaniu nie ma certyfikatu ekologicznego, to krowa która dała to mleko nawet nie widziała pastwiska; &#8222;czyste&#8221;, &#8222;można pić prosto z kartonu&#8221;, &#8222;wysoka czystość mikrobiologiczna&#8221; &#8211; mleko zawsze musi być czyste, każde można pić prosto z opakowania.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Czym więc zastąpić mleko? Dzienne zapotrzebowanie na wapń osoby dorosłej to 700 mg. Pamiętajmy, że duże ilości tego składnika znajdują się w tofu (500 mg w kostce 250 g), suszonych figach (250 mg w 4-6 owocach), sezamie (168 mg w 25 g), kapuście włoskiej (120 mg w 80 g kapusty gotowanej na wodzie). A sporo białka znajdziemy w maśle z ziaren słonecznika (29 g), soczewicy dupuy (28 g), soczewicy beluga (26 g), grochu zielonym &#8211; suszonym (25 g), fasoli kidney &#8211; suszonej (25 g), soczewicy zielonej (25 g), fasoli mung (24 g), ciecierzycy &#8211; suszonej (20 g).</p>
<p>Rośliną bardzo bogatą zarówno w wapń jak i białko jest soja &#8211; szklanka mleka sojowego ma 240 mg wapnia, a 100 g ziaren zwiera 34 g białka. Niemniej osobiście nie polecam spożywania jej w większych ilościach ponieważ po pierwsze nie jest aż tak zdrowa jak jest to reklamowane, po drugie jest strasznie ciężkostrawna (najbardziej ze strączkowych), po trzecie muszą na nią szczególnie uważać osoby mające chorą tarczycę, ponieważ zawiera substancję upośledzającą działanie tego organu &#8211; genisteinę &#8211; jak pokazały badania izoflawon ten powoduje dysfunkcję także u osób zdrowych.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Cheers :)</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-size: small;"><span style="color: #808080;">Źródła:</span></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><span style="color: #808080;">&#8222;<a href="http://milkmyths.org.uk/" target="_blank">Milk Myths</a>&#8221; &#8211; rewelacyjna strona, gorąco polecam ich wszystkie artykuły.<br />
 </span></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><span style="color: #808080;">Katarzyna Bosacka &#8222;Poradnik konsumenta, czyli na co zwracać uwagę robiąc zakupy&#8221;.<br />
 </span></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><span style="color: #808080;">Materiały na temat zwierząt w przemyśle mleczarskim Fundacji Viva! Akcja dla zwierząt.</span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rawolucja.pl/dieta-przejsciowa/mleko-wszystko-co-chcesz-wiedziec-ale-boisz-sie-zapytac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bambus w szynce &#8211; wywiad z Inspektorem jakości żywności</title>
		<link>http://rawolucja.pl/dieta-przejsciowa/bambus-w-szynce/</link>
		<comments>http://rawolucja.pl/dieta-przejsciowa/bambus-w-szynce/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Jun 2011 08:10:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Monika]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Dieta przejściowa]]></category>
		<category><![CDATA[Od czego zacząć?]]></category>
		<category><![CDATA[jakosc produktow spozywczych]]></category>
		<category><![CDATA[jakosc wedlin]]></category>
		<category><![CDATA[Jakosc zywnosci. na co zwracac uwage robiac zakupy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=2839</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Pytam ekspedientkę w rybnym: skąd ta panga? Ona, że z Koszalina. &#8211; Jak to z Koszalina, jak w Koszalinie pangi nie żyją? &#8211; To z Bałtyku. Nie wie, że ta panga pochodzi z Wietnamu, z hodowli w delcie Mekongu. A delta Mekongu jest ściekiem. Rozmowa z Markiem Szczygielskim, kujawsko-pomorskim inspektorem ...]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<h4><span style="font-size: small;">&#8222;Pytam ekspedientkę w rybnym: skąd ta panga? Ona, że z Koszalina. &#8211;  Jak to z Koszalina, jak w Koszalinie pangi nie żyją? &#8211; To z Bałtyku. Nie  wie, że ta panga pochodzi z Wietnamu, z hodowli w delcie Mekongu. A  delta Mekongu jest ściekiem. Rozmowa z Markiem Szczygielskim,  kujawsko-pomorskim inspektorem jakości towarów rolno-spożywczych, który  śledzi masło, chleb i chodzące mięso.</span></h4>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Jakie rekordowe fałszerstwa pan znalazł?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Pasztet z bażanta. W składzie jest: mięso wieprzowe, mięso z  bażanta nie mniej niż 15 proc., wątróbki wieprzowe, mleko, jaja, sól.  Ewidentnie wieprzowy pasztet z dodatkiem mięsa bażanta. Przegięcie.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">Albo znaleźliśmy raz pasztet z zająca, w słoiku. Zająca była  śladowa ilość, więc zakwestionowaliśmy nazwę. Ale producent pokonał nas  inwencją, bo poszukał technologa żywności o nazwisku Zając, który  stwierdził, że opracował recepturę, nie wstydzi jej się, więc chce  nazwać pasztet swoim nazwiskiem. I dalej produkowano pasztet Zająca,  dużą literą.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">Udało nam się za to przekonać producenta  parówek z 6-procentowym dodatkiem mięsa cielęcego, żeby zmienił nazwę.  Zgodził się po długiej dyskusji, produkuje teraz parówki z cielęciną i  równie dobrze mu się sprzedają. To dobre parówki.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Co najobrzydliwszego pan widział w pracy?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; U dużego producenta wędlin znaleźliśmy w zeszłym roku kontener  z mięsem bez mała chodzącym. Zapach miało tak odrażający, że  inspektorzy niemal wymiotowali. To było przygotowane do wrzucenia w  wędlinę przeznaczoną dla wojska. Wojsko niby wszystko zje. Ale żołnierze  się skarżyli na jakość wędlin i jednostka poprosiła mnie o  skontrolowanie dostawcy.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">Bywa, że inny produkt się  przygotowuje, żeby wygrać przetarg, a inny później. Bo producent robi  wszystko, żeby obniżyć koszty. Albo: wędlina wygrywa konkurs, dostaje  medal. W sklepie jest o tym informacja, ale to już nie jest ta sama  wędlina.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>A ja na półce widziałem syrop malinowy  zagęszczany zrobiony z aronii. Producent wyjaśniał, że syrop zrobiony z  malin brązowieje, więc stosują aronię.</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; To  jest zafałszowanie produktu. Jak ktoś chce kupować sok z aronii, bardzo  zdrowej, to niech będzie napisane, że jest z aronii. Gdyby producent był  na naszym terenie, zaraz byśmy tam pojechali.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Co jeszcze?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Dużo nieprawidłowości widzimy przy sprzedaży ryb mrożonych w  tzw. glazurze. To jest sprzedaż wody za wysoką cenę. Glazury może być  nawet 50 proc. Mistrzowie potrafią ją tak nałożyć, że ryba wygląda jak  ryba, a produkt składa się w połowie z wody.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>To zgodne z prawem?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Zgodne, o ile jest podana zawartość glazury. Ale jak pan  pójdzie do supermarketu i będzie kupował rybę z lady chłodniczej, to  takiej informacji pan nie znajdzie. Rzuca pan w domu kilo ryby na  patelnię, zostaje pół kilograma. Jak zaczęliśmy na to zwracać uwagę,  zaczęto zmniejszać ilość glazury, jednocześnie pompując wodę do wnętrza  ryby. Są takie urządzenia, gęsto umieszczone tysiąc igieł &#8211; wstrzykuje  się wodę z polifosforanami, które ją utrzymują, żeby nie wypływała.  Polifosforanów może być do 0,5 proc., a potrafią związać wielokrotność  swojej masy.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>A gdyby było ich więcej?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Większa ilość może być szkodliwa. Polifosforany w nadmiarze  powodują zaburzenia przemiany materii, rozregulowują gospodarkę wapniem.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">Będziemy teraz sprawdzać, czy zawartość polifosforanów nie jest  przekroczona. To wieczna wojna, jak z dopingiem w sporcie.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Z wędlinami się robi tak samo?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Tak, z tym że sposobów na sprzedaż wody jest tu znacznie  więcej: dodaje się karagen, skrobię modyfikowaną, błonnik. Ostatnio  modny jest błonnik z bambusa. Bardzo delikatny, ma trudno wyczuwalne  włókna, nie ma wrażenia szorstkości przy jedzeniu. To tzw. wędliny  wysokowydajne.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Bambus w szynce też jest zgodny z prawem?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Tak, bo w wędlinach panuje wolnoamerykanka. Producent nie jest  zobowiązany do utrzymywania żadnych standardów, chyba że coś  zadeklaruje. Może zadeklarować, że wędlina zawiera do 70 proc. wody. I  my mamy prawo tylko sprawdzić, czy nie przekroczył 70 proc. wody.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<div><span style="font-size: small;"><strong>Informacji o tym i tak nie ma.</strong></span></div>
<div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Największy problem jest z produktami, które w opakowaniach  zbiorczych trafiają do sklepu i są rozpakowywane przed wyłożeniem na  ladę. Cały czas wnioskujemy, żeby umieszczać obok informacje: kto to  wyprodukował, jaki jest skład.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Ale sprzedawcy nie umieszczają. I nikt się nie będzie pytał, bo nie ma czasu, bo stoi kolejka.</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Ja pytam, np. ekspedientkę w stoisku rybnym: skąd jest ta  panga? Ona, że z Koszalina. Jak to z Koszalina, jak w Koszalinie pangi  nie żyją? No to z morza. Jakiego? Z Bałtyku.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<div><span style="font-size: small;"><strong>Co pan robi z tymi wywieszkami, których nie ma?</strong></span></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; To domena Inspekcji Handlowej, my kontrolujemy producentów.  Opinia publiczna powinna w tej sprawie wywierać presję na prawodawców.  Przepisy powinny dać równowagę sprzedawcy i konsumentowi.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Słyszałem, że łatwo oszukiwać na maśle.</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Pan spojrzy na opakowanie: Krówka Masłówka &#8211; jest krowa, jest  masło na drewnianej łopatce, nazwy witamin A, D, E, kierzanka, czyli  dawne urządzenie do produkcji masła. A to nie masło, tylko miks  tłuszczowy zawierający 7 proc. masła. Czyli oszustwo.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Krowa na miksie jest zgodna z prawem?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; To rzecz dyskusyjna, bo oznakowanie jest niby poprawne, ale  oszustwo widać gołym okiem. Wiele miesięcy upłynie, zanim uzyskamy zgodę  wszystkich inspektorów i Ministerstwa Rolnictwa, że jest to  &#8222;wprowadzanie konsumenta w błąd szatą graficzną&#8221;.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">Pan  spojrzy dalej: Osełka Śmietankowa, to nam się od razu kojarzy z masłem. A  to miks tłuszczowy zawierający 6,5 proc. tłuszczu mlecznego. Do tego  sól, regulator kwasowości w postaci kwasu mlekowego, emulgator,  przeciw-utleniacz w postaci sorbinianu sodu, aromat, barwnik. Czyli  chemia z dodatkiem masła.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">Starsze osoby pamiętają  charakterystyczny rysunek krowy na maśle śmietankowym. Nasz mózg od razu  koduje: to jest masło. Tu mam mistrzostwo Polski: Masło Ekstra, złote  opakowanie z krówką i dzieżką do śmietanki. Producent deklaruje 82 proc.  tłuszczu mlecznego, a tam jest 72 proc. tłuszczów obcych!</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">Moi inspektorzy zobaczyli to w sklepie, cena była podejrzanie niska,  mówią: szefie, to nie jest masło. Poznali po zapachu, konsystencji,  charakterystycznie się ugniatało. Masło się ugniata w sposób ciągły, a  to &#8211; w przerywany, trzaska pod palcami.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Co jest w tym &#8222;maśle&#8221;?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Tani olej palmowy najgorszej jakości, zwany oleiną. Żółta maź.  On jest przewidziany do celów technicznych, produkcji smarów. Żeby go  związać, dodaje się utwardzacze chemiczne albo tłuszcze o gęstszej  konsystencji, np. łój wołowy. Łój utrudnia nam wykrycie fałszerstwa, bo  profil rozkładu kwasów tłuszczowych podczas analizy robi się podobny do  profilu masła. Czasem dodaje się też sadło, tłuszcz okołojelitowy z  uboju świń.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Kto to wyprodukował?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Tego nie mogę podać. Bo to stwierdziliśmy przed wejściem w  życie zmiany ustawy o jakości produktów rolno-spożywczych. A ja już raz  wyleciałem z pracy za ujawnienie takiej informacji.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Jak to?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; W 2002 roku pracowałem w Inspekcji Skupu i Przetwórstwa  Artykułów Rolnych. W zbożu sprowadzonym z Niemiec znalazłem nitrofen. To  środek chwastobójczy, który okazał się rakotwórczy i został wycofany z  użycia. W Niemczech to zboże przechowywano w magazynie, w którym  wcześniej był nitrofen. Niemcy się dość tanio tego zboża pozbyli, 3 tys.  ton trafiło do Bydgoszczy. Minister niemieckiego landu zawiadomił o tym  Polskę, przeprowadziłem kontrolę, stwierdziłem w zbożu nitrofen, wyniki  potwierdziło jeszcze badanie sanepidu. Po czym zostałem odwołany przez  wojewodę.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
</div>
<div><span style="font-size: small;"><strong>Bo?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Bo  informacja przeciekła do prasy. Wcale się tym nie zmartwiłem, bo uważam,  że skoro jest możliwość skażenia pieczywa nitrofenem, społeczeństwu  należy się informacja. Myślałem potem: po co my produkujemy te  protokoły? Dla kogo my działamy &#8211; dla władzy czy dla społeczeństwa?  Dlatego po powołaniu na obecne stanowisko inspektora jakości towarów  rolno-spożywczych bez ogródek ujawniałem informacje.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Jak? Przecież nie mógł pan podawać nazwy producenta?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Mówiłem: duży producent towaru takiego z powiatu takiego i  wszyscy wiedzieli, o kogo chodzi. On mi groził procesem, że mnie  oskarży, bo mu spadły obroty. A ja wtedy: że proszę bardzo, chętnie się  zjawię w sądzie, niech sąd rozstrzygnie, kto narusza prawo.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
</div>
<div><span style="font-size: small;"><strong>Wolno panu było czy nie?</strong></span></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Interpretacja Głównego Inspektoratu była, że nie wolno. Ja to  interpretowałem, że można, bo to informacja publiczna. Nie jestem  prywatną instytucją, tylko jednostką publiczną. Za pieniądze podatników  sprawdzam jakość żywności, więc dlaczego podatnicy nie mieliby się  dowiedzieć o efektach mojej pracy? Producent boi się bardzo wysokiej  kary pieniężnej. A jeszcze bardziej przedostania się tej informacji do  mediów.Przekonywałem urzędników, posłów, żeby można było ujawniać nazwy  producentów fałszujących towar. W końcu urzędnicy też nie chcą jeść  dziwnych rzeczy. I obowiązująca od grudnia zmieniona ustawa pozwala nam  ujawniać fałszerzy.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Przeprowadziliście już kontrole na nowych zasadach?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Na początku stycznia cztery. Dwie piekarnie i dwóch  producentów serów dojrzewających. Stwierdziliśmy trochę  nieprawidłowości, ale nie było żadnego zafałszowania. Na szczęście, bo  moim celem nie jest łapanie fałszerzy, tylko żeby była dobra żywność.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Jakie to były nieprawidłowości?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; W mleczarniach stwierdziliśmy nieznaczne nieprawidłowości,  będę tu łagodny, bo one wynikają z tradycyjnego sposobu produkcji serów,  co jest dla mnie zaletą. Chodzi o kształt oczek i równomierność ich  rozmieszczenia &#8211; było za dużo oczek o nieregularnym kształcie. Dla mnie  to dowód na tradycyjny sposób dojrzewania sera. Bo bardzo regularne  oczka uzyskuje się w sposób sztuczny. Do masy serowej dodaje się  kryształki laktozy, czyli cukru mlekowego. Jak się ją dobrze wymiesza,  są równo rozmieszczone. Bakterie kwasu mlekowego żywią się tą laktozą,  powstaje bąbelek, czyli oczko. Oczkowanie jest idealne, ale uzyskane w  sposób sztuczny.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Czyli przepis jest bez sensu.</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Nie do końca. Bo nierównomierne oczkowanie wynika z błędów  technologicznych. Zbyt wysokiej temperatury albo zbytniego przyciśnięcia  sera. Wydam decyzję o konieczności usunięcia tych wad na przyszłość.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>A piekarnie? Dlaczego akurat te?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Dostaliśmy informację, że w jednej z sieci jest chleb  karmelowy z tej piekarni. Okazało się, że to sieć go tak nazwała, a  chleb nie był z dodatkiem zabronionego karmelu, tylko z zaciemniaczem.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Co to jest zaciemniacz?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Chleb &#8211; poza chlebem słodowym &#8211; nie może zawierać barwnika. Od  kiedy nastała moda na ciemne pieczywo, zamiast zdrowej mąki razowej do  tańszej białej mąki dodaje się barwnika, np. karmelu. Przepisy słabo  nadążają za kreatywnością przedsiębiorców, bo jak zaczęliśmy wycofywać z  obrotu chleby, które zawierały karmel, to zaczęto zaciemniać pieczywo  koncentratem słodu. A to nie barwnik, tylko zaciemniacz. Przepis mówi  tylko o barwnikach, nie możemy uzyskać jednoznacznej interpretacji, czy  zaciemniacz w funkcji barwnika też jest zakazany. Chociaż to jawne  oszukaństwo.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>A druga piekarnia?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Podczas kontroli pół roku temu stwierdziliśmy dużo uchybień w  oznakowaniu i chcieliśmy sprawdzić, czy zostały usunięte. Np.  nieprawidłowa kolejność użytych mąk. Najpierw była żytnia, a potem  pszenna &#8211; bo klient obecnie woli mąkę żytnią. A zasada jest taka, że  składniki trzeba wymieniać wg ich masy w produkcie. W recepturze było  odwrotnie &#8211; więcej mąki pszennej, bo jest tańsza od żytniej.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
</div>
<div><span style="font-size: small;"><strong>Czepiacie się.</strong></span></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211;  Nie, bo to ważne pytanie: czy pieczywo tradycyjne może być z  polepszaczem? Moim zdaniem nie. W Polsce funkcjonuje lista produktów  tradycyjnych, wiele produktów ubiega się o wpis na tę listę i trzeba  udowodnić, że są one produkowane tradycyjnie. Jeśli taką samą nazwę  mógłby otrzymać produkt wytwarzany konwencjonalnie, to jaki byłby sens  tej listy?</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">Moi koledzy niedawno walczyli z firmą, która  produkowała ekojaja. Firma się broniła, że zarejestrowała taką nazwę  jeszcze przed wejściem do Unii. Sąd przyznał nam rację, że jak coś się  nazywa eko &#8211; albo bio, albo organic &#8211; to musi mieć certyfikat.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Kto wydaje takie certyfikaty?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Specjalne jednostki certyfikujące. To firmy zarejestrowane w  Ministerstwie Rolnictwa i nadzorowane przez głównego inspektora jakości  towarów rolno-spożywczych.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<div><span style="font-size: small;"><strong>Czy producenci dają się kontrolować?</strong></span></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div><span style="font-size: small;">&#8211; Różnie. Producent potrafi się gwałtownie rozchorować.  Twierdzi, że jest chory, a zwolnienie ma w domu. Wychodzi, jedzie do  znajomego lekarza i koniec. Albo: portier dzwoni do sekretariatu, że  jest kontrola, a właściciel wymyka się bocznym wyjściem. A inspektor  musi przedstawić zlecenie, w którym jest cel i zakres kontroli,  kierownikowi zakładu lub osobie przez niego upoważnionej. Na szczęście  nowelizacja mówi: kto uniemożliwia organowi inspekcji podjęcie kontroli,  podlega karze do wysokości 20-krotnego przeciętnego wynagrodzenia  miesięcznego. To dziś 60 tysięcy złotych.</span></div>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Nadal mu pan nic nie udowodni, bo będzie miał zwolnienie.</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Mogę poprosić ZUS o sprawdzenie, kto i o której godzinie wystawił zwolnienie. Lekarz, jak  go ZUS zaczyna wypytywać, to też pomyśli, zanim będzie dobrym wujkiem  dla swojego kolegi. Teraz na producentów padł blady strach. Zapraszali  mnie na spotkania grup producenckich, żeby dowiedzieć się, co im grozi.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Propozycja największej łapówki, jaką pan otrzymał?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Samochód terenowy. To było jeszcze w Inspekcji Skupu i  Przetwórstwa Artykułów Rolnych &#8211; trafiliśmy na puste magazyny, w których  powinno być zboże z rezerw Agencji Rynku Rolnego.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>A w Inspekcji Rolno-Spożywczej?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Niedawno był przedsiębiorca, który zaliczył wpadkę z masłem &#8211; przyjechał tu i chciał koniecznie ze mną rozmawiać w cztery  oczy. Specjalnie poprosiłem moją zastępczynię i kierownika działu  kontroli. Był bardzo niezadowolony, okazało się, że nie ma żadnej  sprawy. Zwlekał z wyjściem i mówi: &#8222;Ja bym był bardzo zadowolony, gdyby  mnie pan odwiedził, ale sam&#8221;. Powiedziałem mu, że nie ma takiej  potrzeby, bo go moi inspektorzy odwiedzają.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Co mu groziło? Mandat 500 złotych?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Przekazałem urzędowi skarbowemu wniosek o naliczenie &#8222;kwoty  nienależnej i dodatkowej&#8221; z powodu &#8222;pogorszenia jakości produktu&#8221;.  Uważam, że jeżeli coś nie jest masłem, bo zawiera choćby 5 proc.  tłuszczów niemlecznych, to stopień pogorszenia jest 100 proc. Więc  napisałem do naczelnika, że on powinien zwrócić 100 proc. nienależnej  kwoty, a urząd skarbowy dodaje od siebie jeszcze 50 proc. Czyli 150  proc. wartości sprzedanego towaru wpłaca na konto urzędu skarbowego.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Jaka to była suma?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Jakieś 200 tys. zł. A obowiązująca od grudnia nowa ustawa o  jakości artykułów rolno-spożywczych daje nam niewiarygodnie ostre  narzędzie. Możliwość nałożenia na fałszerza kary od tysiąca złotych do  10 proc. obrotu. Ta maksymalna kara to śmierć firmy.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Jaką sumą mógłby pan teraz ukarać tego przedsiębiorcę?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Co najmniej 4 mln zł.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">Wymierzając karę, muszę uwzględnić pięć elementów. Stopień  szkodliwości czynu. Stopień zawinienia (zaniedbanie, niedopatrzenie lub  wina umyślna). Zakres naruszenia, czyli w jakim stopniu produkt został  zafałszowany. Dotychczasowa działalność podmiotu na rynku (czy były  skargi, czy inne instytucje go już kiedyś przyłapały). Oraz wielkość  obrotów, czy ten proceder był na dużą skalę.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<div><span style="font-size: small;"><strong>Gdzie pan robi zakupy?</strong></span></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Chleb kupuję w dwóch małych piekarniach, jedną mam koło pracy.  To dobry chleb mieszany, nazywa się Wiejski. Ale czysty żytni chleb na  zakwasie kupuję w piekarni, do której muszę podjechać. To mała  piekarnia, sprzeda wszystko, co wypiecze.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<div><span style="font-size: small;">W supermarkecie chętnie kupuję masło od producenta z naszego terenu,  które ma umiarkowaną cenę i świetną jakość. Większość tej produkcji  trafia do Niemiec, oni badają je bardzo dokładnie, na parametry, których  się u nas nie bada, np. wielkość kropel wody w maśle.</span></div>
<div>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Dobry produkt nie musi być najdroższy?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Nie musi. Cena zależy też bardzo od systemu dystrybucji. Jeśli  kanał dystrybucji jest krótki, jak choćby w piekarni, o której  opowiadałem, to cena będzie niższa niż w supermarkecie.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">Jest dobre masło z importu, 5 zł za kostkę. Ale nasze za 3 zł w niczym mu nie ustępuje.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<div><span style="font-size: small;"><strong>Inspektorzy chodzą do supermarketu?</strong></span></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Na służbowe wycieczki. Korzystamy z informacji od konsumentów  (około 10 miesięcznie), od innych instytucji (głównie z Inspekcji  Handlowej, która kontroluje sklepy &#8211; ok. 20 miesięcznie). Ale też  patrzymy na superpromocje. Np. masła za 1,50 zł nie da się wyprodukować,  same surowce kosztują więcej. W analizie często wychodzi, że te towary  są zafałszowane.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">Inspektorzy są po szkoleniach na  rozróżnianie smaków i zapachów. Osoba nadużywająca alkoholu, paląca  tytoń, pijąca mocną kawę ma te zmysły przytępione.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>To inspektor musi być jak harcerz.</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Tak. Smak słodki, gorzki, słony i kwaśny znamy wszyscy. Słony  jak sól, kwaśny jak ocet, słodki jak cukier, gorzki jak skórka  grejpfruta. Ale smaku umami (to piąty smak obok słodkiego, słonego,  kwaśnego i gorzkiego) się nie opisze. Tak smakuje glutaminian sodu w  czystej postaci.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">Inspektorzy na szkoleniu dostają próbki  smaków w ampułkach i muszą je określić. W czystej postaci to łatwe. Ale  trudniej rozpoznać smak słodko-kwaśny i określić, jaka jest przewaga.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">Zapachy? Daleko nam do psa. Ale człowiek ma tak rozwinięty węch,  że może rozpoznać np. zapach prawdziwego masła. A w maśle zafałszowanym  wychwycić zapach margaryny albo oleju.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">Plus kolor, jednorodność, a przede wszystkim tekstura &#8211; wrażenie w dotyku.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">W supermarketach sprawdzamy zgodność warzyw i owoców z unijną  normą jakości. Wielkość, uszkodzenia, choroby, ślady zepsucia, obecność  szkodników &#8211; parametry precyzyjnie opisane w normach.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Krzywiznę banana też badacie?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Nie, to mit. W bananie badamy wielkość, barwę skórki, obecność  szkodników. Stopień dojrzałości, bo znajdujemy niezbyt dojrzałe banany.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">Banany zrywa się całkiem niedojrzałe, przyjeżdżają do Polski,  trafiają do dojrzewalni bananów. Tam im się trochę pomaga, jest taki gaz  nieszkodliwy, etylen, który przyspiesza dojrzewanie. Owoce dojrzewające  wydzielają go w sposób naturalny.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<div><span style="font-size: small;">Albo weźmy ziemniaki. Są okresowe mody na odmiany ziemniaka. Parę lat  temu wszyscy chcieli kupić odmianę bryza. W supermarkecie wszystkie  ziemniaki miały napisane, że to bryza. A myśmy widzieli, że barwa  miąższu, kształt bulwy, głębokość i rozmieszczenie oczek są różne.</span></div>
<div><span style="font-size: small;">W sklepie możemy też powąchać wędliny. Nos inspektora potrafi spod  aromatów dodawanych do mięsa poczuć jego prawdziwy zapach. Np. aromat  dymu wędzarniczego. Dzisiaj wędlin się nie wędzi nad ogniskiem, aromat  się kupuje w puszce. Wkłada się je do urządzenia do generowania dymu i  ono nadmuchuje aromat na mięso.</span><span style="font-size: small;"> Czasem aromat dodaje się do wędliny podczas produkcji. Ma wtedy smak wędliny wędzonej, chociaż nie była wędzona.</span></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Zabija pan we mnie nadzieję, że jedzenie produkują rolnicy, a nie chemicy.</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Wędzenie to metoda utrwalania, od wieków to robiono. Tyle że  dym nie pochodzi dziś z paleniska. Ten aromat przykrywa też czasem  zapach psucia się wędliny. Sprawdzamy wtedy, kto jest producentem.  Patrzymy, czy w magazynie surowców producenta nie ma nadpsutego mięsa.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Polskim przedsiębiorcom nie zależy na budowaniu marki?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Uczciwym zależy. Dlatego, żeby im pomóc, będziemy teraz ujawniać nieuczciwych.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<div><span style="font-size: small;"><strong>Czego pan nie je?</strong></span></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-size: small;">-Nie jestem wybredny. Chociaż nie jadam salami produkowanego w Polsce,  bo kojarzy mi się z ogłoszeniami w prasie o zakupie zwierząt wybrakowanych, uszkodzonych, czyli krótko mówiąc padliny. Gdzie ona  trafia? Może na karmę dla psów, a może do produkcji wędlin. Znajomi  fachowcy od przetwórstwa mięsa mówią, że najłatwiej zrobić salami ze  starej maciory, starej krowy. Jeśli już jem wędliny, to raczej z małych  masarni, które robią je metodami tradycyjnymi. Raczej wybieram wędzonki &#8211;  polędwicę, ogonówkę &#8211; żeby widzieć, co jem. Unikam jaj z ferm, wolę  takie od sąsiada po drugiej stronie Wisły, który hoduje kury w systemie  wolnowybiegowym, nie karmiąc ich paszami, tylko zbożem.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Kiedy pojawi się żywność dobrej jakości w normalnej cenie?</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; To pytanie: kiedy będzie lepiej. Lepiej już było.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">Dojrzejemy do zapotrzebowania na zdrową żywność. Tylko ona nie  może być drastycznie droższa. Ale w miarę rozwoju naszej zamożności nie  zaczynamy jeść więcej, tylko lepiej. Łatwo się to mówi, mając określone  dochody. Wiem, że matce na zasiłku z kilkorgiem dzieci jest trudniej, od  tego jest inspekcja, żeby dbała o jakość towarów na niższych półkach.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">Najpierw musimy upowszechnić małe przetwórstwo. Myśmy, wstępując  do Unii pod hasłem, że prawo unijne wymaga, zniszczyli małe  przetwórstwo rolnicze. Na Zachodzie to funkcjonuje, bo w preambule  napisano, że ogólne przepisy nie dotyczą małych wytwórni, gdzie jest kontakt producenta z  konsumentem. Gdy producent jest znany konsumentowi i swoją twarzą, swoją  osobą gwarantuje jakość towaru. Kiedy nie muszę czytać, kto  wyprodukował, bo wiem, kto. Nie muszę czytać, czy ma system HACCP, bo  widzę, czy on ma czysto.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">Urzędnicy bezrefleksyjnie  potraktowali przepisy. Rozumiem postawę urzędnika, że on woli zamknąć  zakład, niż zaryzykować masowe zatrucie pokarmowe. Ale skoro przez 40  lat nie było zatrucia, to dlaczego miałoby się zdarzyć teraz?</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">Byłem na wyjeździe studyjnym w Niemczech &#8211; Polacy się za głowę  łapali, że te ich małe zakłady trzeba pozamykać. A oni pytali: dlaczego?  Mój dziad ten zakład prowadził, mój ojciec, teraz ja go prowadzę.  Polacy: że brak rozdziału strefy brudnej od czystej. Oni: ja jednego  dnia robię ubój, sprzątamy, myjemy, następnego dnia rozbiór, sprzątamy,  myjemy, i trzeciego dnia robię przetwory. To tak się da? Tak, przecież  strefy mogą być rozdzielone nie tylko w miejscu, ale także w czasie.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">Oscypek uzyskał jako pierwszy odstępstwo, bo nie da się go  zrobić z pasteryzowanego mleka. Ale już ser koryciński długo walczył o  to zezwolenie. A po co mamy zabijać bakterie w mleku, a potem je  sztucznie wprowadzać?</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong>Czyli: zabierzmy produkcję żywności chemikom i oddajmy ją rolnikom.</strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><strong><br />
 </strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;">&#8211; Tak. Jest też kwestia smaków z dzieciństwa.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">Do dziś pamiętam, jak jeździliśmy z kuzynem na wieś do babci,  która w parniku szykowała ziemniaki dla świń, a myśmy je podkradali &#8211;  gorące, parzyły w palce &#8211; obieraliśmy i jedliśmy.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">To było  biedne gospodarstwo, często się jadło ziemniaki z zsiadłym mlekiem.  Dziś dietetycy mówią, że to jedno z najlepszych połączeń produktu  skrobiowego z białkowym, należy tak jeść.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"><br class="spacer_" /></span></p>
<p><span style="font-size: small;">Z przerażeniem  patrzę na dzisiejszą młodzież. Oni nie będą mieli wykształconych takich  ścieżek pamięci. Jakie smaki z dzieciństwa zapamiętają? Chipsy i  batoniki?&#8221;</span></p>
</div>
</div>
</div>
<div><span style="font-size: small;"><span style="color: #999999;"><br />
 </span></span></div>
<div><span style="font-size: small;"><span style="color: #999999;">Źródło: Duży Format</span></span></div>
</div>
</div>
</div>
</div>
<p><span style="font-size: small;"> </span></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rawolucja.pl/dieta-przejsciowa/bambus-w-szynce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Skąd pochodzisz kurczaku? &#8211; czyli jak czytać etykiety, do czego ma prawo klient i jaką wagę ma kilogram</title>
		<link>http://rawolucja.pl/dieta-przejsciowa/skad-pochodzisz-kurczaku/</link>
		<comments>http://rawolucja.pl/dieta-przejsciowa/skad-pochodzisz-kurczaku/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Jun 2011 19:56:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Monika]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Dieta przejściowa]]></category>
		<category><![CDATA[Od czego zacząć?]]></category>
		<category><![CDATA[jak czytac etykiety na zywnosci]]></category>
		<category><![CDATA[jak wybac najlepsze produkty]]></category>
		<category><![CDATA[prawa konsumentów]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=2796</guid>
		<description><![CDATA[Polecam świetną rozmowę z archiwalnego numeru Twojego Stylu z Katarzyną Bosacką i dr Małgorzatą Kozłowską &#8211; Wojciechowską, autorkami programu &#8222;Wiem co jem&#8221;. Panie propagują ideę Slow Food &#8211; świadomych zakupów. Dla wszystkich rozpoczynających drogę do zdrowia mają nieocenione porady :) &#160; Twój styl: Certyfikaty, tajemnicze nazwy: eko, bio. Jak kupować ...]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Polecam świetną rozmowę z archiwalnego numeru Twojego Stylu z Katarzyną Bosacką i dr Małgorzatą Kozłowską &#8211; Wojciechowską, autorkami programu &#8222;Wiem co jem&#8221;. Panie propagują ideę Slow Food &#8211; świadomych zakupów. Dla wszystkich rozpoczynających drogę do zdrowia mają nieocenione porady :)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><span style="color: #000000;">Twój styl: Certyfikaty, tajemnicze nazwy: eko, bio. Jak kupować zdrową żywność, żeby się nie naciąć?</span></strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Małgorzata Kozłowska &#8211; Wojciechowska:</strong> Ustalmy od razu: określenie &#8222;zdrowa żywność&#8221; jest nieporozumieniem. Innej na naszym rynku być nie może. Producent ani sprzedawca nie ma prawa wmawiać nam, że coś jest zdrowe, więc koniecznie musimy kupić to, a nie towar konkurencji. My sami, znając swoje potrzeby, możemy określić, że jakiś produkt jest dla nas dobry, czyli prozdrowotny.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><span style="color: #000000;">TS: Na co więc musimy zwracać uwagę podczas zakupów?</span></strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>MKW:</strong> Świadomy klient sprawdzi, z czego produkt się składa, w jaki sposób została przeprowadzona uprawa składników, jak przebiegała technologia spożywcza. To się mieści w filozofii Slow Food. Zanim coś włożysz do garnka albo rozsmarujesz na kanapce &#8211; pomyśl, nie spiesz się z decyzją.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>TS: Ale to oznacza wnikliwe czytanie etykiety plus poszukiwanie w internecie, bo jak niby sprawdzę, jaką drogę przeszło mleko, zanim stało się twarogiem?</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Katarzyna Bosacka:</strong> Ten wysiłek się opłaca. Teraz już w każdym supermarkecie mamy półkę z żywnością ekologiczną, organiczną itp. Bierzemy słoiczek z dżemem do ręki i co? Po pierwsze pomijamy wszelkie czary-mary typu &#8222;Pochodzi z terenów zielonych płuc Polski&#8221;. Szukajmy certyfikatów. Na przykład na jajku od kury zielononóżki mam stempelek &#8222;Ekogwarancja&#8221;. W domu wchodzę na stronę &#8222;Ekogwarancji&#8221;, wysyłam mail: kupiłam takie a takie jaja, chciałabym sprawdzić producenta, czy on rzeczywiście ma certyfikat, czy jest aktualny, bo przecież co rok trzeba go odświeżyć. Organ certyfikujący ma obowiązek o wszystkim mnie poinformować. To jedyny sposób sprawdzenia, czy produkt jest ekologiczny.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>TS: Uff, dużo z tym zachodu.</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>KB:</strong> Prawda, ale coraz więcej ludzi przekonuje się, że poświęcenie więcej czasu zakupom to dobra inwestycja w zdrowie. Dopytywanie to nasze święte prawo. Sprzedawczyni ma obowiązek poinformować jaki jest skład pięknie wyglądającej różowej szynki. Jeśli mamy skrupuły, że zabieramy czas ludziom w kolejce, użyjmy wybiegu: twoje alergiczne dziecko nie toleruje jakiegoś składnika, powiedzmy &#8211; soi. Musisz sprawdzać, żeby nie zrobić mu krzywdy. A gdy dziesięć osób w ciągu dnia zapyta o skład, personel w końcu wystawi stosowną etykietę na widoku. Tak rodzą się zwyczaje konsumenckie. Klienci mają wielką siłę. Trzeba z niej korzystać.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>TS: Zbiorowy protest, jak w przypadku BP, kiedy na całym świecie bojkotowano stacje tego koncernu? To była kara za wylanie do oceanu ropy.</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>KB:</strong> To działa. Przykład z działki sportowej. Jakiś czas temu pewne piwo sponsorowało klub Lech Poznań. Ale potem przerzuciło się na sponsoring Wisły Kraków, bo Wisła zaczęła lepiej grać w piłkę. I co stało się w Wielkopolsce? Klienci kibice przestali kupować piwo tego browaru &#8211; sprzedaż mocno spadła. Kara była dotkliwa.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>TS: Spektakularne akcje. Na co dzień zostaję w sklepie sama ze swoimi drobnymi wyborami. Co mam robić?</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>MKW:</strong> Czytać informacje. Przeciętny klient sprawdza trzy rzeczy: cenę, datę przydatności i zawartość kaloryczną. Najbardziej myli cena, najwięcej mówi data przydatności.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>TS: Dlaczego cena jest myląca?</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>KB:</strong> Bo rzadko dotyczy kilograma. Paczka czipsów za 80 gr? Każdy dzieciak sobie kupi. Lubimy to, co tanie. Ale zobaczmy: ile kosztuje kilo czipsów? Około 35-40 złotych! A ile kosztują ziemniaki do wyprodukowania takiej ilości? Wielokrotnie mniej. Za co płacimy? Ludzie ze Slow Food we Włoszech wytropili pewnego producenta czipsów, który robi tak: ziemniaki kupuje w Niemczech i transportuje na Sycylię, gdzie są myte. Potem jadą do Szwajcarii i tam się je kroi, w końcu znowu do Włoch, gdzie są smażone. Podróżują sześć tysięcy kilometrów, zanim znajdą się w paczkach! To ma sens? Nie, ale opłaca się producentowi.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>TS: Powinna zadziałać wyobraźnia?</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>KB:</strong> I matematyka. Kiedyś obliczyłam, że cena kilograma jabłek w słoiczkach dla małych dzieci to&#8230; 26 zł. Jaka odmiana tyle kosztuje? Albo: cena kilograma wafelków oblanych czekoladą jest dwukrotnie wyższa niż cena kilograma czekolady! Dla mnie to były odkrycia.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>TS: W głowie się może zakręcić. Przyjrzyjmy się dacie przydatności.</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>MKW:</strong> To kopalnia wiedzy o produkcie. Nie zapomnę, jak w Polsce w 1990 roku otworzył się pierwszy zagraniczny sklep delikatesowy Michel Badre. Cała warszawka stała godzinami w kolejce na ulicy Puławskiej. Ja też. Do momentu, kiedy na nie kupiłam butelki chudego mleka &#8211; to był rarytas, bo jeszcze w Polsce nie sprzedawano mleka o zawartości pół procent tłuszczu. Co było na etykiecie? Przydatność do spożycia: rok! Pierwszy raz zapaliła mi się lampka: &#8222;Czytaj informacje!&#8221;. Jak zaczęłam dociekać, okazało się, że mogłam tam zrobić zapasy nawet na dwa lata, do schronu atomowego można by je zabrać. A Slow Food to jest żywność, która ma się zepsuć w sposób naturalny: wyschnąć, skwaśnieć, spleśnieć.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>KB:</strong> Lepiej więc trzymać się zasady: im krótsza data przydatności, tym lepiej. Im mniej dziwnych składników, tym lepiej. Jeśli czytamy, że w składzie są dodatki, których nie umiemy sobie wyobrazić &#8211; nie kupujmy. Bo jak na przykład wygląda pirosiarczyn sodu?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>TS: Ważne informacje to mały druczek. A wytłuszczone hasło &#8222;Z dziewiczych łąk mazurskich&#8221; jest efektowne. Wszystkie te szczęśliwe kury i kozy jednak do mnie nie przemawiają.</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>MKW:</strong> Teraz mówimy o myleniu informacji z reklamą. Jasne, że producenci stosują chwyty. W stylu &#8222;Jeśli kochasz swoje dziecko, musisz mu kupić&#8230;&#8221;. Pamiętam reklamę cukierków Nimm 2, które miały być gwarancją: raz &#8211; miłości rodzica, dwa &#8211; dostarczania ukochanemu dziecku witaminy C. Nie było jej tam za grosz, słodycze zawierały głównie cukier, który osiadał na zębach i tuczył!</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>KB:</strong> Albo slogan: &#8222;Codziennie margaryna, codziennie rośnij&#8221;. Nie ma dowodów, że margaryna jest potrzebna, by rosnąć. Nie dodano w reklamie, że dzieciom do trzeciego roku jeść jej nie wolno. Te kampanie wspierają autorytety, gwiazdy. Myślą, że działają w dobrej sprawie, a konsumenci reklamę odbierają jako informację.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>TS: Teraz czeka nas zmasowana kampania producentów mięs &#8211; rolnic stworzyli specjalny fundusz na promocję swoich produktów. W tym to się już chyba nie połapiemy. </strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>KB:</strong> Dochodzimy do najważniejszego: żeby wybierać, trzeba mieć wiedzę.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>TS: W stylu: dla dziecka lepszy indyk czy kurczak?</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>KB:</strong> Tak. Mięso z kurczaka jest dobre dla maluszka, pod warunkiem, że kurczak pochodzi z wolnego chowu. W sklepach rzadkość.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>MKW:</strong> Musimy mieć świadomość, że tani drób pochodzi z chowu w strasznych warunkach. Sześć tygodni i kurczak gotowy.  Do paszy dodaje się mu antybiotyki. Po co? Kurczaki są ściśnięte jak śledzie w puszce. W takich warunkach kiedy zachoruje jeden &#8211; chorują wszystkie. Dlatego do jedzenia profilaktycznie dodaje się lekarstwa, które mają ustrzec przed zarazą. Natomiast indyki w ciasnocie giną. Dlatego ich hodowla odbywa się w znośnych warunkach, a to przekłada się na jakość mięsa. Małe dzieci powinny więc jeść raczej mięso z indyka.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>TS: A jak to jest z mlekiem? Jakie mleko powinny pić dzieci?</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>MKW:</strong> Z tłuszczem. Odtłuszczone traci podstawową wartość &#8211; witaminy. E i D rozpuszczają się w tłuszczach, a skoro w mleku tłuszczu nie ma&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>KB:</strong> Bywają produkty mleczne sztucznie wzbogacane. Ale co z tego, że płatki dla dzieci są wzbogacane o kompleks witamin? To nie jest to samo, bo te witaminy nie wchłaniają się tak dobrze jak podczas picia mleka.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>MKW:</strong> Mleko jest jednym z zaledwie dwóch naturalnych źródeł pełnowartościowego białka (drugim jest białko jajka). Zawiera dziewięć niezbędnych aminokwasów, których człowiek sam nie potrafi wytworzyć. Poza tym w mleku jest beta-laktoglobulina i laktoza, czyli cukier mleczny, które umożliwiają wchłonięcie 80 procent wapnia.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>TS: Skoro się uczymy, rozprawmy się jeszcze z mitem pewnej kontrowersyjnej ryby. Co z tą pangą?</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>KB:</strong> Beznadzieja. Panga nie ma żadnych istotnych wartości odżywczych. Widziałam naukowe porównanie polskiego pstrąga i pangi &#8211; ten pierwszy ma o niebo więcej białka, minerałów i zdrowych kwasów tłuszczowych. Panga jest jak wata! Producenci jednak ją kochają, bo jest idealna do hodowli &#8211; w pół roku dorasta do dwóch kilogramów. Dla porównania: żeby osiągnąć dwa kilogramy, karp rośnie dwa lata.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>TS: Gdzie mam szukać takich informacji? Prawda jest niewygodna, bo komplikuje życie producentom i handlowcom.</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>KB:</strong> Nie ma u nas niezależnego pisma konsumenckiego. Musiałoby być dotowane przez rząd albo utrzymywać się tylko z prenumeraty. Inaczej &#8211; wciąż będziemy nabierani. Jaki chleb pani jada?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>TS: Ciemny.</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>MKW:</strong> Czyli jaki?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>TS: Ma ciemny kolor. Chyba jest zdrowszy, prawda?</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>MKW:</strong> Kolejna pułapka. Jakiś czas temu zaczęliśmy mówić, że pieczywo ciemne jest zdrowsze. Ale ciemne, czyli pieczone z mąki pełnoziarnistej, mielonej z otrębami. Co zaczęli robić producenci? Dodawać karmelu do pieczywa wyrabianego z mąki pszennej. Teraz używanie karmelu amoniakalnego jest zabronione, więc dodają słód jęczmienny, który również nadaje ciemne zabarwienie. Jakie słowo pasuje lepiej niż oszustwo?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>MKW:</strong> Albo to: pewna uznana firma produkuje swoją wodę, wydobywając ją z czystych źródeł w górach. Ale mało kto wie, że ma i drugie źródło, ponad 600 km na północ, w niezbyt górskiej okolicy. Butelki trochę inne, ale nazwa i reklama w TV wciąż ta sama&#8230; A najśmieszniejsze, że tę informację można znaleźć na etykiecie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>TS: Chyba będę je czytać uważniej.</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>MKW: </strong>Musimy być czujni. Kiedy widzę czereśnie wielkości mandarynki, jestem przerażona, bo wiem, że nie ma takiego czereśniowego drzewa, które samo z siebie urodzi owoc takich rozmiarów. Trzymajmy się zdrowego rozsądku i dowiadujmy się więcej o tym, co jemy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rawolucja.pl/dieta-przejsciowa/skad-pochodzisz-kurczaku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cała prawda o wodzie</title>
		<link>http://rawolucja.pl/warto-przeczytac/cala-prawda-o-wodzie/</link>
		<comments>http://rawolucja.pl/warto-przeczytac/cala-prawda-o-wodzie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Jun 2011 20:44:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Monika]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Od czego zacząć?]]></category>
		<category><![CDATA[Warto przeczytać]]></category>
		<category><![CDATA[badania konsumenckie]]></category>
		<category><![CDATA[manipulacja producentow]]></category>
		<category><![CDATA[woda butelkowana]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=2561</guid>
		<description><![CDATA[Pisząc wpis na temat wody korzystałam m.in. ze świetnego artykułu Katarzyny Bosackiej &#8211; niestrudzonej wojowniczki o prawa konsumentów &#8211; na temat manipulacji jakie stosują producenci wód butelkowanych. Ponieważ post wyszedł obszerny, nie chciałam już przedłużać. A szkoda by tak ciekawe informacje się zmarnowały. Zachęcam do lektury :) Źródlaną pijemy za ...]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Pisząc wpis na temat wody korzystałam m.in. ze świetnego artykułu Katarzyny Bosackiej &#8211; niestrudzonej wojowniczki o prawa konsumentów &#8211; na temat manipulacji jakie stosują producenci wód butelkowanych. Ponieważ post wyszedł obszerny, nie chciałam już przedłużać. A szkoda by tak ciekawe informacje się zmarnowały. Zachęcam do lektury :)</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>Źródlaną pijemy za często</strong></p>
<p>Czy to dobrze, że pijemy tak dużo wody źródlanej, pytam eksperta  ds. żywienia dr Małgorzatę Kozłowską-Wojciechowską z Akademii Medycznej  w Warszawie.</p>
<p>&#8211; Niedobrze, gdy jest to tylko woda  źródlana. Woda tak jak pożywienie powinna dostarczać cennych składników  odżywczych. Powinniśmy wycisnąć z niej, co się da &#8211; wapń, magnez, potas.  Badania amerykańskie dowiodły, że kobiety, które piją dużo wody bogatej  w minerały (czyli wodę mineralną), nie mają problemów z utrzymaniem  prawidłowego poziomu tych pierwiastków w organizmie. Woda źródlana  dostarcza ich w niewielkim stopniu.</p>
<p>Jeszcze bardziej  krytyczny wobec moich wyborów jest Tadeusz Wojtaszek z Polskiego  Towarzystwa Magnezologicznego: &#8211; Jeśli kupi pani butelkę wody źródlanej i  ją wypije, w organizmie nie zostanie nic z pożytecznych składników  mineralnych. Z butelki wody mineralnej z dużą zawartością minerałów  pozostanie ich odpowiednia ilość. Wody źródlane to wody o śladowej  ilości składników mineralnych, a im mniej w wodzie minerałów, tym  wartość zdrowotna mniejsza. Ba, woda pozbawiona składników mineralnych  jest dla zdrowia wręcz szkodliwa. Widziała pani kiedyś rury, którymi  płynie woda zdemineralizowana? Są zeżarte od środka. Bo ta woda jest tak  chłonna, że zabiera ze sobą wszystko, co się da. Udowodniono, że po  wypiciu pięciu litrów wody destylowanej człowiek umiera, bo ona  rozrzedza elektrolity, wypłukuje wszystkie potrzebne składniki  mineralne.</p>
<p>Przed oczami przepływają mi strugi wypitej na  próżno wody, której strumień wpada w rwącą rzekę wody butelkowanej  wypijanej przez większość Polaków. A z roku na rok pijemy jej coraz  więcej.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>Wody coraz więcej</strong></p>
<p>W PRL-u wodę (wyłącznie gazowaną) sprzedawano w musztardówkach z  saturatorów albo w szklanych butelkach z naklejką &#8222;Woda sodowa&#8221;.</p>
<p>Lata 90. przyniosły rewolucję &#8211; w sklepach pojawiła się woda w  plastikowych butelkach, także niegazowana. Od tamtego czasu sprzedaż  wody butelkowanej w Polsce stale rośnie. W tej chwili wydajemy już na  nią 1,5 mld zł i będziemy wydawać &#8211; jak prognozują specjaliści &#8211; nawet o  8 proc. rocznie więcej. O ile jeszcze kilkanaście lat temu przeciętny  Kowalski wypijał rocznie 15 litrów takiej wody, o tyle w ubiegłym roku  już prawie 50. Przez ostatnie 12 miesięcy sprzedaż wzrosła prawie o 20  proc., choć do Europy nadal nam daleko &#8211; statystyczny Francuz pije ok.  120 litrów wody rocznie, Czech ponad 70, a europejscy liderzy &#8211; Włosi &#8211;  ok. 160 litrów.</p>
<p>Dlaczego jednak, mimo że pijemy coraz  więcej wody, tak mało o niej wiemy? Dlaczego, zamiast pić wodę  wartościową, sięgamy po tę mniej przydatną dla zdrowia? &#8211; Wiedza na  temat wody butelkowanej jest u nas niedostateczna &#8211; tłumaczy Elżbieta  Siliwanowicz z Federacji Konsumentów. &#8211; Mamy bardzo słabą orientację nie  tylko w nazewnictwie, ale i klasyfikacji. Woda źródlana dobrze się nam  kojarzy &#8211; z czystością i naturą, dlatego tak chętnie ją kupujemy. A że  nie widzimy różnicy między źródlaną a mineralną? Bo dla nas woda to woda  &#8211; każda butelkowana jest mineralna.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>Nie każda woda dla każdego</strong></p>
<p>A przecież woda wodzie nierówna. Co jednemu służy, innemu może  zaszkodzić. Jeśli ktoś choruje na nadciśnienie, cukrzycę albo na serce,  powinien wystrzegać się wody z dużą zawartością sodu (zatrzymuje wodę w  organizmie i podwyższa ciśnienie). Wody lecznicze nie nadają się do  beztroskiego popijania bez kontroli lekarza (zawarte w nich minerały  można przedawkować).</p>
<p>A jaką wodę powinien pić ktoś taki  jak ja &#8211; zdrowy i średnio aktywny? &#8211; Najlepiej naturalną wodę mineralną  średniozmineralizowaną &#8211; mówi dr Kozłowska-Wojciechowska. Taka woda ma  już sporo minerałów i niezbyt dużo sodu. Warto sprawdzić też zawartość  wapnia &#8211; to pierwiastek, którego ciągle brakuje w organizmach Polaków, a  można go uzupełnić wraz z wodą. (&#8230;)</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>Magnez &#8211; król życia</strong></p>
<p>&#8211; Zwracałbym też uwagę na zawartość magnezu &#8211; dodaje Tadeusz  Wojtaszek. Dlaczego? Bo magnez to król życia, bodaj najcenniejszy dla  zdrowia pierwiastek, a ciągle nam go brakuje. W każdej sekundzie w  każdej z komórek naszego ciała zachodzi 600 reakcji chemicznych. Magnez  bierze udział w 300 z nich. Wody z Beskidu Sądeckiego, zwłaszcza z  rejonu Muszyny i Piwnicznej, z Doliny Kłodzkiej oraz z Kujaw zawierają w  jednym litrze 100-200 mg magnezu. W ulotce reklamowej renomowanej  francuskiej wody mineralnej, która w jednym litrze ma tylko 6 mg  magnezu, 10,4 mg wapnia i w sumie 110 mg wszystkich składników  mineralnych, można przeczytać, że jest zalecana dla sportowców oraz  innych osób &#8222;przed, podczas i po wysiłku fizycznym&#8221;. Tylko po co ją pić,  i to za duże pieniądze, kiedy zwykła deszczówka ma czasem nawet do 60  mg składników mineralnych w jednym litrze!</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>Czy Nałęczowianka jest mineralna?</strong></p>
<p>Uzbrojona w tę wiedzę idę na rekonesans do supermarketu.  Sprawdzam na butelkach mineralizację wód. Rzeczywiście są takie, które  zawierają niecałe 200 miligramów składników mineralnych w litrze, i  takie, które mają przeszło 2 tys. To i tak nic, bo woda lecznicza Zuber  zawiera 23 tys. mg składników mineralnych w litrze!</p>
<p>Specjaliści zgodni są co do tego, że oddziaływanie wody na organizm  zależy od stężenia soli rozpuszczonych w wodzie &#8211; co najmniej 1000 mg/l &#8211;  lub określonego stężenia przynajmniej jednego z cennych dla zdrowia  składników, np. magnezu (od 50 mg w litrze), wapnia (powyżej 150 mg),  wodorowęglanów (powyżej 600 w litrze). Sprawdzam moją ulubioną  Nałęczowiankę (naturalna woda mineralna średniozmineralizowana) &#8211; ma 709  mg składników mineralnych w litrze, w tym 23 mg magnezu, 114 mg wapnia,  488 mg wodorowęglanów. Chyba trochę mało. Tylko dlaczego na etykiecie  widnieje napis &#8222;mineralna&#8221;. &#8211; W klasyfikacji wód butelkowanych panuje  bałagan. Nie wszystkie wody zaklasyfikowane jako mineralne mają te cenne  składniki w ilościach oddziałujących na nasze zdrowie &#8211; tłumaczy  Tadeusz Wojtaszek. &#8211; Podział wód na niskozmineralizowane (poniżej 500 mg  składników mineralnych/l), średniozmineraliowane (500-1500 mg/l) i  wysokozmineralizowane (powyżej 1500 mg/l) może być mylący, bo nie  charakteryzuje oddziaływania wody na organizm człowieka. Inne ma  znaczenie w 1 litrze 50 mg magnezu, a inne 1000 mg wodorowęglanów,  chociaż wielkości te mogą zaważyć na zakwalifikowaniu pierwszej wody do  wody niskozmineralizowanej, a w drugim przypadku &#8211; do  wysokozmineralizowanej. W Polsce wytwarza się kilkaset wód  butelkowanych, z czego tylko ok. 30 prawdziwych wód mineralnych &#8211; dodaje  Tadeusz Wojtaszek.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>Czy Żywiec nadaje się dla matek?</strong></p>
<p>Na dobrze eksponowanej półce pyszni się lider sprzedaży wśród  wód butelkowanych w Polsce &#8211; Żywiec Zdrój. &#8222;Krystaliczna górska woda  źródlana&#8221; &#8211; czytam na etykiecie. &#8222;Suma składników mineralnych 174,4 mg w  litrze&#8221;. Czyli bardzo mało. Na butelce napis: &#8222;Produkt polecany przez  Instytut Matki i Dziecka w żywieniu niemowląt&#8221;, co znaczy tylko tyle, że  woda Żywiec Zdrój świetnie nadaje się do rozcieńczania soczków i  gotowania zupek dla niemowląt do szóstego miesiąca życia, bo maluchy z  niedojrzałymi nerkami i delikatnym żołądkiem źle tolerują wodę bogatą w  minerały. Tego wyjaśnienia już na butelce nie ma. Za to jest zdjęcie  młodej kobiety z malutkim dzieckiem na ręku, które natychmiast  przypomina mi pobyty na oddziale położniczym w jednym z warszawskich  szpitali. Nie było łóżka, przy którym nie stałaby butelka wody Żywiec.  Przez przeszło pięć lat (tyle trwały w sumie moje trzy ciąże i karmienia  piersią) wypiłam jej hektolitry. Piły ją też wszystkie moje ciężarne i  karmiące koleżanki. Wszystkie, nie doczytawszy i nie zrozumiawszy  najwyraźniej napisu na etykiecie, uznałyśmy, że skoro poleca ją IMiD, to  najlepsza woda dla ciężarnych i karmiących. Tym bardziej że przez lata  na butelce wody Żywiec widniało logo Instytutu. (&#8230;)</p>
<p>O to, jaką wodę powinny pić młode matki, pytam dr  Małgorzatę Kozłowską-Wojciechowską. &#8211; Zdecydowanie wodę mineralną, a  nie źródlaną. Mineralną średniozmineralizowaną lub  wysokozmineralizowaną, czyli bogatą w minerały, w tym magnez i wapń, bo  macierzyństwo to czas ogromnego zapotrzebowania na te składniki. Woda  źródlana zawiera ich zdecydowanie za mało, a ponadto nie musi mieć ich  stale w tych samych ilościach &#8211; tłumaczy dr Kozłowska-Wojciechowska.</p>
<p>W sprawie kobiety z dzieckiem na butelce dzwonię też do dr  Krystyny Latour z Zakładu Tworzyw Uzdrowiskowych Państwowego Zakładu  Higieny, który zajmuje się &#8222;badaniem składu chemicznego wód  butelkowanych z uwzględnieniem wszystkich podstawowych składników  decydujących o ogólnej mineralizacji wody i jej walorach odżywczych lub  dietetycznych&#8221;.</p>
<p>&#8211; Rzeczywiście, ta informacja może być myląca, zwrócę na to uwagę producentowi.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>Czy Kropla Beskidu jest godna polecenia?</strong></p>
<p>Na butelce Kropli Beskidu (naturalna woda źródlana, zawartość  minerałów 369 mg w litrze) czytam i oczom nie wierzę: &#8222;Jedyna woda  polecana przez Państwowy Zakład Higieny&#8221;. I jeszcze na stronie  internetowej: &#8222;Kropla Beskidu to pierwsza w Polsce woda rekomendowana  przez Państwowy Zakład Higieny &#8211; instytucję uznawaną przez polskich  konsumentów za najbardziej wiarygodną i w najwyższym stopniu  gwarantującą jakość produktu. Rekomendacja ta wynika z wysokiej oceny  wody w źródle w Tyliczu, spełnienia dodatkowych wymagań PZH oraz  cyklicznie przeprowadzanych audytów wydobycia i butelkowania Kropli  Beskidu&#8221;.</p>
<p>Świetnie. Tylko jak instytucja państwowa, która  zajmuje się oceną jakości wód butelkowanych, może polecać jedną z nich?  To właściwie tak, jakby np. Urząd Regulacji Telekomunikacji polecał  jedną z sieci telefonii komórkowych. Nie jest tajemnicą, że duże firmy  zrobią wszystko, by dobrze sprzedać swój produkt. Ciekawe, co skłoniło  Państwowy Zakład Higieny do wydania rekomendacji akurat wodzie  produkowanej przez Coca-Colę?</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-size: small;"><span style="color: #808080;">Źródło: Gazeta Wyborcza</span></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><span style="color: #808080;">Foto by Agencja Wyborcza</span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rawolucja.pl/warto-przeczytac/cala-prawda-o-wodzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jesteś tym co pijesz, czyli jaka woda jest najlepsza dla zdrowia</title>
		<link>http://rawolucja.pl/raw-food/jestes-tym-co-pijesz-czyli-jaka-woda-jest-najlepsza-dla-zdrowia/</link>
		<comments>http://rawolucja.pl/raw-food/jestes-tym-co-pijesz-czyli-jaka-woda-jest-najlepsza-dla-zdrowia/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Jun 2011 16:41:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Monika]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Dieta przejściowa]]></category>
		<category><![CDATA[Od czego zacząć?]]></category>
		<category><![CDATA[Raw Food]]></category>
		<category><![CDATA[ile wody pic dziennie]]></category>
		<category><![CDATA[jaka woda najlepsza]]></category>
		<category><![CDATA[jaka wode wybrac]]></category>
		<category><![CDATA[najlepsza woda]]></category>
		<category><![CDATA[objawy odwodnienia]]></category>
		<category><![CDATA[pH wody]]></category>
		<category><![CDATA[test pH wody]]></category>
		<category><![CDATA[test wod butelkowanych]]></category>
		<category><![CDATA[woda w organizmie]]></category>
		<category><![CDATA[wody butelkowane]]></category>
		<category><![CDATA[wody mineralne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rawolucja.pl/?p=2321</guid>
		<description><![CDATA[Pierwszym i absolutnie fundamentalnym produktem każdej diety (a przejściowej w szczególności) jest odpowiednia woda. Stanowi ona 70% naszego ciała i pełni ważną rolę w każdej funkcji organizmu. Jest podstawowym nośnikiem przy odżywianiu komórek oraz oczyszczaniu organizmu z toksyn, w tym zbędnych produktów przemiany materii. Bez odpowiedniego nawodnienia nasze tkanki i ...]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Pierwszym i absolutnie fundamentalnym produktem każdej diety (a przejściowej w szczególności) jest odpowiednia woda. Stanowi ona 70% naszego ciała i pełni ważną rolę w każdej funkcji organizmu. Jest podstawowym nośnikiem przy odżywianiu komórek oraz oczyszczaniu organizmu z toksyn, w tym zbędnych produktów przemiany materii. Bez odpowiedniego nawodnienia nasze tkanki i narządy usychają jak niepodlewana roślina.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Każdy z nas wydala codziennie przynajmniej 250 ml wody oddychając, 250 ml przez skórę, 500 ml przez jelita i 1000 ml przez nerki. Warto podkreślić, że jest to minimum. Przy aktywnym trybie życia ilość wydalanej wody zwiększa się, tak samo jak w czasie upału. Picie kawy i innych napojów zawierających kofeinę ma efekt moczopędny, a zatem powoduje jeszcze większą utratę wody z organizmu. Bez odpowiedniego uzupełniania rezerw bardzo szybko możemy się odwodnić.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><span style="font-size: large;">Objawy odwodnienia</span></strong></p>
<p>Niewiele osób zdaje sobie sprawę z poważnych konsekwencji odwodnienia, tłumacząc różnego rodzaju objawy konkretnymi chorobami, które próbują wyleczyć łykając codziennie garść pigułek, zamiast odpowiednio nawadniać organizm. Gdy tymczasem woda zobojętnia kwasy, rozpuszcza ich nadmiar i dosłownie wypłukuje je (z innymi toksynami) z ciała wraz z moczem, potem oraz przez jelita. Bez właściwej ilości wody organizm staje się zbyt zakwaszony i przechodzi w tryb awaryjny. Taka sytuacja następuje już przy spadku poziomu wody w ciele o zaledwie 2 procent. Warto tutaj bardzo wyraźnie podkreślić, że podczas godzinnego treningu normalnie organizm traci właśnie 2 procent wody! (Kiedy jest gorąco jeszcze więcej). Wskutek niedoboru wody kwas gromadzący się w tkankach działa jak środek zmiękczający mięso, sprawiając, że mięśnie wiotczeją i słabną. Badania wskazują, iż 3-procentowy spadek zawartości wody w organizmie prowadzi do 10-procentowego spadku siły mięśni oraz 8-procentowego spadku szybkości i wytrzymałości. Przy 4-procentowym obniżeniu poziomu wody w organizmie pojawiają się zawroty głowy oraz nawet 30-procentowy spadek możliwości podjęcia wysiłku fizycznego. Spadek o kolejny jeden procent oznacza problemy z koncentracją, senność, niecierpliwość i bóle głowy (które wraz z suchą skórą są najbardziej znanymi objawami odwodnienia). Jeszcze niższy poziom wody skutkuje przyspieszonym biciem serca i zmianami temperatury ciała. 7-procentowy spadek zawartości wody w organizmie może prowadzić do zasłabnięć. Kiedy poziom odwodnienia wzrasta wśród objawów pojawiają się: zgaga, bóle stawów i pleców, migreny, nerwobóle, zaparcia, zapalenie okrężnicy oraz dusznica. Poważne odwodnienie wiąże się z wystąpieniem astmy, alergii, cukrzycy, nadciśnienia, a także schorzeń skórnych, takich jak egzema, wysypki i trądzik. Długotrwałe odwodnienie jest związane z chorobami zwyrodnieniowymi: otyłością prowadzącą do śmierci, chorobami serca i nowotworami. Utrata 15-20 procent wody zwartej w organizmie stanowi bezpośrednie zagrożenie życia.</p>
<p>Za mała ilość wody ma przede wszystkim ogromny wpływ na metabolizm. Nawet lekkie odwodnienie spowalnia przemianę materii o 3 procent! Jeśli więc chcesz schudnąć, w pierwszej kolejności zadbaj o odpowiednie nawadnianie organizmu. Niemieccy naukowcy dowiedli, że picie wody zwiększa tempo spalania kalorii. Już po dwóch szklankach wody tempo przemiany materii u osób poddanych badaniu było szybsze o prawie jedną trzecią i utrzymywało się na takim poziomie przez około pół godziny. Co ciekawe, za niski poziom wody w organizmie sprzyja spożyciu cukru.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="font-size: large;"><strong>Ile powinniśmy wypijać wody dziennie?</strong></span></p>
<p>Bardzo często kierujemy się pragnieniem. Niestety, większość z nas myli je z uczuciem głodu, co powoduje z jednej strony odwodnienie, z drugiej nadmierne objadanie się. Początkowo więc pragnienie nie może być wyznacznikiem zapotrzebowania wody (często też wskazuje na stan średniego odwodnienia). Do tego spożywanie napojów gazowanych (które dzięki zawartości dwutlenku węgla powodują rozciąganie ścian żołądka) maskuje uczucie pragnienia. Dla przykładu, jeżeli podczas wysiłku fizycznego będziemy pili tylko wtedy, gdy odczujemy taką potrzebę, to dopiero po ok 24 godzinach organizm wróci do właściwego poziomu nawodnienia. Nasze ciało traci dziennie od 2 do 3 litrów wody przy normalnym funkcjonowaniu i dlatego, aby uzupełnić jej poziom, wypłukać nagromadzone kwasy i toksyny, tchnąć w nasze komórki zdrowie, nie tylko musimy uzupełniać codzienne zużycie, ale także bardziej nawadniać nasz organizm. Robert Young sugeruje prostą zasadę: osoby prowadzące niezbyt męczący tryb życia powinny spożywać litr wody na każde 18 kg ciała (a więc dzienne zapotrzebowania dla osoby ważącej 70 kg to niecałe 4 litry). Natomiast osoby intensywnie ćwiczące powinny spożywać litr wody na każde 14 kg ciała (dla osoby intensywnie uprawiającej sport, która waży 70 kg będzie to więc 5 litrów dziennie).</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><span style="font-size: large;">Ważny jest sposób picia</span></strong></p>
<p>Jeżeli jesteś w tej chwili na etapie uznawania za wodę kawy, herbaty, soków z kartonu, napojów gazowanych czy energetycznych, ale odkrywasz u siebie objawy odwodnienia i chcesz zwiększyć ilość spożywanej wody, pamiętaj by zrobić to POWOLI. Przyjrzyj się swoim dotychczasowym nawykom, stopniowo wyłącz z diety napoje odwadniające (kawę, herbatę, napoje energetyczne) i zamień je na naturalny sok lub wodę mineralną. A potem codziennie wprowadzaj JEDNĄ szklankę wody więcej, aż dojdziesz do ilości odpowiedniej dla Twojej wagi. <strong>Ważne: </strong>Do właściwej ilości wody trzeba dojść PRZED wprowadzeniem diety przejściowej, ponieważ coraz większe ilości zdrowych produktów oraz eliminowanie tych przetworzonych powoduje silne oczyszczanie organizmu. Jeżeli nie dostarczymy w tym czasie odpowiedniej ilości wody, aby wypłukać toksyny, zostaną one zatrzymane w naszym ciele co jest jeszcze bardziej zakwaszające. Dlatego <strong>najpierw woda, następnie ćwiczenia, a dopiero potem modyfikacje codziennego menu</strong>. Złym pomysłem jest też próba uzupełniania wody na raz, bo w ciągu dnia wypadło to z głowy, a normę trzeba wyrobić. Jak podają niektóre źródła przy szybkim spożyciu 500-1000 ml wody przechodzi ona zbyt szybko do płynu pozakomórkowego i zmniejsza jego ciśnienie osmotyczne, co obciąża krążenie, a następnie płyn (za)szybko przechodzi przez przeciążone nerki. Najlepiej więc pić powoli, w niewielkich ilościach, przez cały dzień. Szczególnie zwracając uwagę na równomierne nawodnienie w trakcie ćwiczeń &#8211; pijemy przed, w trakcie i po treningu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><span style="font-size: large;">Najlepsza woda</span></strong></p>
<p><strong><span style="color: #008080;">1) Świeżo wyciśnięte soki<br />
</span></strong></p>
<p>Woda w naszym organizmie pod względem chemicznym nie różni się od wody mineralnej. Ma za to inną strukturę, dlatego nazywana jest wodą strukturalną. Pijąc zwykłą wodę, organizm musi zużyć energię, aby przetworzyć ją na wodę odpowiednią dla naszych komórek i tkanek. Gdy tymczasem mamy szeroki dostęp do wody strukturalnej &#8211; świeże warzywa i owoce są nią po prostu wypełnione po brzegi. Dlatego najlepszą formą uzupełniania rezerw organizmu jest picie naturalnych (czyt.: własnoręcznie przygotowanych) soków.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><span style="color: #008080;">2) Woda mineralna</span></strong></p>
<p>Ja na drugim miejscu umieściłabym wodę butelkowaną. To dość trudny kompromis między jakością, a dostępnością. Woda butelkowana mimo, iż jest dużo czystsza niż kranówka nie jest całkowicie wolna od zanieczyszczeń. Najlepsza jest woda z filtra osmotycznego, jednak nie każdego na taki stać. Moim zdaniem więc woda butelkowana jest praktycznym rozwiązaniem, a odpowiednio dobrana może być ogromnym wsparciem dla naszego organizmu. Na rynku są dostępne wody mineralne i źródlane. Czym się różnią? Ilością minerałów i mikroelementów.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Woda źródlana</strong> ma poniżej 500 mg minerałów na litr (500 mg/l), co oznacza, że jest niskozmineralizowana. Jak podają niektóre źródła powinniśmy jej unikać, ponieważ niewielka ilość składników mineralnych może powodować wypłukiwanie minerałów z naszych wewnętrznych rezerw i przyczyniać się do zaburzeń gospodarki wodno-mineralnej organizmu. Ale jest ona polecana dzieciom do 6 miesiąca życia (niedostatecznie rozwinięty układ pokarmowy nie jest przygotowany na większe ilości minerałów).</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Woda mineralna</strong> ma co najmniej 1000 mg minerałów na litr (1000 mg/l) i jest ona średniozmineralizowana. Stanowi najbardziej optymalny wybór &#8211; dostarcza organizmowi zdrową dawkę minerałów i mikroelementów. Podczas upałów powinniśmy spożywać wodę z większą ilością składników mineralnych &#8211; do 1500 mg/l. Jest ona najlepsza również dla osób intensywnie uprawiających sport, kobiet w ciąży i matek karmiących.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Woda lecznicza</strong> &#8211; wysokozmineralizowana, np. &#8222;Zuber&#8221;, która ma aż 23 000 mg/l. Choć może być nieocenionym wsparciem w walce o zdrowie, trzeba ją stosować bardzo rozważnie, najlepiej po kontrolą lekarza, bo tak dużą ilość minerałów można łatwo przedawkować.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Szczegółowe ilości minerałów najkorzystniejsze dla zdrowia:</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><span style="color: #3366ff;">&#8211; magnez</span></strong> &#8211; ponad 50 mg/l</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><span style="color: #3366ff;">&#8211; wapń</span></strong> &#8211; ponad 150 mg/l. Biorąc pod uwagę przyswajalność, najkorzystniejszy stosunek wapnia do magnesu wynosi 2:1. Unikajmy natomiast zbyt dużych ilości wapnia, bo przy poważnych nadwyżkach odkłada się on w organizmie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><span style="color: #3366ff;">&#8211; siarczany</span></strong> &#8211; ponad 250 mg/l</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><span style="color: #3366ff;">&#8211; wodorowęglany</span></strong> &#8211; powyżej 600 mg/l (duże ilości wody bogatej w wodorowęglany zaleca się osobom cierpiącym na nadkwasotę)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Chorzy na nadciśnienie, cukrzycę albo choroby serca powinni unikać wody z dużą zawartością sodu (powyżej 20 mg/l). Ten pierwiastek zatrzymuje wodę w organizmie i podwyższa ciśnienie krwi.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Bardzo popularne są ostatnio wody smakowe. W ich przypadku warto sprawdzać etykietę także w kontekście zawartości sztucznych aromatów, składników konserwujących oraz rafinowanego cukru i słodzików (często w ich skład wchodzą: cyklaminian sodu, aspartam, acesulfam K). Jeżeli masz ochotę na wodę smakową, dodaj do zwykłej mineralnej kilka plasterków cienko pokrojonej cytryny, pomarańczy, grejpfruta lub listki świeżej mięty.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Dość ciekawym eksperymentem jest sprawdzenie zawartości najdroższych wód francuskich. Jak się okazuje mają one często ilość składników mineralnych niższą niż&#8230; zwykła kranówka. Niestety, kupując wodę najczęściej kierujemy się nie jej składem, a nazwą. Nasze zaufanie zyskują te, które kojarzą się z nieskażoną przyrodą, najlepiej polskich gór (to, że Żywiec Zdrój, należy do firmy francuskiej, a Nałęczowianka do szwajcarskiej, nikogo nie obchodzi). Pewnie dlatego Kropla Beskidu, wprowadzona kilka lat temu do sklepów przez Coca-Cola HBC Polska Sp. z o.o, od razu stała się jedną z najlepiej sprzedających się wód w Polsce. Z tego też powodu, częściej wybieramy wodę źródlaną, zamiast mineralnej, bo kojarzy nam się z czystością i naturą.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Minusem tego typu wód jest również bardzo duża ilość plastikowych butelek zaśmiecających środowisko. Zawsze warto segregować odpady, ale jeśli chcemy pić wodę mineralną trzeba na to zwrócić szczególną uwagę. Ponadto niektóre plastikowe opakowania mogą zawierać <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Bisphenol_A" target="_blank">Bisphenol A</a>, toksyczną substancją powodującą m.in. zaburzenia hormonalne.</p>
<p>Sporym problemem jest też określenie faktycznego zapotrzebowania konkretnej osoby na ilość składników mineralnych, ponieważ dzienna dawka minerałów z wody w ogromnym stopniu zależy od rodzaju diety. Picie bardzo dużej ilości wody zbyt wysoko zmineralizowanej może doprowadzić do powstawania złogów z nadwyżek minerałów w naszym organizmie. Dotyczy to szczególnie wapnia. Pamiętajmy więc o silnej zależności między sposobem odżywiania, a zapotrzebowaniem na minerały z wody. Jeżeli nasza dieta jest zdrowa, przynajmniej w 70% składa się z surowych warzyw i owoców (ogromne źródło mikroelementów) zawartość minerałów w spożywanej wodzie powinna być niższa. Najlepiej w takiej sytuacji mieszać wodę mineralną i źródlaną.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><span style="color: #008080;">3) Uzdatniona woda z kranu</span></strong></p>
<p>Najlepszym rozwiązaniem (dla nas i dla środowiska) jest destylacja lub oczyszczanie wody na zasadzie osmozy odwróconej. Destylacja polega na odparowywaniu i kondensowaniu wody. Woda destylowana bardziej przypomina deszczówkę , która &#8211; gdyby nie tak duże zanieczyszczenie naszej atmosfery &#8211; byłaby idealnym źródłem wody pitnej. Osmoza odwrócona to proces wielokrotnego filtrowania, który oczyszcza wodę z toksyn chemicznych i metali ciężkich. W wyniku obu procesów otrzymujemy najczystszą wodę. ALE UWAGA! Oprócz zanieczyszczeń i metali ciężkich woda zostaje także całkowicie oczyszczona z minerałów. To bardzo kontrowersyjny temat. Jedne źródła podają, że picie wody destylowanej bez ponownego zmineralizowania jest niebezpieczne dla zdrowia, ponieważ w bardzo szybkim tempie wypłukuje wszystkie minerały z naszego organizmu i rozrzedza elektrolity. Jak wskazują badania &#8211; wypicie 5 litrów wody destylowanej powoduje zagrożenie życia. Inne źródła wysuwają tezę, że woda przede wszystkim pełni funkcję oczyszczającą a nie odżywczą, dlatego zawartość minerałów nie ma żadnego znaczenia. Głównym źródłem pozyskiwania mikroelementów powinny być w diecie surowe warzywa i owoce, a nie woda. Na szczęście nie musimy wybierać, gdyż producenci filtrów w większości zaopatrują je w mineralizator.</p>
<p>Myślę, że nasza świadomość już wzrosła na tyle, iż jest to oczywiste, ale na wszelki wypadek napiszę &#8211; pamiętaj, jeśli pijesz wodę z kranu i jej nie przefiltrujesz, Twój organizm zrobi to za Ciebie. Kranówka, choć jej skład mineralny nie jest najgorszy, zawiera wiele substancji chemicznych (np. chlor, który wypłukuje dobroczynne bakterie z jelita grubego), a nawet pestycydy i metale ciężkie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Minusem uzdatniania wody z kranu jest wysoka cena urządzeń do tego wykorzystywanych.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="font-size: large;"><strong>pH wody</strong></span></p>
<p>Jednym z najważniejszych parametrów wody, jest jej pH. W Polsce często nawet nie jest on uwzględniany na etykietach, a ma fundamentalne znaczenie. To odczyn decyduje czy wypita woda zneutralizuje kwasy i będzie poważnym narzędziem w przywracaniu równowagi w naszym organizmie, czy też jeszcze bardziej go zakwasi. (Poniżej 7 to odczyn kwasotwórczy, 7 to odczyn obojętny, a powyżej 7 to odczyn zasadotwórczy). Niestety okazuje się, że część wód dostępnych w Polsce jest kwasotwórcza, ma za niskie pH. Odczyn poszczególnych narządów w naszym ciele jest różny, ale najbardziej miarodajna jest krew &#8211; jej najzdrowsze pH to 7,36. Woda jaką spożywamy na co dzień powinna mieć pH o wartości przynajmniej 7.4, a najlepiej &#8211; pomiędzy 8.0 a 9.5.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><span style="color: #008080;">Najwyższe pH mają soki z zielonych liści i mało słodkich owoców</span></strong>. Ich odczyn wynosi ponad 9.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><span style="color: #008080;">pH wód butelkowanych:</span></strong></p>
<p>Mama i ja &#8211; 7.7<br />
Kropla Beskidu &#8211; 7.6<br />
Żywiec &#8211; 7.5<br />
Gerber &#8211; 7,5</p>
<p>Arctic &#8211; 7.5</p>
<p>Nałęczowianka &#8211; 7.4</p>
<p>Primavera &#8211; 7.4<br />
Cisowianka &#8211; 7,1<br />
Dobrawa &#8211; 6.3<br />
Muszynianka &#8211; 6.0<br />
Staropolanka &#8211; 5.5<br />
Kinga Pienińska &#8211; 5.4 (UWAGA, oszustwo! Na etykiecie jest informacja „pH 7,0″)<br />
Evita gazowana &#8211; 5.4</p>
<p><strong>Wody gazowane i intensywniej zmineralizowane mają niższe pH.</strong></p>
<p><strong>Wody smakowe</strong>, np. Źródło Tymbark &#8211; z &#8222;sokiem&#8221; jabłkowym, mają bardzo niskie pH (akurat Tymbark ma 3,58).</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Co ciekawe, zwykła woda z kranu (choć to w zależności od danego miasta), ma powyżej 7.</p>
<p><strong><span style="color: #008080;">Uzdatniona woda z kranu</span></strong> (w procesie destylacji lub osmozy odwróconej) ma pH obojętne i wynosi ono 7 (przed dodaniem skoncentrowanych minerałów i kropli podwyższających pH).</p>
<p>Woda z kranu przepuszczona przez (nowy) filtr Brita Maxtra ma 6,25. Jak widać filtry te być może oczyszczają wodę, ale też obniżają jej pH.</p>
<p>Natomiast kompletnym zaskoczeniem jest woda gotowana &#8211; jej pH wynosi powyżej 9! Jest to spowodowane odparowaniem dwutlenku węgla w procesie gotowania (Co2 zakwasza wodę). Jednak gotowana woda (podobnie jak obrobione termicznie pożywienie), wywołuje leukocytozę pokarmową &#8211; wzrost liczby białych krwinek po jej spożyciu. Gotowanie wody nie powoduje też usunięcia zanieczyszczeń chemicznych, pestycydów i metali ciężkich.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Na polskim rynku, niestety nie mamy wód średnio (lub wysoko) zasadowych. Aby uzyskać pH w przedziale 8.0 &#8211; 9.5 musimy zastosować krople podnoszące pH.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pijmy więc jak najwięcej zielonych soków. A wybierając wodę butelkowaną zadbajmy, by miała ona ok 1000 mg/l (chyba, że minimum 70% naszej diety stanowią surowe warzywa i owoce), ze szczególnym uwzględnieniem odpowiedniej ilości magnezu, wapnia, siarczanów i wodorowęglanów oraz niską zawartością sodu. Z odczynem jak najbardziej zasadowym &#8211; minimalnie 7.4. I pamiętajmy &#8211; każda szklanka krystalicznie czystej wody to lepsze zdrowie i samopoczucie. Powodzenia ;)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="font-size: small;"><span style="color: #808080;">Źródła:</span></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><span style="color: #808080;">Kris Carr &#8222;Crazy Sexy Cancer&#8221;</span></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><span style="color: #808080;">Robert O. Young &#8222;Próbowałam już tylu diet&#8230; Cud równowagi pH&#8221;</span></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><span style="color: #808080;">Katarzyna Bosacka &#8222;Cała prawda o wodzie&#8221;</span></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><span style="color: #808080;">&#8222;<a href="http://www.kfd.pl/rola-wody-w-organizmie-89.html" target="_blank">Rola wody w organizmie</a>&#8221; na podstawie artykułów R. Saganka i dr G. Kuchta<br />
</span></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><span style="color: #808080;">Rewelacyjny test pH wody wykonał <a href="http://haszu.com/ph-wody/" target="_blank">haszu</a>. Dziękujemy!<br />
</span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rawolucja.pl/raw-food/jestes-tym-co-pijesz-czyli-jaka-woda-jest-najlepsza-dla-zdrowia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
